Moja lista blogów

poniedziałek, 28 maja 2012

mission impossible wykonana!!!!!

od kiedy wróciliśmy z małym ze szpitala, oprócz nowego wyzwania jakie na nas spoczywa- wychowanie małego człowieka, to musimy powalczyć z mężem o przybycie masy naszego synka. W szpitalu M. poleciał nam z wagi. otrzymaliśmy takie trochę MI ze względu na moją "jeszcze" małą laktację, ze mały musi przybrać na wadze, niestety z pomocą mleka modyfikowanego. Ale osiągnęliśmy zwycięstwo!!!!- dzięki wzajemnemu wsparciu i niesamowitej trosce i determinacji mojego męża ( ja czasem już wysiadałam) daliśmy radę. Bez Jego wsparcia nie dałabym rady......... Jest moją opoką w każdym calu :)

Strasznie miła i urocza była rozmowa mojego męża z naszym 7-io dniowym synkiem. Ł. opowiadał mu o euro, które będzie niebawem, o jego ukochanej FC Barcelonie, o tym jak będą razem na mecze chodzić i kibicować. Jak kupią do naszego ogródka małe brameczki i będą grać w piłkę itd.... To straaaasznie urocze, a raczej bezcenne doznanie dla matki i żony, która może obserwować jak jej ukochani mężczyźni nawiązują swoje pierwsze tak poważne relacje:)

Mamy również wspaniałą położną środowiskową. Jest fenomenalna. Najbardziej lubię, kiedy nas chwali za nasze niesamowite osiągnięcia obrastam w piórka:)

No cóż, najważniejsze że z małym jest wszystko ok, rozwija się, rośnie, przybiera na wadze. A ja mogłabym się na niego patrzeć cały czas i całować i przytulać, i całować i przytulać......

piątek, 25 maja 2012

nareszcie jesteś mój kochany syneczku...

21 maja 2012 był jednym z tych dni, które w pamięci człowieka zapisują się, jako jedne z tych najpiękniejszych:) Na świat przyszedł nasz pierwszy synek Miłoszek :)
opisać jaki to dla nas ogrom szczęścia i łaski się nie da, bo to uczucie jest wspaniałe:):)

Mogłabym patrzeć na niego cały czas i na non stopie przytulać i całować w malutkie pysie, stópki, rączki:)

sobota, 19 maja 2012

masaż i spacer, to jest sposób na słoneczną sobotę

W tak piękny, słoneczny, przyjemny i ciepły dzień nie wybaczalne byłoby siedzieć w domu cały czas i leniuchować w łóżku po pysznym obiadku. W pierwszej kolejności był obiecany mojemu mężowi masaż relaksacyjny w moim wykonaniu, a potem wspólny romantyczny spacer bulwarem przy nowohuckim zalewem.:) bajka:) najmilsze było to, że mimo wielu spraw związanych z wykańczaniem domu i dalszym oczekiwaniem na maluszka, znaleźliśmy chwilę tylko dla siebie:). Ludzi jak zwykle w taką pogodę nad zalewem było bardzo dużo (wózkowych, wędkarzy, rolkarzy, rowerzystów, biegaczy piechurów itd), ale nie ma się co dziwić, bo widok kojący, spacer wskazany, a pogoda zachęcająca.




czwartek, 17 maja 2012

wygibasy zniecierpliwionej matki

Nawet nie przypuszczałam, że tak mi odbije!!! cierpliwość nie jest i nigdy nie była moją mocną stroną (choć bardzo się staram). Czekam na jakikolwiek sygnałek od mojego małego kruszka, że nadchodzi a tu nic. Nawet  nasza Pani doktor twierdzi, że malcowi się nie spieszy:(  a tu przecież mamusia i tatuś na niego czekają:(!!! Dobrze, że mój mąż ma więcej cierpliwości i mogę liczyć na jego spokój i opanowanie, bo gdyby nie to, to chyba bym tu dawno oszalała...Najgorsze jest to, że mam strasznie dużo werwy i wigoru i energii, z którą nie bardzo wiem co już począć:/ Nie męczy mnie ani długi spacer, ani sprzątanie... Od wczorajszego popołudnia, aby w jakiś sposób spożytkować tą energię wykonuję różne ćwiczonka dozwolone oczywiście kobietom w ciąży. Żebyście wiedziały z jaką rozkoszą i nie dowierzaniem na te moje wygibasy patrzy mój mąż:):) Pewnie się zastanawia z kim on się ożenił;)
Ale cóż, aby przespać noc, muszę coś zrobić z tą energią.....

