Moja lista blogów

czwartek, 8 grudnia 2016

zaczelo sie

Wczoraj zawożac Olka do przedszkola po raz pierwszy w tym roku usłyszałam last christmas. To było niezwykłe:)!!!do końca miesiąca pewnie będzie działać mi już na nerwy, ale wczoraj było mi blogo. Od razu pomyślałam o naszej choince, że już nie długo.Olek bardzo chce już ha ubierać, ciągle pyta kiedy i kiedy. U nas zawsze tradycyjne uzbierało się dzień przed wigilią, ale to tradycja z naszych rodzin, więc pora chyba na własną:)
Wczoraj u Miloszka było przedstawienie z loledowaniem i kiermasz świąteczny. Mój Zuch pięknie śpiewał:) duma mnie rozpierala, a od Olka dostał gromkie brawa (jak reszta grupy). Za tydzień mamy takie świąteczne spotkanie u Olka w przedszkolu:)
Teraz siedzę właśnie na najgorszym ciazowym badaniu-glukoza, nieznisze!!!masakra, ale dla Kubusia wytrzymam. Obecnie jesteśmy w 23 tygodniu. Jest pięknie, siły wróciły, ale i tak nie mogę się przeforsowywac, bo zaraz łapią mnie mega skurcze. Ale już bliżej niż dalej, chociaż jak słyszę termin kwiecień, to mi się wydaje jajakbyo jeszczectrwalo ćwierć wieku;)!! Nuecierpliwa jestem, wiem:-)
Ps. Nie lubię pisać na telefonie bo różne rzeczy podsuwa.mi tu słownik, ale może być wesoło czytając to;)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

szczęście

Dla każdego z nas szczęście jest zupełnie czymś innym. Ja odczuwam je dziś tak mocno, że sama jestem nieco zaskoczona tym faktem! Nie stało się nic niezwykłego!!! Po prostu uzmysłowiłam sobie to jadąc z Miłoszem do przedszkola, że jestem bardzo szczęśliwa. Czemu:
bo mam wspaniałe dzieci, które raz na jakiś czas doprowadzają mnie do szewskiej pasji, ale są największym darem jaki mogłam otrzymać w życiu. Jestem tak strasznie szczęśliwa, że plany i marzenia które mam lub które mamy oboje zmieniają się całkowicie nie po naszej myśli, a wynik tego działania jest najlepszy na świecie i daje nam naprawdę poczucie spełnienia, radości, oddania.
Mam spokój, już dość długo go w sobie czuję. A od kiedy tak jest, wszystko co się dzieje układa sie najlepiej jak tylko można. Choć zachować spokój czasem przy dzieciach, mężu i codzienności jest mega ciężko- i tu Ameryki nie odkrywam, bo pewnie każdy tak ma na swój sposób i swoje życie.
Niesamowicie ogarnia mnie dziś szczęście. Czuję to tak mocno, że mogłabym zaraz wyjść na balkon i to wykrzyczeć:) lub wparować do męża do pracy i Mu o tym powiedzieć:)
Jest mi dobrze tu i teraz!!:):):)
Nie wiem co mi tam jeszcze piane, ale w całym tym swoim życiu znalazłam niesamowite szczęście, do którego konsekwentnie prowadziły mnie może własne poglądy, sposób na życie?! Pewnie tak.
Jestem szczęściarąąąą i kocham ten stan!!!!:):):)

środa, 30 listopada 2016

shopping

Ostatni tydzień szaleję na zakupach internetowych! Prezenty mikołajkowe dla chłopców i pozostałych naszych rodzinnych milusińskich już są:) Dziś zamówilam jeszcze nowe garnki do domu, bo te nasze to 4 lata tylko wytrzymały i odpadają im dekle!! Aż sama w szoku jestem, teraz zamówiłam "porządne" więc może te 5 lat wytrzymają?;)
I wczoraj przyszły moje sukienki. Skorzystałam z wyprzedaży wyprzedaży na sugar free. Od dawna oglądam i podziwiam te sukienki. Cena czasem mnie odstraszała i nie znajomość produktu, doboru rozmiaru, wykonania. I trafiła się okazja na sprawdzenie, więc grzechem było nie skorzystać;) Zamówiłam dwie na próbę, aby zorientować się w jakości materiału, wykonania i rozmiarówce. Wybrałam te dwa modele na lato:
 
