Moja lista blogów

wtorek, 31 lipca 2012

decyzje, decyzje, decyzje

kurcze, gdyby kiedykolwiek ktoś mi powiedział, że wykańczanie domu jest cięższe i trudniejsze od samej budowy, pewnie bym go wyśmiała, ponieważ JA od 1,5 roku mam wszystko zaplanowane...Akurat, hahahaha!!!! Obecnie jesteśmy na etapie wyboru frontów do mebli kuchennych (dzięki Bogu, kolor i ustawienie jest już ustalone). Na początku kuchnia miała być biało- zielona, potem jednak z jasnego drewna, potem całkiem nowoczesna, aż stanęło na stylu retro:) Tak kuchnia w stylu retro, w kolorze kości słoniowej, z frontami..???? Hmmm.... proste, a może klasyczne lub nowoczesne????



Mam taki mętlik w głowie....

Co więcej, zawsze uważałam się za matkę o zdrowym podejściu do wychowania, raczej konsekwentną. No właśnie..raczej. Dziś w nocy mój kochany mąż uświadomił mi, że to nic bardziej mylnego:( otóż, kiedy Miłosz w nocy troszkę popłakiwał (był już przebrany, pojedzony i równie śpiący jak my, więc nic złego mu się nie działo) od razu chciałam Go włożyć do naszego łóżka, żeby zasnął i dał nam też pospać- tak na marginesie: jestem przeciwna spaniu dzieci w łóżku rodziców, hahahahah:):)- mąż się sprzeciwił i spokojnie na pół śpiąco użył racjonalnych argumentów, dlaczego dziecko nie może z nami spać. Wiedziałam, że ma rację, ale przecież mój mały bąbelek popłakuje:( i w tym momencie mój synek zasnął...ach, nie znoszę być nie konsekwentna:( ale cóż, człowiek uczy się na błędach.

Natomiast robiąc dziś kolejną porcję fotek moim chłopakom, nie mogłam nie sfotografować najważniejszego ostatnio członka naszej rodziny. Otóż przedstawiam Żabuchę! Jest ona ulubioną zabawka naszego 2,5 miesięcznego syna, która jest dla niego lekiem na wszystko:). Nie wiem, co Mu się w niej bardziej podoba: oczy, kolor czy to jak rechota, ale świetnie się spisuje. Nie mieliśmy innego wyjścia jak również umieścić ją na rodzinnych fotach i nagraniach:)
czyż nie jest urocza?:)


sobota, 28 lipca 2012

śpiąca królewna

zdecydowanie w dniu dzisiejszym to miano do mnie pasowało. Tak potwornego zmęczenia i potrzeby snu nie czułam już bardzo dawno. Jakby mało było, że całą noc męczyła mnie migrena. Z
wlec się rano z łóżka i dać małemu jeść, był dla mnie nie lada wyczynem. Całe szczęście malutki świetnie wyczuł potrzebę mamy i cały czas drzemał sobie smacznie z mamusią:) Kochany słodziak :)
W ogóle dzis w nocy po raz pierwszy przespał 8 godzin! super, bo przeważnie przesypia 6 godzin i potem co 3 godziny wstaje na jedzonko.

Jutro jedziemy na chrzciny małego Antosia, kuzyna mojego Miłoszka, więc zmykam, bo jest juz prawie 22 a ja muszę jeszcze zrobić manicure i pedicure i miliony innych równie ważnych spraw przed wyjazdem.

Dobranoc:)

PS. chciałam się pochwalić wczorajszym obiadem, który przygotował mój kochany mąż:)
Żabko jesteś wielki!:*













-

środa, 25 lipca 2012

domowe ciasteczka musli

Od wczoraj chodzi za mną pokusa na coś słodkiego. Zamiast kupować male co nie co, postanowiłam je zrobić. Padło na ciasteczka musli:) i dobrze, bo przynajmniej jest przyjemność słodkiego z pożywnymi i wartościowymi dodatkami:
skład:
1 puszka mleka zagęszczonego,
płatki kukurydziane,
płatki owsiane,
ryż prażony,
rodzynki, 
żurawina,
suszone śliwki,
orzechy,
migdały.