Przy okazji chciałam polecić bardzo fajne książeczki, które sama miała okazję przeczytać. Pierwszą z nich dostałam na urodziny. Jest na prawdę przydatna, zwłaszcza dla niedoświadczonej pierworódki.
To krótkie, ale bardzo treściwe zachowania, zabawy z noworodkami i niemowlakami, które pozwalają wspomóc rozwój maluszka. Nie wymagają ani wysiłku, ani specjalnej organizacji czasu, a z pewnością wspomagają rozwój dzieci.

Druga książkę kupiłam kiedyś w empiku dla siebie. Dotyczy asertywności. 

                                                   
Kiedy ja kupowałam, myślałam, że znajdę tu cudowny środek, rady, wskazówki na umiejętność bycia asertywnym- po prostu coś czego bym jeszcze nie wiedziała w tym temacie, a co mogło by się przydać mnie jako kobiecie. Natomiast pozytywnie mnie zaskoczyła, kiedy odkryłam w niej, że tak naprawdę trening asertywności rozpoczyna się już od małego- od dziecka i w dużej mierze błędy, które przy wychowaniu popełniają rodzice, mają aż tak ogromny wpływ na charakter i sposób funkcjonowania małego człowieka w otoczeniu w latach starszych. Bardzo polecam!!! Jest nie tylko świetnym lustrem w którym można dogłębnie poznać samą siebie, ale zwraca również uwagę na inne ważne problemy, które dotyczą funkcjonowania w społeczeństwie. W książce zawarte są również ćwiczenia i testy, które pomagają w realizacji tych własnie założeń.



wtorek, 15 maja 2012

takiego leniuszka jeszcze nie miałam:)

nie wiem, jak jest to możliwe, ale cały dzisiejszy dzień praktycznie przespałam!! ok, pogoda była beznadziejna, ale takiego spania i zmęczenia się po sobie nie spodziewałam. Najpierw pojechaliśmy na budowę, bo musimy zmienić ten kolor w wiatrołapie, więc trzeba było troszkę powybierać w palecie (a nie jest to łatwe, jak ma się wzornik z prawie 200-oma kolorami i nie bardzo człowiek wie czego chce). Po śniadaniu czułam takie zmęczenie, że przespałam praktycznie do godziny 12 (z przerwami na łazienkę, bo kruszek już nieźle naciska na pęcherz)...po lekkim obiadku postanowiłam...znowu odpocząć, bo przecież jedzenie niedużego talerza zupy potrafi nieźle wymęczyć;) i co...obudziłam się przed 15:). A miałam poprawiać pracę do oddania;)

Teraz już wiem, że taki objaw to zdrowy i normalny zwiastujący poród, a że termin mam na jutro (16 maja), jest to bardzo sensowne i logiczne wyjaśnienie. Choć mały raczej się nie spieszy na ten świat i podejrzewam, że pokaże się z lekkim opóźnieniem....no cóż, trzeba ćwiczyć cierpliwość:(:(:(

Wczoraj będąc na ktg, zajrzałam do empiku aby zakupić jakąś książkę. Postawiłam na mojego ulubionego Paulo Coelho:) tym razem to "Piata góra".
 Uwielbiam jego książki, a ta czyta się wspaniale, jak na razie, bo jeszcze troszkę zostało mi do końca:)
Szczerze podziwiam dziś ambicje mojego męża, który tylko od powrotu z pracy zmaga się z układaniem puzzli, które kupili ze sławkiem do układania. wzięli naprawdę ciężki obrazek!! ale ambicja mojego ślubnego nie pozwala mu tak łatwo złożyć broni:)Jedyne co mi zostaje, to życzyć wam powodzenia chłopaki:)

