Moja lista blogów

czwartek, 27 grudnia 2012

last Christmas...

skończyło się świętowanie we wspólnym rodzinnym gronie Bożego Narodzenia. Następne tylko za niecały rok!!! ;)
 Cudownie było znów zasmakować w daniach tradycji wigilijnej, które tylko w tą jedna noc smakują tak wyjątkowo.....
Patrzeć na uśmiechnięte buzie, każdego z domowników przy składaniu sobie życzeń świątecznych..
Po raz pierwszy przeżywaliśmy ten cudowny czas z Miłoszkiem....Byłeś taki rozkoszny!! Do każdego
(jak zawsze z resztą) uśmiechałeś się tak szczerze i życzliwie, kiedy składano Ci życzenia:)
A,że jak co roku obchodzimy wigilię dwa razy (pierwszą u moich rodziców w Krakowie, drugą w Radomiu u teściów) nasze brzuszki były na małym wykończeniu i mimo, że staraliśmy się kosztować wszystkiego po troszku, to jednak 12 dań....uffff.....
źródło: sieć
Oczywiście nie obeszło się bez przygód:) święta bez niespodzianek, to jak święta bez Kevina;)
W trasie Miłosza znowu bolały dziąsełka (tak już od kilku dni), wiec podróż od Skarżyska dla Niego była męką a dla nas chyba jeszcze większą, bo biedak tak się zanosił z bólu, że nam aż serca pękały...plus jest tego taki, że Miłosz sprezentował sobie dwie dolne jedynki!!!! Na razie ma tylko same czubeczki na wierzchu, ale mamy pierwsze ząbki!!!!  Oczywiście nie mogło być inaczej, jak tylko tak, że mamusia zauważyła jako ostatnia, a sprawdzała co dzień, czy nie ma :(  Ale tam...nieważne...mamy dwa i są najcudowniejsze na świecie:):)
źródło: sieć

Pierwszy dzień świąt obchodziliśmy w Radomiu chrzciny młodszego kuzyna naszego Miłoszka...Dużo rodziny, dzieci i oczywiście jedzenia. Jak to szwagierka stwierdziła będzie nie wiele i do dziś jedzą to co zostało, a było znakomite!!!!
z mamą męża i śpiącymi Miłoszem i Antosiem
u mamusi na kolankach najlepiej;)

Drugiego dnia po mszy wracaliśmy do krk, na obiad do moich rodziców...dobrze, że tym razem miałam na sobie getry, bo spodnie mogłyby nie wytrzymać. Wieczorem odwiedziliśmy moją przyjaciółkę, która organizowała z mężem poświąteczny zlot znajomych u siebie:) Było bardzo przyjemnie i sympatycznie...

Jednak nigdzie chyba w te święta nie było nam tak jak u siebie w domu....własne łóżko, nasza choinka i tylko my:)!!!



15 komentarzy:

  1. To ząbki pojawiły się w świątecznym prezencie :))) Może dzięki temu będzie lżej Miłoszkowi.
    Rodzinne święta pełne spotkań to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zawsze największą atmosferę czuję w domowym zaciszu:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli rodzinnie i z bliskimi ;) cudownie! Gratuluję ząbków! Powodzenia z pozostałymi ;p


    P.S. ;) czyli tak zwanie pięknie się różnimy? ;D a co Ty byś zaproponowała na taki wieczór? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwielbiam filmy z happy endem, najlepiej komedie romantyczne lub bonda ostatniego, bo nie widziałam....więc na wieczór z przyjaciółmi to chyba nuda?;)

      Usuń
  4. Rok szybko minie i znowu się będziemy cieszyć tą cudowną świąteczną atmosferą ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W gościach wesoło, z mamą zawsze rodzinnie, ale w domku najlepiej;)
    Ślicznie wyglądacie!

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluję ząbków! oliśce też wychodziły parami:)

    OdpowiedzUsuń
  7. My jeszcze jesteśmy na etapie rozpulchniania dziąsełek, paluszki ciągle w buzi synka przebywają a co do świąt, za dużo latania, gotowania, sprzątania bo gdy ja zasiadłam do stołu to jadłam "oczami", za dużo, stanowczo za dużo a u rodziców jeszcze wałóweczka na drogę.
    Nie otwieram lodówki od wczoraj,strach przed kaloriami:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak w domku najlepiej :) gratulacje dla Miłoszka z okazji ząbków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczęśliwego NOwego Roku :****

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zawszę mówię że najlepsze święta spędza się u siebie w domu ; )

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)