Moja lista blogów

piątek, 17 sierpnia 2012

17 sierpnia- to mój piątek trzynastego

to jakaś masakra!!! Dziś wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie:( nic nie zwiastowało takiego ranka. Rano wstaliśmy o 6:30, ponieważ M. miał iść do szczepienia, a że Łukasz miał iść do pracy na 8:30, więc musieliśmy wybrać się wcześniej do przychodni (chodzimy do przychodni, do której ja chodziłam jak byłam dzieckiem i do tego samego lekarza, a znajduje się ona w drugiej części Huty). Niestety nie mógł z nami zostać, więc po szczepieniu miałam iść do domu rodziców (kilka kroków od przychodni) Klucze zostawił mi brat, bo rodzice kilka lat po naszej wyprowadzce wymienili drzwi wejściowe do mieszkania. A po pracy mąż miał nas odebrać i mieliśmy wrócić na mieszkanko. No i się zaczęło:
7:40- wychodzimy biegiem na szczepienie, żeby być pierwszymi w kolejce. Mały już wyjechał do samochodu. Torba z gadżetami synka zabrana, klucze do mieszkania rodziców zabrany jeden, klucze do zamknięcia drzwi zabrany, mimo, że przeszły mnie myśli po co, skoro i tak będę u rodziców, a Łukasz i tak ma to z nim wejdziemy..hmmm...(szybka myśl)...dobra wezmę na wszelki wypadek!!!
7:45- nadal jesteśmy na parkingu pod blokiem- zakichany pas w samochodzie jest troszkę krótki i mamy mały problem z fotelikiem. OK, zapięty.
7:50- jedziemy
8:03- wchodzimy do przychodni, nikogo nie ma. SUPER. jesteśmy pierwsi. Pukam do drzwi gabinetu pielęgniarek w celu schowania szczepionki puk, puk,puk....cisza...wchodzę.
I tu się zaczyna:
pielęgniarka: Na szczepienie?! ...nazwisko proszę....ale Pani nie jest dziś zapisana na szczepienie.
ja: nie?!
pielęgniarka: (sprawdza notes) nie. Pani miała szczepienie we wtorek.
ja: yyyyy....(w głowie mętlik), ale...
pielęgniarka: zapiszemy na inny termin.
Super. Targałam rodzinę, tylko po to, żeby nic nie załatwić. Głęboki oddech. No to idę do rodziców. Łukasz ma jeszcze chwilkę, więc nas podrzuca do rodziców i pomaga wynieść wózek na piętro.
Zadowolona wyciągam klucz i... okazuje się, że wzięłam nie ten!!!!! tak!!! normalnie aż mną zagotowało (w myślach hula łacina podwórkowa).....ok, wracamy do mieszkania. a że zaraz mały miał jeść, to najszybciej było taryfką. Łukasz pojechał już do pracy. Sięgam po telefon, wykręcam nr i... się rozłączam. Właśnie mnie olśniło, że pod fotelikiem są adaptery łączące fotelik z kołami...f..k.
Więc poszłam na tramwaj  z nadzieją aby mały się nie obudził, bo jak wstanie głodny, to makabra.
Całe szczęście dojechaliśmy do dom bez żadnych komplikacji. Malutki śpi nadal- kochany:)

Aż się boję pomyśleć, co będzie dalej skoro to dopiero przedpołudnie:(

14 komentarzy:

  1. Teraz może być już tylko lepiej ;) U mnie organizowany jest konkurs, zapraszam : http://book-and-cooking.blogspot.com/2012/08/konkurs-u-kruszynki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki za info i zaproszenie:) na pewno skorzystam:)

      Usuń
  2. No wiesz, nie ma tego złego:), dziecko sie nie obudziło wiec nie było do konca źle:). Ale fakt sytuacje nieprzyjemne, nie mogły was na to szczepienie jakoś wcisnąć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pielegniarka chciała, ale lekarka sie nie zgodziła, bo zastepuje naszą:/ Nasza ma obecnie urlop.

      Usuń
  3. takie dni są najgorsze....!!! ale potem jest zawsze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wyłącz tę weryfikację obrazkową bo krew mnie zalewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jestem ZA:) Pięć razy kod przepisywałam, masakra jakaś:/

      Usuń
    2. kurcze, byłam przekonana, że już dawno wyłączyłam;(

      Usuń
  5. ;) Bo to tak zawsze, jak się sypie to wszystko po kolei...

    Ps. Umiesz budować napięcie znakomicie, do samego końca notki czekałam co się dalej wydarzy;p

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie niezła jazda:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję, nie znoszę komplikacji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może to znak. Przeczytaj ulotki szczepionek, które miało dostać twoje dziecko i zrób bilans ryzyka i korzyści...
    Rodziców, którzy zadają trudne pytania i szukają odpowiedzi znajdziesz na szczepienia.org.pl

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)