Moja lista blogów

czwartek, 27 września 2012

na chwilkę

Wpadłam dziś na bloga na chwilkę, bo od kilku dni po prostu brakuje mi czasu. Tak wiele się dzieje i niestety tak mało czasu, aby to uwiecznić i zapisać.

Po pierwsze, Mały nadal jest rehabilitowany. ćwiczymy 3 razy dziennie. Zajmuje nam to ok.40- 60 minut. Bardzo fajnie, bo są już widoczne pierwsze efekty!!! Małymi kroczkami damy radę.

Po drugie, przedwczoraj podczas ćwiczeń dałam Miłoszkowi pić, a on tymi małymi rączkami i ledwo ledwo wyprostowanymi paluszkami zabrał mi buteleczkę i próbował się sam napić! Szczęka opadł mi na podłogę (dobrze, że nie miała daleko). Co prawda, włożył smoczek odwrotnie, ale z małą pomocą mamy sytuacja została skorygowana i pił sobie swoją herbatkę. Tak po prostu. Mam kilka fotek, więc jak znajdę czas na zgranie to uwiecznię tą wielką chwilę w kolejnych postach.

Po trzecie, od wtorku popołudniami, kiedy moja mama przychodzi zając się młodym, chodzę do naszego domku na sprzątanko:)  Jeszcze nigdy tak ochocze nie machałam mopem;) Niestety, przeszłam kilka załamań jak zobaczyłam w jaki sposób położone są u nas w łazience fugi. Z każdą chwilą, kiedy wycierałam płytki moje rozczarowanie i złość rosły. Apogeum nastąpiło wczoraj, kiedy poszłam do kuchni. Partactwo to za mało powiedziane!!!! Co płytka to inna grubość fugi. Myślałam, że się popłaczę...i prawdę mówiąc nie wiele brakło....dobrze, że mąż był w pobliżu....

Po czwarte, zaczyna mi brakować czasu na wszystko. Przez czas poświęcany na rehabilitację i sprzątanie domu, kompletnie nie mam czasu na nic. Już 3- ci dzień jem pomidorową (dobrze, że ugotowałam więcej), bo na gotowanie nie mam czasu. Od kilku dni zabieram się za zrobienie naleśników i ciągle coś jest ważniejszego... Ciekawe ile tak jeszcze pociągnę! O sprzataniu, prasowaniu itp. nawet nie myślę, bo nie mam czasu! Do tego wszystkiego po raz pierwszy czuję się zmęczona. Najchętniej kładłabym się spać razem z synem, na popołudniowe drzemki, ale nie stać mnie na taki luksus.

Po piąte, Miłosz już nie sypia tak często jak kiedyś. Max.3-4 drzemki w ciągu dnia. Ja chcę z Nim każda chwilkę spędzić, zwłaszcza się bawić!! W formie zabawy też muszę uważać, aby to co wyćwiczymy kontynuować w ciągu dnia. Nie zdawałam sobie sprawy, ze to takie absorbujące. Co gorsza, Mały wstając teraz o godz. 5:30 po całej nocy, wcale nie garnie się do spania, jak to było wczesniej. ale chce sie bawić, rozmawiać. Dla chwilki snu, zabieramy go do nas do łózka i tak lezy między nami i gaworzy do miśka, a my z mężem ucinamy czujnego komara...Dziś Łukasz zaproponował, abyśmy dyżury robili na zmianę, kto będzie sie nim bawił od tej godziny. I..??? Chętnych o dziwo zabrakło;) Ale pewnie jakoś trzeba będzie to rozwiązać. Zgodziliśmy się z jednym... 24:00 tO NIE JEST DOBRA PORA NA PÓJSCIE SPAĆ...

Ach tak lukam przelotnie teraz na Wasze blogi i tyle się dzieje....nie mam pojęcia kiedy nadrobię zaległości:(
Muszę kończyć, bo własnie sobie przypomnaiałm, że dane do umowy na odbiór śmieci muszę wysłać....
Miłego popołudnia....

12 komentarzy:

  1. Fachowców dobrych znaleźć to skarb, niestety coraz więcej odwala fuszerkę ;/ Cieszę się, że ćwiczenia pomagają Miłoszkowi, już niedługo odpoczniecie w swoim domku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się przy tym nie wykończę, to bardzo będziemy się cieszyć:) dziś widziałam kuchnię- bajka!!

      Usuń
  2. dobrze, że Miłoszek robi postępy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam, ale nieźle się buntuje przy tym...

      Usuń
  3. Podziwiam Cię, że tak to wszystko ogarniasz:) Powodzenia, cierpliwości i wytrwałości życzę!
    No i najważniejsze, że rehabilitacja przynosi efekty:D

    OdpowiedzUsuń
  4. brawo za postępy dla Miłosza!
    ps. w związku z fachowością fachowców, ścianę w domu mąż stawiał sam. niestety nie wszystko można samemu;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie mąż też multum rzeczy robi sam, prawie 65% wszystkiego to jego zasluga, ale nie ze wszystkim może robić sam...

      Usuń
  5. A nie da się z tymi fachowcami porozmawiać - żeby poprawili robotę? Może warto?
    Gratulacje z postępów Miłosza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już i tak poprawiali i nadal lipa. ręce nam opadły. więc lepiej samemu juz poprawić, przynajmniej wiemy że jest ok.

      Usuń
  6. dlatego mój mąż wszystko robi sam cały dom od początku, tam gdzie mogł to brał pomocników i patrzył na ich kazdy ruch....tylko za nim to zrobi to ja nerwicy i tak dostanę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój robi tak samo, ale gładzi niestety nie umie kłaść..nie denerwuj się... będzie dobrze...

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)