Wlewamy do większej miski mleko zagęszczone (chłodne) i dorzucamy składniki wg uznania kto co lubi bardziej:) wszystko dokładnie mieszamy, aby stworzyła się porządna gęsta papka. Wykładamy na brytfankę równo rozsmarowywując po całości. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego na 130 stp. i pieczemy ok. 40 min. Ostudzone kroimy i ze smakiem chrupiemy:)

na zdrowie!!!!!



mamy z synem pogaduchy

mój mały Kruszek od jakiegoś czasu już gaworzy sobie od czasu do czasu. Bardzo często odpowiada na moje pytania w swoim wdzięcznym języku 'a gu". Ale wczoraj przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, ponieważ nie tylko pierwszy raz zapiszczał i to tak głośno, że mąż z drugiego pokoju przybiegł, ale również bardzo ochoczo i z dużym entuzjazmem odpowiadał na moje pytania:)

Sprawiło nam to obojgu z mężem tyle radości i dumy, że nasz syn tak ślicznie i wyjątkowo z nami rozmawia:)
Kochany słodziak mamusi:*

poniedziałek, 23 lipca 2012

"Badam się, więc mam pewność"

Pod takim hasłem organizowane są BEZPŁATNE badania cytologiczne. Akcja organizowana jest przez ministerstwo zdrowia w ramach programu profilaktyki i wczesnego wykrywania raka szyjki macicy. Otrzymałam listownie zaproszenie na takie badanie ze wskazanym ośrodkiem, w którym badanie ma się odbyć. Gdyby mi nie odpowiadało, mogę zawsze zmienić ośrodek na bardziej dogodny. Ja takie badanie wykonuję zawsze raz w roku. Jest to bardzo ważne, aby zadbać o swoje zdrowie, a badanie jest bezbolesne i szybkie.
Rak szyjki macicy jest jednym z najczęściej występujących nowotworów kobiecych narządów płciowych. Najczęściej zapadają na niego panie między 25 a 35 rokiem życia. Można się przed nim uchronić, wykonując badania profilaktyczne, gdyż tylko badanie cytologiczne pozwala wykryć zmiany w szyjce macicy.  
Choroba ta jest wywoływana przez wirus brodawczaka ludzkiego, zwanego HPV, którym zarazić może się każda kobieta, a dochodzi do tego w wyniku bezpośredniego kontaktu narządów płciowych. Pierwsza faza choroby nowotworowej przebiega bez żadnych objawów i kobieta nie zdaje sobie sprawy, że dzieje się coś złego, natomiast najczęstszym objawem raka inwazyjnego są plamienia z dróg rodnych i krwawienia po współżyciu. 
Rak szyjki macicy to choroba wyleczalna, jeśli odpowiednio wcześnie się ją wykryje.


Dlatego drogie mamy znajdźmy czas na wizytę u ginekologa i badajmy się regularnie. 

sobota, 21 lipca 2012

co robią tata z synkiem, jak mama ma wychodne?

Kiedy mamy nie ma, najlepiej wypróbować nowe fryzury. Oto co wyprawiali w domu mężczyźni ( synek, tata i wujek Sławciu), kiedy zostawiłam ich samych:)



Słodziaki:*

czwartek, 19 lipca 2012

warto o tym pamiętać

"Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to z którego wczoraj się śmialiśmy,
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to któremu wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to nad którym się wczoraj znęcaliśmy.

Dzisiejsze  zakochane dziecko, to to które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to któremu wczoraj dodaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowywaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.

Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością."

