Moja lista blogów

poniedziałek, 10 grudnia 2012

zbiorczo, czyli wracam po krótkiej przerwie

ostatni tydzień, to dla nas niezły twister! Wszystko chyba co nie przydarzyło się nam w tym roku, zisciło sie w tym tygodniu.
Najpierw dobre:

  1. mały zbiera się bardzo poważnie do raczkowania. Ma mocne nóżki i kuferek co chwilka w górze figluje. Rączki jeszcze nie nadążają, ale...mąż się cieszy, bo to piłkarz mały:) Jak dorwie nóżkami piłeczkę, to tak przebiera nogami, że czasem nie nadążamy odróżniać która nóżka jest która:)
  2. panowie zapitalają z robotą na naszym poddaszu, że do końca roku chyba ściany pomalujemy i może do połowy stycznia oficjalnie zamieszkamy w całym domu:):):)
  3. Miłosz był w tym roku tak grzecznym chłopczykiem, że od dobrego tygodnia gościliśmy przynajmniej po dwóch mikołaii dziennie:) Nie nadrabalismy z produkcją ciasteczek i mleka, więc raz mikołaje zjedli tajską zupkę, którą dumnie sama zrobiłam (nie z torebki!!!:)
  4. Jest przepiękna pogoda: wspaniała zima!!:) słoneczna, promienna, mroźna- taka, jak lubię.
  5. Zakończyliśmy szlachetną paczkę. W sumie udało nam się zwerbować kilkanaście osób, więc   paczka nasza liczyła aż 9 pudeł:) To dla mnie osobisty mały sukces i radość, którą dzielę się z bliskimi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku też uda nam się obdarować kogoś potrzebującego...
Niestety są i złe:
  1. Zatruliśmy sie z mężem pieczarkami. Ja to odchorowałam w domu, ale On biedny wylądował w szpitalu....Już, całe szczęście jest w domu, ale nie było wesoło. Najgorsze, że pieczarki wyglądały na naprawdę świeże, a kupiłam je jak zawsze u tej samej sprzedawczyni...ważne że skończyło się tylko odwodnieniem i anemią....
  2. Z Miłoszkiem musimy wybrać się do okulisty, bo bardzo nam zezuje, tzn. oczko mu do środka bardzo ucieka. Co gorsza powróciły mu napięcia i musimy zaliczyć jeszcze neurologa. Mam tylko wielka nadzieję, że to nic poważnego:(
  3. Nie uznano nam reklamacji w CP więc owszem wracamy do świata wirtualnego, ale lżejsi o 300zł. No cóż...choć nadal rozważamy wniesienie skargi do UOKiK.
  4. Z dniem 2 stycznia 2013r. wracam do pracy:(:(:(:( jestem nieco załamana faktem, że ten czas zbliża się nie ubłaganie...i nie dlatego, że nie lubię swojej pracy, bo bardzo lubię, ale że bez malutkiego:( choć wiem, że obojgu nam dobrze zrobi ta mała zmiana sytuacji, ale nie chce też przegapić tych ważnych chwil w jego życiu:( Dobrze, że pracujemy nad następnym bobasem:) 
Jejku, tak mi brakowało mojego bloga!!!! tyle chwil, myśli uciekło.... niby tylko dwa tygodnie, ale to aż dwa tygodnie....No nic, życie to nie bajka i nikt nie obiecywał, że ławo będzie...ale i tak jest wspaniale:)


12 komentarzy:

  1. Witam po przerwie :*
    Przygoda z pieczarkami mało przyjemna :(
    Ps. Ważne, że dobrych rzeczy jest więcej :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Też w maju zaliczyłam takie zatrucie połączone ze szpitalem :/ Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, przekażę mężowi napewno się ucieszy:)

      Usuń
  3. ja też zarz wracam do pracy, masakra, szkoda mi zostawiać dzidzię, oj, bardzo:(










    OdpowiedzUsuń
  4. ooo pracujecie nad bobasem :) też bym już chciała...

    OdpowiedzUsuń
  5. hehehe ja bym wszystko dała, żeby wrocić do pracy :))) kocham pracować....czuje ze super bym sie spelniła pracując i będąc mama...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Ty masz troszkę inną sytuację. Masz odchowane bobasy, byłaś z Nimi. Teraz w tym wieku z dziećmi jest chyba nieco łatwiej..Mnie jest Go ciężko zostawić teraz, kiedy jeszcze nie pracuję, ale pewnie szybko się dostosujemy oboje do nowej sytuacji, bo ja też lubię pracować:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)