Moja lista blogów

poniedziałek, 1 października 2012

się dzieje

och.....nareszcie mam chwilkę, aby coś napisać. w ten weekend balowaliśmy na weselu w Radomiu. To nasz pierwszy wspólny wieczór, a raczej noc bez małego. Obawialiśmy się troszkę, bo w piątek na wieczór Miłosz dostał potwornego kataru, który spływał mu do gardełka i blokował cały nosek. Co za tym idzie: ciężko oddychał, dławił się i kaszlał. Normalnie koszmar każdego rodzica, a najbardziej żal dziecka... Noc była bardzo ciężka, dopiero ok. 2-3 godziny coś przespał i tak do 6 rano. W sobotę o 7:00 mieliśmy wyjechać (mimo, że ślub odbywał się o 18:00. Musieliśmy jeszcze załatwić kilka spraw). Do opieki nad małym podczas naszej nieobecności zabraliśmy moją mamę.Szczerze mówiąc w rodzinnym domu mojego męża zrobiło się niezłe przedszkole:) Moja mama zajmowała się Miłoszkiem, a teściowie moich szwagierek kuzynostwem syna ( Zosią, Antosiem i Juleczkiem). Co jest ciekawsze, wszyscy mali panowie są rówieśnikami:) tylko Zosia dzielnie im pomagała, jak przystało na dobrą siostrę i kuzynkę:)

Wesele było wspaniałe, Panna młoda jak zwykle piękna. Pan młody czarujący. Sala weselna przecudna, menu wyśmienite, a orkiestra kosmicznie wspaniała:) Jak na pierwszy wypad tylko we dwójkę, poszło super!!! Wytańczeni, wybawieni i zadowoleni wróciliśmy do domu:)

Maluszek codziennie określa i pokazuje swoje smaki:) Uwielbia bobo fruta jabłko z marchewką, na sam widok kaszki malinowej jego buzia sama się otwiera. Dziś po raz pierwszy skosztował bananka. Pozytywnie!!! Dziś zaskoczył mnie mój mąż. W zeszłym tygodniu brechtał się ze mnie, kiedy szalałam na dziale dziecięcym wśród słoiczków i kaszek, nie mogąc się zdecydować, które wybrać (najlepiej wszystkie na raz;)) Dziś dumy tato z synem już po kilku minutach wspólnie udali się na łowy nowych smaków, a mnie zostawili samą z zakupami...Uwielbiam, kiedy moi mężczyźni zaczynają mieć swoje własne sprawy:) Rano zawsze razem dokazują, zanim Łukasz pójdzie do pracy:)

Teraz w spokojnym cichym klimacie, zajadam się moimi ulubionymi lodami mc flerry. Mąż na siłowni, a syn dawno już wylogowany:)

słodkich snów kochani:*


10 komentarzy:

  1. Ach Ci faceci:), ja jak moi zaczynają wieczorem wariować to modle sie tylko aby sąsiedzi byli wyrozumiali:-p No ale w koncu ścigać po cichu się nie da. Te męskie sprawy są takie słodkie. Co do wesela, my bedziemy balowac za dwa tygodnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak ścigać po cichu jest sie bardzo ciężko;) uganej zabawy:)

      Usuń
  2. dzieciaczki bardzo sie męczą podczas kataru...niby taki katar a potrafi dać w kość...aby szybko sobie poszedł !!!! a na wesele bardzo chciałabym iść !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj strasznie. Dzisiaj młody znowu ma katar spływający do gardełka:( biedny nadal to źle znosi...

      Usuń
  3. no my w tym roku bardzo weselnie mielismy - zawsze jakas odskocznia:) my jyz drugi raz mamy katarek w ciagu miesiaca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my od kilku lat mamy rok w rok sporo wesel, w tym roku mamy 5:) zdrówka życzę i wam:)

      Usuń
  4. Wesele piękna sprawa :))) A męskie sprawy czasami są bardzo głośne i zdarza się że trzeba po nich później posprzątać ;)Mily wieczór, lody i spokój :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale bym poszła się gdzieś pobawić, na wesele najchętniej.
    Zyczę zdrówka dla małego, ja też lubię się zajadać lodami;))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)