Moja lista blogów

sobota, 22 września 2012

sobotnie delicje

Dzisiejszy dzień od samego rana nie zapowiadał się zbyt interesująco i może to dobrze, bo bardzo przyjemnie jest otrzymywać tak wspaniały prezent od sobotniego dnia, a raczej pogody..a może od obu?! Obudziliśmy się z ponura pogodą: wiatr, deszcz, ciemność..brr...więc jak tylko biedny małżonek pognał na budowę, aby kończyć podjazd zdecydowaliśmy z Miłoszem, że może jeszcze się położymy w cieplutkim, pulchniutkim i milutkim łóżeczku :):):).... nie oponował;)... wstaliśmy dobrze po 9:30.

 No cóż skoro sobota, to i sprzątanko. Napisałabym z chęcią, że mały mi pomagał, ale cóż...rzeczywistość bywa brutalna;/ Wiec jak skończyłam (dobrze, że nie miałam dużo bo wczoraj część już zrobiłam- wieczorem mieliśmy jeszcze gości: ZAPRASZALI NAS NA ŚLUB W LISTOPADZIE:):) BĘDZIE WESELICHO!!!!) Za tydzień też idziemy na wesele nawiasem mówiąc....o czym ja to...a tak...więc jak skończyłam, to zebraliśmy się z młodym na spacerek, bo pogoda zrobiła się tak wspaniała, że grzechem byłoby siedzieć w domu dłużej..

Zanim jednak wyruszyliśmy w nieznane, Miłoszek wszamał swoja porcyjkę marcheweczki- i dziś nie było tak źle, bo jadł, a raczej dziamdał chętnie. Pomagała mi brat. On go rozbawiał, a kiedy buzia się otworzyła, ja wkładałam łyżeczkę z marchewką. Najbardziej smakuje mu obecnie bobofrut marchewka z jabłuszkiem. Przeurocze jest kiedy soczek w buteleczce się skończy, a On płacze rzewnymi łzami, bo ma ochotę na jeszcze (i tak jest za każdym razem:)).

Spacer był dla nas obojga niesamowitą przyjemnością. Kocham spacery w tak słoneczne, cieple jesienne dni, kiedy to jeszcze przeciera się ze sobą lato z chłodną nutką jesiennego wiaterku :) I jeszcze ta sceneria kolorowych drzew.. ach...bajka...Nie zastanawiając się długo poszliśmy spacerkiem na naszą budowę. Od Sławka jest raptem 1,2 km w jedną stronę. Gdyby nie powykrzywiany chodnik i kupa chwastu na tym psełdo chodniku, wycieczka byłaby niebiańska. No ale cóż, nie można mieć wszystkiego;) Zachwycałam się swoja kuchnią. Baaa, nadal się zachwycam. Taka jak chciałam...moja...czeka na ostateczne zakończenie:) A jaki małżonek był szczęśliwy, że synek i żoneczka Go odwiedzili:) chyba musimy częściej robić Mu takie niespodzianki:):)

Po powrocie mój kochany syn skusił się na jabłuszka....mmmmmm.....zachwytu nad tym deserkiem nie było końca! Buzia sama otwierała się, jak brama na automatyczny pilocik, którym była łyżeczka z deserkiem:) Co prawda, to prawda... jabłuszka to obecnie największe delicje dla mojego synka:)!!!

Ciekawe jaki będzie wieczór, skoro dzień jest tak piękny i magiczny;)?!

A ta piosenka towarzyszy mi dziś cały dzień. Ma w sobie to coś, co dzisiaj sprawia, że jest szczególna- moim zdaniem:)

21 komentarzy:

  1. Też lubię jesienne spacery:) Pod warunkiem, że jest ciepło i słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie, jabłuszko i marchewka mniam mniam ;) A dom już widzę coraz piękniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. po takim spacerze glodka sie ma zawsze:)) milego wieczorku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. pewnie - trzeba korzystać z pogody :) a spacery zaostrzają apetyt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po spacerkach lubię male, czekoladowe co nie co;)

      Usuń
  5. ja mam straszny dzień...i noc tez sie zapowiada źle...dzieci chore ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojojojojojj:( bardzo mi przykro:( trzymaj się kochana

      Usuń
  6. cieszę się, że tym razem marchewka smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że wieczór był równie udany:)

    OdpowiedzUsuń
  8. o, super, że synuś je :) oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sapcery tez lubię, nie koniecznie jesienne, ale jak jest ciepło to staram sie nie zwracac uwagi na pore roku:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, pora nie ma znaczenia:) liczą się chęci na wyjście z domu:)

      Usuń
  10. My również uwielbiamy spacerki. jejku pamiętam jak my użadzaliśmy nasze pierwsze mieszkanko, to najwiecej radosci sprawiła mi własnie kuchnia :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)