R. Russell

a może pierogi???

tak za mną chodzą od jakiegoś czasu pierogi. najlepiej leniwe z masełkiem, bułką tartą, cukrem i surówką z marchewki i jabłuszka lub pierogi z czereśniami..mniami:) choć troszkę mnie to dziwi, ponieważ zwolennikiem pierogów nie jestem..hmmm.....no cóż, to pewnie dlatego, że na huśtawkach dziewczyny zachwalały jedną budkę z pierogami niedaleko nas.

wczoraj wybrałam się na zakupy do centrum handlowego, po nowe ubrania na chrzciny. Niestety nie mieszczę się jeszcze w ciuchy z przed ciąży. Muszę zakupić dwa wdzianka, ponieważ za tydzień mamy chrzciny u szwagierki, a tydzień później naszego bombelka. Kupiłam śliczną prostą czerwoną sukienkę za kilka groszy ( w centrach jest okres wyprzedaży) i to byłoby tyle :/ nachodziłam się kilka godzin, a kupiłam tak nie wiele:( może w sobotę coś do poluję:) choć prawdę mówiąc nogi chciały wejść mi do ..... i mam dość wielkich zakupów. Choć nigdy nie byłam zwolenniczką buszowania po sklepach, zwłaszcza po centrach. Wolę małe sklepiki.

W dniu dzisiejszym korzystamy z pięknej słonecznej pogody i spacerujemy:) Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji pogodowej:)

No nie, ale mnie nęci....biorę się za leniwe:)

niedziela, 15 lipca 2012

leniwa niedziela

o takim dniu marzyłam już chyba od środy....wyspać się, odpocząć, nacieszyć naszą trzy osobową rodzinką...tak po prostu...i udało mi się. norma;lnie tego nie robimy, ale że jest święto leniuszkowania zabraliśmy małego do naszego łóżka na kilka godzin. Ależ był zadowolony, a że on też chciał poleniuchować, wiec całą trójeczką łóżkowaliśmy (z przerwami na karmienie i łóżkowe śniadanie) do godziny 12:). Dla mnie to szaleństwo, bo przeważnie, baa zawsze wstaję zaraz po przebudzeniu. Ach jak milutko było.....potem zebraliśmy się do kościółka na godz. 14. Byliśmy w Mogile- lubimy tam chodzić, bo braciszkowie fajnie prowadza mszę, a kościół ma swój klimat. Tym bardziej się cieszę, że w końcu wybraliśmy się na eucharystię we trójkę, czyli całą rodziną:):):)

Po mszy wybraliśmy się na spacer, nad zalew nowohucki. A, że byliśmy siebie na wzajem spragnieni, gdyż ze względu na wykończenie domu, ciężko nam o wspólne chwile na tygodniu, nogi same gnały nas do przodu:) No i oczywiście ten piękny krajobraz zalewu, kaczuszki, łabędzie, zieleń, rolkarz i my zmotoryzowani rodzice....
Dumna i szczęśliwa mama w obiektywie taty:)

A po spacerku wspólnie wybraliśmy się na obiadek do naszej ulubionej knajpki:) co prawda baliśmy się, że maluszek może nie wytrzymać, gdyż zbliżała się jego pora karmienia, a my zapomnieliśmy z domu bebiczka. Na szczęście maluszek jest bardzo wyrozumiałym synkiem i pozwolił swoim rodzicom w spokoju i miłym swoim towarzystwie zjeść zamówione smakołyki:)

może w następną niedzielkę uda nam się zabrać synka na rynek, aby poznał serce pięknego krakowa:) 


sobota, 14 lipca 2012

chusteczki dla dzieci Tanioszki!!!

Drogie mamy,
będąc ostatnio na zakupach domowych w sieci real, moją uwagę zwróciła promocja chusteczek dla dzieci. Cena mnie zaskoczyła (3,99 zł) z 72 szt. pomyślałam, że przetestuję, skoro cena jest tak nie duża, a producent Polski i dobrze znany z produkcji art. higienicznych.
Testuję je na pupci mojego niemowlaka już 6-ty dzień i nie widzę żadnej różnicy (oprócz ceny oczywiście) między chusteczkami, które stosowaliśmy do tej pory. Moim zdaniem są wystarczająco wilgotne i wydajne, a co najważniejsze nie uczulają mojego bąbla:)
Jeśli też nie lubicie przepłacać, a cenicie nie tylko jakość ale i bezpieczeństwo dzieciaczków, to śmiało wam polecam, bo cena jest naprawdę niezła i to tylko dzięki temu, że mają znaczek zakończonego już euro 2012.
pozdrawiam:)

