Moja lista blogów

czwartek, 11 października 2012

tak dziwnie...

...mi jest własnie tak. Nie mam powodów do narzekań, a jednak coś mnie nęci....tak mi dobrze, ale...no właśnie...Bardzo mnie cieszy, że wreszcie kończy się nasza tułaczka po świecie, że niedługo będziemy już u siebie...a jednak....nie  czuję euforii, jakoś nie mam siły, a może raczej ochoty się cieszyć...chcę bardzo, ale....  jakoś nastrój mi nie odpowiada. Naszły mnie jakieś dziwne myśli, lęki które niepotrzebnie, a może i potrzebnie zaprzątają mi myśli, wiercą dziurę w brzuchu.....Przecież to, że nie będę juz mieszkać w bloku wśród wielu sąsiadów nie sprawi chyba, że ugrzęznę na mojej małej miejskiej wsi?! Że utknę w domu na dobre?! Że jakoś się od ludzi odizoluję? w sumie czasem jest tak, że czuje sie odizolowana..od znajomych...od życia, które mam wrażenie, że toczy się czasem obok, a ja jestem w jakiejś innej galaktyce, czasoprzestrzeni czy czymś takim...

Może obawiam sie czegoś czego tak naprawdę nie znam? Bo przecież nigdy nie mieszkałam w domu, bo zawsze z każdej strony otaczali mnie ludzi, a tu cisza i spokój i starsi sąsiedzi....

Choć teraz i tak nie za daleko mogę się ruszyć. Mały po przeziębieniu, na polu zimno, chłodno, mimo, iż czasem wyjrzy słońce...

Nadal nie wiem dlaczego czuję jakąś dziwną pustkę w sercu, która powoli mnie jakoś tak dziwnie nastraja... Kocham być mamą, ale czasem, ale tylko czasem tęsknię za jakimś babskim wypadem z przyjaciółkami, za wyjściem na zakupy samej, za chwilą wśród ludzi, za bardziej spontanicznym seksem, za pracą... ach...już sama nie wiem o co tak naprawdę mi źle...

dlaczego tak ciężko?

12 komentarzy:

  1. Chyba zawsze jakiś lęk nam towarzyszy podczas zmian, kiedy idziemy w stronę czegoś nowego, nieznanego ale już za chwilę okazuje się, że nasze strachy wszelakie były bezpodstawne i wszystko idealnie się układa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dom chociaż to studnia bez dna, to jednak dom i wierz mi warto. A znajomi bardzo chętnie wpadną jak tylko rzucisz temat grill :).

    OdpowiedzUsuń
  3. lęk przed nieznanym, ale będzie dobrze:)
    Pamietam jak na poczatku byliśmy tacy zaaferowani dzieckiem, ze nawet na znajomych nie było czasu. teraz jest juz wszystko inaczej i tak jak widzisz u mnie na blogu : jestesmy bardzo towarzyscy i to poprawia nam nastrój zawsze! A czesto sie spotykamy na malusiej wsi u znajomych na grilla :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O mój Boze.....wszystkie obawy z domem masz jak ja dlatego ja nigdy nie czułam euforii i nigdy nie byłam tak całą sobą za tą budową....tylko ja licze na to ze my to szybko sprzedamy.....

    OdpowiedzUsuń
  5. Całe życie prawie mieszkałam w mieście i teraz choć w mieście to na obrzeżach i tak jakby na wsi... nie u siebie w dodatku. Na razie bo dom już się kończy. Ale czekam, z wielką niecierpliwością, może bez euforii bo nie wiem jak będzie ale doczekać się nie mogę, już chciałabym się wprowadzać a oczami wyobraźni urządzam dom.
    Będzie dobrze, tego życzę i w to wierzę.
    I jakoś tak mam wrażenie że w podobnej sytuacji życiowej jesteśmy obie. A spontaniczny sex i wypady ze znajomymi jeszcze będą:))
    Powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się że każda z nas tęskni do tego co było kiedyś, zmiany często przerażają bo nie zawsze jesteśmy pewni że to są te "zmiany na lepsze". Trzeba wierzyć że będzie już tylko lepiej - a jak dziecko podrośnie będzie czas na przyjaciół, spontaniczne uniesienia, beztroskie zakupy :) Tylko że wtedy będziemy przerażone tym - że nasz Mały Skarb jest już taki samodzielny...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie przechodzę to samo, więc doskonale Ciebie rozumiem.
    Całe życie w mieście w bloku, a teraz na wsi. Na razie z Rodzicami ale za rok (lub dwa) sami, w swoim domu.
    Staram się przyzwyczaić do innego trybu życia i powoli mi to wychodzi. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A może to jesienna melancholia?! :)
    Ja znowu całe życie mieszkam w domu i naprawdę nie czuję się ani zaniedbana towarzysko, ani odosobniona a wręcz odwrotnie. Myślę, że jak ten dom oswoisz do własnych potrze to pokochasz go to i ludzie zachcą cię w nim bardzo często odwiedzać :))) Zresztą boimy się tego czego nie znamy. Jesienią może perspektywa domu nie jest taka fajna, ale pomyśl sobie o wiośnie a za oknem twojego domu wszystko budzi się do życia, a latem w upały miło schować się w chłodnym domu lub wygrzewać się pod domem nie zważając na nic i nikogo...

    OdpowiedzUsuń
  9. To normalne myśli i kążdej mamy, ja też tak mam;)
    Najbardziej brak mi babskich wyjść i wogule jakiś wyjść.
    Od urodzenia Natki nie rozstałam się z niż dłużej niż na trzy godziny!
    Czasami chciałabym ją komuś odsprzedać na cały dzień;):)
    Otagowałam cię tu http://wszystkodlamamidzieci.blogspot.com/2012/10/wielki-misz-masz.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam wole dom, wychowałam sie na wsi i czasem do tego tesknie. Choc moje mieszkanie lubie to jednak tej wiekszej przestrzeni, wolności i spokoju mi brak.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym słyszała własne myśli, ostatnio spacerując po parku z Ignasiem jakoś tak myślami jestem w Warszawie, gdzie kiedyś mieszkałam i marzy mi się powrót.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)