źródło: sugarfree.pl

Do tego czasu powinnam już wrócić do swojego rozmiaru po ciąży- no innej opcji nie ma, bo wszystkie ubrania w szafie w tym mam i wymieniać nie mam zamiaru całej garderoby NO WAY!!!:)
Na chwilę obecną jestem zadowolona z wykonania, jakości i materiału, mimo, że sukienki kupiłam dość tanio. Dobra Polska marka na pierwszy rzut oka, zobaczymy jak będą się nosić. Na razie ciesze się jak dziecko;)

Nasze ogrodzenie prawie gotowe. Trzeba tylko sprzęsła włożyć i bramę i gotowe:):) Potem jak chłopakom czas pozwoli to nową siatkę na resztę, kostka, taras i gotowe!!!:) Ale sie cieszymy!!! Nawet mój mąż jest mega zadowolony, że już to jakoś za nami:) W poniedziałek było tak:

 a dziś juz wszytsko stoi :):)

Wczoraj czytając bloga Anci mamci nabrałam potrzeby na sprzątanie przed świętami.
Generalne rzecz jasna! I w moim stanie dziś ogarnęłam całe dwie małe szafeczki w kuchni:):)
 no w tym tempie, do narodzin Kubusia zdążę;)

czwartek, 24 listopada 2016

ruletka

Już powoli nie nadążam za moim Kubusiem. Smaki ciążowe i chęci jedzeniowe to jak koło fortuny ostatnio:) W sobotę oddałabym wszystko za tylko słodkie jedzenie. W niedzielę ochota i chęć tylko na mięso! Na samą myśl o steku miałam taka nieokiełznana ochotę wbić zęby w to marzenie, że chyba szarpałabym jak Reksio szynkę;)
Poniedziałek i połowa wtorku to makarony, a dziś tylko sałatka!!!! Ileż przyjemności dała mi na drugie śniadanie sałatka z rukoli, sera koziego, szynki parmeńskiej i pomidorów suszonych i świeżych!!:) Ahh.... bajka:)
I jak ja mam tu za Nim nadążyć, cóż pozostaje się poddać tej jedzeniowej ruletce;)

Ogrodzenie się robi i z każdym dniem na sama myśl i widok prac cieszę się jak "głupi do sera:)". Chłopcy cieszą się, że na wiosnę (jeśli wszystko będzie skończone) będzie pies na ogródku:) Nawet wybrali mu już imię: Dusty:) Mąż już przegląda przydomowe małą wędzarnie, a ja w myślach układam moje grządki z pomidorkami koktajlowymi, truskawkami, borówkami i dynią:) I jeszcze może dwa drzewka: jabłoń i grusza lub morelka?:)
Zobaczymy na spokojnie, bo ta wiosna zapowiada nam sie bardzo intensywna.

Chłopcy skończyli pisać wczoraj listy do Mikołaja. Już posłaniec zdążył je zabrać, więc to znak, że chyba Byli grzeczni;)
To chyba najmilsza część grudnia oprócz świąt, gdy patrzy się na te radosne buzie otwierające prezenty:)



czwartek, 17 listopada 2016

nie taki pechowy listopad

Ależ zawirowań w tym miesiącu. Miał być płot. Potem przyszła zima i płot miał czekać do wiosny. Ale na wiosnę ekipa już nasza przyjść nie może. Ale chłopaki mądre, doświadczone. My mamy zaufanie do nich ( w końcu dom elegancko stoi, nic nie przecieka i wszystko solidnie zrobione).
Jednak przyjdą, bo odwilż i ciepło maja być przez 2 tygodnie. A na nasze szczęście płotu niewiele, wiec przy dobrych wiatrach za 2 tygodnie skończą:):):) Wiem, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc Judy mojego Tadeusza z góry (bo ja zawsze do Niego w sprawach beznadziejnych, a ta taka była). I od poniedziałku prace mają ruszyć (nie ciesze się jednak za wczasu;)).