niedziela, 13 maja 2012

weekendowo, czyli jak zwykle deszczowo

Po pięknym, słonecznym końcu tygodnia, przyszedł czas na deszczowy i mało przyjazny weekend- niestety:(
Miał być pieczony biszkopt z rabarbarem, spacer nad zalewem i kawka w Santorini z Basią, a jedyne co było to.....leniuchowanie i spanie w łóżku pod kocykiem. Cóż, może nie jest to wielka rekreacja, ale organizm wypoczęty. W niedzielę niestety aż za bardzo.... Marzył mi się spacer we dwoje ( no we troje) po pysznym obiadku u mamusi,a był tylko pyszny obiadek u mamusi. Niestety chęci na odejście ze stołu były znikome, a jak już się prawie wyzbieraliśmy, to zaczęło padać!

No cóż, jak pech to pech. Widocznie aktywny i słoneczny weekend nie był nam pisany. Choć z drugiej strony, leniwe weekendy też są potrzebne... a znając szczęście, jutro do pracy (co poniektórzy) więc słoneczko pewnie zawita;)


a w taką pogodę miło było wspólnie poleniuchować przy piosence Braci i E. Bartosiewicz

piątek, 11 maja 2012

bo w ciąży należy dbać o swoje ciało...

Witajcie blogujące przyszłe mamy!

Ja co prawda za kilka dni mam nadzieje powitam już mojego synka na świecie, ale mimo to chciałam podzielić się z wami moim doświadczeniem odnośnie pielęgnacji i wyglądu ciała przez cały okres ciąży oraz co się dowiedziałam odnośnie wyglądu i dbania o brzuszek po ciąży. Ale po kolei:


ROZSTĘPY I CIAŁO:
Od kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży (4 tydzień) dbałam i dbam nadal o moją skórę. Na początku smarowałam brzuszek i piersi oliwką dla dzieci (ponieważ większość preparatów można stosować od 3-4 go miesiąca ciąży). Po każdej kąpieli wmasowywałam oliwkę ( nie robiłam przy tym żadnych specjalnych masaży dla skór, czy ruchów). Osobiście używałam oliwki Johnson & Johnson bed time ze względu na ładny zapach, ale oliwka to oliwka i nie ma znaczenia jaka firma, ważna jest codzienna SYSTEMATYCZNOŚĆ!!!  Dodatkowo raz na tydzień lub na dwa;) robiłam peeling całego ciała (od stóp po szyję).
Ważnym jest również ujędrnianie i dbanie o pozostałe części ciała ( uda- pośladki). Do tego celu używałam preparatu ujędrniająco- antycellulitowego. Na ramiona i łydki stosowałam krem do ciała wanioliowo- daktylowy Farmony (ponieważ bardzo lubię takie zapachy, a ten kremik super nawilża i bosko pachnie).

Po rozpoczęciu (mniej więcej) trzeciego miesiąca zaczęłam stosować krem przeciw rozstępom Ziaja i używam go po dzień dzisiejszy!!!



Jest naprawdę bardzo skuteczny, wydajny i nie drogi w porównaniu do innych preparatów. Ale jeśli ktoś woli inne to być może też są skuteczne. Ja akurat wolę ten, bo jest bdb i do tego polski (nasze-polskie-dobre).

Oprócz w/w kremu na rozstępy, balsamu i kremu anty, staram się pamiętać o co tygodniowym peelingu. Pomaga nie tylko zetrzeć stary naskórek i regeneruje skórę, ale również jest bardzo przyjemną metoda masażu, którą możemy zrobić sobie same:)

ZABIEGI NA TWARZ:
Ja nie korzystam (jeszcze) ze specjalnych z zabiegów na twarz, ponieważ moja cera jest dobra. Jednak na pewno są osoby, które posiadają cerę problemową i stosują tego typu zabiegi. Pytałam moją koleżankę, która prowadzi salon usług kosmetycznych, czy w ciąży wskazane są zabiegi specjalistyczne. Stwierdziła, ze nie, ponieważ większość z nich przechodzi w głąb skóry, jak również ma silne zapachy, które mogą zaszkodzić maluszkowi. Na czas ciąży proponowała Ona, aby wstrzymać się z tego typu zabiegami.
Natomiast nie wolno zapomnieć o codziennej pielęgnacji twarzy, gdyż w okresie ciąży nasze hormony tak szaleją, że może się to odbić na naszej cerze również:(  Niestety mnie osobiście dotknął ten problem, jednak  dzięki stosowaniu odpowiedniego oczyszczania i nawilżania poradziłam sobie z tym problemem. Aczkolwiek musiałam wyrzucić 2 żele do twarzy i 1 krem, zanim znalazłam te odpowiednie.

