Moja lista blogów

poniedziałek, 12 listopada 2012

6:05, o tej godzinie mój mąż wyjechał dziś na dworzec na kilku dniowe szkolenie do wawki. Przez te kilka dni sami z Miłoszem gospodarzymy się w domku. Od narodzin Miłosza to pierwszy tak długi wyjazd Łukasza. Wiem, ze dam sobie świetnie radę, ale zawsze czuję się pewniej kiedy jest lub wróci po pracy. Zawsze bardzo się denerwuję, kiedy gdzieś jedzie beze mnie i nie dlatego, ze obawiam się o jakieś towarzystwo damskie dla niego- nie, nie...po prostu boje się, że coś złego może Mu się przydarzyć. Los potrafi nie raz bywać tak przewrotny i nieprzewidywalny..ale taka jego rola.
Zaczynając dziś dzień zdążyłam już stłuc jedną filiżankę ze ślubnego kompletu i przeciąć sobie jej kawałkiem stopę. Całe szczęście nie dużo, ale zaczyna się ciekawie... Aby nie zdziczeć w domu przez te kilka dni z synem, zaplanowałam nam już te kilka dni. Dziś jestem umówiona z przyjaciółką na spotkanko, bo nie widziałyśmy się od 4-ch miesięcy. Oczywiście na babskie ploteczki zabieram ze sobą Miłosza, ciekawe jak mu się spodoba;) Pewnie będzie tak zainteresowany, ze prześpi połowę jak nie całe (mam taką nadzieję):)

Wesele na którym byliśmy w weekend było wspaniałe. Wszystko było na tak: jedzenie, orkiestra i przede wszystkim doborowe towarzystwo!!! Panna młoda, to moja świadkowa i jedna z najbliższych przyjaciółek, więc obecność na Jej weselu to było dla mnie również wielkie i wyjątkowe wydarzenie!! Bardzo się ucieszyłam, kiedy w zaproszeniu znaleźliśmy informację, że Młodzi zamiast kwiatów proszą o jakieś przybory dla dzieciaków z "małego" domu dziecka, które znajduje się w Krakowie. My na swoim weselu zrobiliśmy podobnie. Pamiętam, że nic nas tak nie cieszyło, jak wypakowywanie produktów dla dzieciaczków:) A jeszcze więcej radości, kiedy usłyszeliśmy z ust opiekunów w ośrodku, że to są rzeczy najbardziej potrzebne!!!! Zawsze, kiedy o tym wspominam jakoś tak oczy same się czerwienią...
W tym roku, to było już ostatnie wesele (a mieliśmy w tym roku 5), ale już w przyszłym roku szykują się kolejne 2:) a ile jeszcze będzie, to się okaże:) Od kilku lat co rok mamy przynajmniej po 2-3 wesela, a sądząc po stanie naszej rodziny, to jeszcze pewnie przez 5 lat będziemy balować rok w rok:) Super, bo ja uwielbiam wesela:)

własnie zakończyłam ostatni kawałek weselnego ciasta. Oczywiście do porannej kawy;)
źródło: sieć
ps. działa nam już prysznic!!!!:):):)


6 komentarzy:

  1. No my w tym roku 3 wesela, miałam dość, ale teraz sobie myśle, ze ciasto weselne bym z chęcią zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no to hopsa obydwoje pod prysznic :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciasto mniam!:)


    Zapraszam Cię na mojego nowego bloga: http://mell-l.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę, że po niedzieli wiekszość ma ochotę na ciasta:) za mną chodzi ostatnio zrobienie babeczek:)także jak sie udadzą- serdecznie zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)