Co więcej mieliśmy lecieć do Bolonii na tydzień. Mąż kupił za grosze bilety lotnicze we wrześniu. Pierwsze wakacje po prawie 6 latach!!! Była ekscytacja, zadowolenie, planowanie wycieczek, miejsc. Chłopcom naopowiadaliśmy o lataniu samolotem. I nie lecimy!:(:( I to jeszcze z mojej winy, a raczej powodu. Niestety Kubuś latać nie może:( Szlaban od lekarki na długie trasy samochodowe, pociągowe i przede wszystkim lotnicze:(
Biletów zwrócić nie można (bo z promocji), zamienić nazwiska też się nie opłaca. Więc nasza Bolonia musi znowu poczekać. Ale może do trzech razy sztuka? Może za rok? W końcu 6 lat temu mieliśmy lecieć z mężem (jeszcze bez dzieci- bo to czas po ślubie był) do Pizy. I wtedy lot odwołano, teraz my odwołaliśmy, więc może w komplecie w piątkę za rok podbijemy Italię;)

Ten miesiąc to z pewnością jest też dla nas (przynajmniej na razie) dom wypełniony zapachem świeżo pieczonego chleba:) Jak przyjemne jest wejście do domu z mrozu i zimna, kiedy po całym dole roznosi się zapach świeżego pieczywa. Maszynka sama robi, piecze. Bajka:) Na kolację zawsze świeża kanapeczka:) I jakie ułatwienie i zdrowie, bo sama wiem co daję:)

Skoro przy zakupach jestem, to ostatnio kupiłam sobie takie śliczne buciki. Cieplutkie w środku, wygodne. W sam raz na zimne dni i na górskie trasy późna jesienią i wczesna wiosną. Oczywiście górskie doliny musza poczekać na Kubusia, więc wykorzystam je na szlakach pewnie w październiku:) Ale są i mega mnie cieszą:)

Ciesze się niezmiernie, bo weszłam chyba w dobry czas, choć łatwo nie było;) ale takie jest życie;)
A jeszcze przed nami szlachetna już niebawem- kolejna cudowna z tą sama ekipą:):)!!!!! 


poniedziałek, 14 listopada 2016

Półmetek

20 tygodni za mną  I bladego pojęcia nie mam kiedy to tak szybko minęło ?  To już półmetek mojej ciąży .  wczoraj rozpoczęłam 20 tydzień. To zaskakujące, ale naprawdę każda ciąża jest inna. MYślałam, że trzecia to nic mnie nie zaskoczy, a tu prosze:)  W dwóch poprzednich pełna swoboda ruchu, energia ,  kilometrowentrasy spacerowe. A teraz ledwo na piętro wyjść mogę !  muszę leżeć, bo slabsza jestem, mój organizm jest. wiec szukam tylko możliwości i leżę,choć to nieco męczące zajęcie jak się przez ostatnie 5 lat zasuwalo jak mały samochodzik. Ale dla Kubusia wszystko ,  On teraz do kwietnia najważniejszy.

Smaki ciążowe zbliżone dontychnz ciasnym Miłosza, czyli zdrowo:) Kocham nabiał, soki warzywne i rybny w każdejkażdej postaci :) mój największy przysmak i zachcianka, to woda niegazowana z cytryną. mogłabym literami pic:) kompletnie odrzucilo mnie od kawy, pepsi i słodyczy, co nie zdarzało się w dwóch poprzednich.

Fizycznie jak już wspomniałam bez rewelacji. nie mam siły na podstawowe zajęcia czasem. Nawet libido rozchulane w poprzednich ciazach teraz nieco zmalalo :( troszkę min to przeszkadza, bo jak się człowiek do ruchu ogólnie przyzwyczaił, to tak mi dziwnie.,Ale Kuby zdrowie najważniejsze. już niedługo mam nadzieję, że się spotykamy ,  choć ten kwiecień brzmi strasznie daleko;)

I mam straszną ochotę na zakupy ,  Ale ja tak zawsze mam, jak akurat nie mogę. Taki owoc zakazany;)

Tak wiec rosniemy oboje z moim groszkiem. obydrowo do porodu.