PO PORODZIE:
Jeśli chodzi natomiast o pielęgnację ciała, a zwłaszcza skory brzucha po porodzie, to w najnowszym świecie kobiet znalazłam artykuł o tym, jak przyspieszyć stratę brzuszka po porodzie. Otóż:

  • przez pierwsze 3 tygodnie od dnia porodu uelastyczniać skórę brzucha poprzez wcieranie oliwki i pobudzanie masażem kolagenu w skórze.
  • Po tym czasie (jeśli oczywiście nasz stan na to pozwala) rozpocząć lekkie ćwiczenia rozciągające i ujędrniające brzuch ( pokazane w miesięczniku) do kilku powtórzeń na dzień. W miarę upływu czasu zwiększyć ich liczbę o kilka powtórzeń. Jeszcze nie wiem czy podziała, ale mam zamiar spróbować. 
  • nie zapominając również o ujędrnianiu pozostałych części ciała odpowiednimi preparatami pielęgnacyjnymi.
Polecam ten numer miesięcznika, gdyby któraś chciała się dowiedzieć czegoś więcej, ale również dla przeczytania innych ciekawych artykułów.


Natomiast nie ma nic wspanialszego niż pedicure w każdym miesiącu ciąży, a zwłaszcza w 9-tym:) 
Prawdziwy relaks tylko dla siebie i wspaniały efekt nie tylko na porodówce;)
polecam:)

czwartek, 10 maja 2012

sprawdzam zielone

Od kilku dni testuje zielona serie solution firmy Avon do cery mieszanej.



 Zawsze korzystałam z serii pomarańczowej z kremu na noc, ale moja cera się zmienia (niestety) i muszę o nią lepiej zadbać. W końcu buzia jest naszą wizytówką, więc warto w nią inwestować i nie należy na niej oszczędzać. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem przepłacania i kupowania bardzo drogich rzeczy, tylko dlatego, ze płaci się za markę, a nie za jakość. Tańsze też jest dobre- choć nie każde;)

Mam ładna cerę (po babci) i praktycznie żadnych problemów, ale chcę mieć ładną skórę. Od dwóch tygodni stosuję krem na dzień i żel na noc solution zielony.
Skóra jest bardzo ładna i gładka. Kremy nie uczulają i nie świeci się po nim twarz. Dodatkowo ładnie wygładza skórę i poprawia jej kondycję. Dodatkowo używam jeszcze toniku do twarzy z tej samej serii. Naprawdę blokuje wydzielanie się sebum i bardzo dokładnie oczyszcza twarz.

Osobiście jestem zadowolona z tej serii i polecam każdej, która posiada cerę mieszaną, ale każda cera jest inna i dla kogoś może być super, a dla kogoś nie. U mnie jest oceniony na duży plus:)

bizzy day

dzisiaj mam strasznie zapracowany i męczący dzień. rano męczyły mnie skurcze, a potem musiałam uporać się z pracami, które piszę. Jest 24:00 łukasz już padł, a ja zamierzam do niego zaraz dołączyć. Piszę, bo upiekłam dziś na kolację dla chłopaków pizzę:0 całkiem dobra- moim skromnym zdaniem;) poniżej przepis z neta z którego korzystałam ( na pewno będę do niego wracać).

ciasto:

Do przygotowania ciasta na smaczną domową pizzę potrzebujemy następujących składników – porcja na dwie średniej wielkości pizze:
  • 2,5 szklanki mąki,
  • 5 dag drożdży,
  • 1 łyżka oleju,
  • pół łyżeczki soli,
  • 3/4 szklanki wody,
  • 1/4 szklanki mleka 

sos:

składniki: KTO CO LUBI:)

