Moja lista blogów

środa, 3 października 2012

druga strona jesieni

Ta pierwsza- moja ulubiona: złocista, kolorowa, lekko słoneczna z niedużym wiaterkiem. Pełna pysznych owoców, grzybów i warzyw. Ta przy której każdy z chęcią sięga po ciepły koc, kubek gorącej czekolady i dobrą książkę ( jak ma czas;)). I ta druga strona- średnio lubiana: chłodna, ponura, deszczowa, nużąca, męcząca, chorująca. Ta przy której nikt najchętniej nie wychodził z łóżka. Aż trudno uwierzyć, że to jedna pora roku, całość. Tak sobie własnie o niej pisząc, wpadła mi taka refleksja, że taka nasza Polska jesień, to taki odpowiednik naszych rodzin, tylko w "troszkę" innym wymiarze. Niby jedna rodzina, doskonała całość, a tak wiele kolorów, nastrojów, codziennego życia...
Niedawno pisałam o tym jak wspaniale jesień wpływa na mnie, jak ja lubię. Dziś jej nie znoszę (ale to dzisiaj..) zalazła mi ostro za skórę, a raczej mojemu synowi (co też znaczy i mnie:/). Mały z katarem, od dzisiejszej nocy jeszcze z kaszlem, złym humorem, ogólną apatią i ciągłym marudzeniem.... I ten deszcz!!! Jeszcze jakby chwilkę popadał co dziennie, to bym i nie narzekała, ale do 15!? A ni spaceru, ani jakichkolwiek chęci na cokolwiek. Miłosz ma dziś taki nastrój do ćwiczeń rehabilitacyjnych, jak ja na spacer w deszczu. Niby się przejaśnia i na spacerek niedługi chętnie bym poszła- nawet dla samej siebie, ale czy to dobre dla małego będzie?....

Miałam tak dużo planów na dzisiaj, tyle załatwień w towarzystwie synka, a tu muszę znowu mamę ściągać, żeby to wszystko pozałatwiać na godzinkę. Mama chętnie przychodzi do wnusia, ale też chciałabym, żeby miała troszkę czasu dla siebie, bo jakby nie patrzyć od tygodnia jest u nas dzień w dzień. Opiekuje się małym, kiedy ja sprzątam dom po wykończeniu, a mąż zajmuje się drobnymi robótkami, aby przyspieszyć naszą przeprowadzkę. No cóż. Do tego wszystkiego po wczorajszym myciu okien, mam takie zakwasy, ze nawet fitness nie jest mi potrzebny. No ale jak sie chce mieć w salonie okno 3,30m szerokie na 2,50m wysokie, to troszkę trzeba się namachać szmatką i wycieraczką. Ale to akurat dobrze, ruch w każdej postaci jest wskazany, a przy -etym myciu okien i zakwasy miną:)

Popołudniu jedziemy z mężem zamówić stół i krzesła do jadalni, bo wypatrzyłam bardzo korzystną promocję. Puki co nasz dom umeblowany będzie baaaardzo skromnie ( do stołu i krzeseł mamy jeszcze sofkę na której śpimy obecnie i spać będziemy w domu i oczywiście łóżeczko Miłoszka i na razie to tyle. Jak na razie to i tak dużo....Im bliżej naszej przeprowadzki, tym bardziej nie mogę się doczekać. Spakowałam już nawet pięć dużych reklamówek ubrań i rzeczy z których już w tym roku nie skorzystamy, aby je wywieść już na stryszek. Okazało się, że tylko jedna jest moja i męża, a aż cztery są Miłosza. Niby mały człowiek, a ile potrzebuje...

A żeby tak smutno nie było, to kilka fotek znalezionych w sieci, z tym co ja w jesieni lubi najbardziej:)





10 komentarzy:

  1. I ja podobnie właśnie, to co na tych fotografiach jest to uwielbiam, taką jesień kocham, żadną inną...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja strasznie lubię szelest liści pod nogami:) Oj,też już chcę przeprowadzić się do swojego domku,ale jakoś tkwimy w martwym punkcie:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma nic lepszego niż ukochana babcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety u mnie tej pięknej jesieni niewiele, za to tej mglistej i mokrej az za nadto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia śliczne. Fajnie, że już niedługo się przeprowadzacie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie, że mozesz mame ściągnąć....ja mam do mamy ponad 300 km i tesciów ponad 500 km...sami jestesmy...

    OdpowiedzUsuń
  7. o widzę, ze dom na wykończeniu. A co do mebli, to chyba każdy tak ma, ale powoli, powoli i się nazbiera :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuje za miły komentarzyk ;)

    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. piekna jesien ;)

    zapraszam do siebie,obserwujemy ? :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)