Do miseczki wsypujemy mąkę. Do szklanki wrzucamy rozdrobnione drożdże i zalewamy je letnią wodą z mlekiem po czym dokładnie mieszamy – aż do całkowitego rozpuszczenia drożdży.
Następnie wlewamy zawartość szklanki do pojemnika z mąką, dodajemy łyżkę oleju i sól. Dokładnie wyrabiamy ciasto i odstawiamy na 40-60 minut do wyrośnięcia.
Gdy „rodzi” się Nasze smaczne ciasto na pizzę, my przygotowujemy dodatki 
Gdy Nasze ciasto na pizzę jest już wyrośnięte, włączamy piekarnik i ustawiamy na 150 stopni C. Dwie średniej wielkości blachy (np. od tortownicy) smarujemy lekko margaryną, aby pizza nie przywarła Nam podczas pieczenia.  Pizze pieczemy przez okres 15-20 minut.

A oto efekty:
Before


After
dobranoc

poniedziałek, 7 maja 2012

Magda Gessler to ja nie jestem, ale...

...gotowe ciasta zrobię;) ponieważ pomieszkujemy teraz przez miesiąc u Sławka, pomyślałam, że zrobię jego ulubione ciasto "kopiec kreta"( wielka szkoda tylko, że już gotowe do wykończenia) no ale jak się nie ma jeszcze swojej kuchni, to nie ładnie jest narzekać! wiec zaczęłam:





 ok, wiem, że to absurdalne piec biszkopt w naczyniu żaroodpornym, ale jak to mówią "z braku laku i kit dobry"



...i ......
gotowe:)!!! jeszcze tylko 2 godzinki chłodzenia w lodówce i zobaczymy co z tego wyszło;) oby zjadliwe, bo nie chciałabym dostarczyć bratu i mężowi tematów do żartów:)

Byłam dzisiaj na pierwszym KTG, które jest robione od 38 tygodnia ciąży. Nie spodziewałam się, że będzie ono trwało aż 30 min, ale całkiem dobrze relaksowało (zaliczyłam krótką drzemkę). Niestety, po badaniu rozmowa z lekarzem była, jakby to powiedzieć: dziwna, śmieszna, żałosna?! Otóż całe spotkanie trwało może 4 SEKUNDY!!!laska  ledwo spojrzała na wynik badania i mówi: "dobrze, dobrze,...do widzenia" zanim pozbierałam szczękę z podłogi i zdążyłam tylko wydusić " tzn. ze wszystko jest z małym ok?" stałam już w progu jej gabinetu. Po krótkim tak, lekarka zakończyłam omawianie mojego wyniku. Całe szczęście w środę mam wizytę kontrolną u mojej lekarz prowadzącej, więc mam duże szanse dowiedzieć się jak wyszło to badanie i na kiedy spodziewać się porodu:) Dodam jeszcze, że tak fachowa informację otrzymałam w prywatnej klinice w której mamy wykupiony abonament medyczny. Pani dr R. Wójcik to na pewno nie ginekolog u którego chciałabym się leczyć (dzięki Asiu za odradzenie tej pani, jako lekarza prowadzącego).

Czekając na tramwaj, na przystanku zauważyłam dość ciekawą reklamę, a raczej plakat reklamowy dni otwartych mother and baby(link poniżej). Jest to happening organizowany w krakowie dla rodziców obecnych i przyszłych dzieci od 0-9 lat. Program maja dość ciekawy i jak dotrwam, postaramy się tam być:)

A jutro nareszcie zmykam na pedicure do mojej wspaniałej kosmetyczki Manuelki:) polecam bardzo gorąco!!! Nie ma to jak w ostatnich dniach ciąży zrobić coś przyjemnego tylko dla siebie:)



niedziela, 6 maja 2012

no i wybieramy kolorki

nareszcie kończymy pewien etap budowy domu:) już od wtorku nasza wspaniała ekipa wykończeniowa będzie robić malowanie ścian w naszym domku.juuupi...:) i dlatego korzystamy z pięknego średnio upalnego dnia i wybieram kolory na razie tylko na dół domku (bo górę wykańczać będziemy od września)...
najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze większość tych kolorów jest taka sama, a różnią się numerkiem, nazwą, symbolem...a wszystko w jednej firmie...

jednak  doczekaliśmy szczęśliwego końca...kolorki wybrane w  caparolu:)