środa, 11 lipca 2012

gang osiedlowych mam

ha!! od wczoraj należę do "osiedlowego gangu mam" :) ponieważ jeszcze się nie przeprowadziliśmy do siebie i nadal pomieszkujemy u brata, który ma mnóstwo znajomych sąsiadów rodziców ( to nowe osiedle, więc ilość młodych par z dziećmi jest na prawdę duża:)). Jako ta zmotoryzowana mama na każdym spacerku mijam inne równie zmotoryzowane mamy i nie trudno o nowe kontakty między nami.   Ponieważ większość osób się tu zna, więc wszystkie mamy zawsze trzymają się razem. Każda przyprowadzi a to sąsiadkę, a to koleżankę z osiedla i tak nawiązują się miłe i sąsiedzkie znajomości.


Atmosfera, jaka odbywa się w trakcie naszych spacerowych seansów jest fenomenalna:) a każda z nas chętnie służy radą. Oczywiście nie zapominamy wymienić poglądów i doświadczeń, bo każda z nas jest inna i ma dzieciaczki w innym wieku. Taka wiedza nabyta od już doświadczonych mam jest (w moim mniemaniu) czasem bardzo przydatna...

To dla mnie nowe doświadczenie, a co najważniejsze dzięki takim spotkaniom osiedlowym nie czuję się zamknięta w 4-ch ścianach z maluszkiem, ale mam okazję nie tylko na spacer w miłym towarzystwie, ale również po prostu pogadać z innymi babami:)

wtorek, 10 lipca 2012

na raz, na dwa..

dzisiaj cały dzień razem z Miłoszem rozkoszowaliśmy się  piosenkami Majki Jeżowskiej. Jego ulubioną, przy której się niesamowicie uśmiechał i śpiewał ( a raczej gaworzył) to "na raz.."

a w trakcie śpiewania nieustająca zabawa:

a jak przystało na porządnego niemowlaka, po każdej zabawie, przychodzi zasłużony czas na sen...



poniedziałek, 9 lipca 2012

owocowe śniadanie i całodzienny galimatias

źródło: internet
 od takiego śniadania rozpoczęłam dzisiejszy dzień (niestety, dopiero po 10, gdyż wcześniej musiałam: nakarmić małego, odciągnąć to co zostało, wyprasować mężusiowi koszulę do pracy- dziś sam nie mógł, bo od rana załatwiał sprawy związane z wykończeniem domu- potem jeszcze się ubrać, umyć, uczesać, lekki makijaż, poranna gimnastyka rozciągająca (ok.5 min) i...gotowa do śniadania:) zapomniałam dodać, że jedząc mój przepyszny posiłek, pomagałam synkowi usnąć:):) ach....wspaniały początek dnia:) Potem jest już z górki: kolejne karmienie, spacerek, obiadek- z wczoraj ( zawsze gotuję, żeby było na 2 dni, choć wczoraj obiadek gotowała moja mama- dzięki mamuś za pyszne jedzonko:)), po powrocie znowu karmionko maluszka itd. Zawsze coś się dzieje, ale to chyba każda z nas mam ma jakiś swój schemat :)

 Najwięcej frajdy mam zawsze podczas "zabawy" z synkiem. Miłosz ma już 7 tygodni ( mały facet z niego już;) i zaczyna nie tylko trybić wszystko do okola, ale przede wszystkim rozpoczął już gaworzyć. To cudowne!!!! nie ma chyba lepszej muzyki dla uszu matki, kiedy słyszy jak jej malec gaworzy i śmieje się od ucha do ucha:)

Teraz mam chwilkę dla siebie, ponieważ zasnął, więc odwiedzam blogi które lubię czytywać, popijając zimną herbatkę z lodem:) Tak w krk jeszcze jest bardzo ciepła temperatura, ale przynajmniej jest przyjemny chłodzący wiaterek:) chyba zaszaleje i zanim Miłoszek wstanie zdążę pomalować paznokcie:)

miłego tygodnia drogie mamy:)

p.s.: codziennie udaje mi się zrobić min. 100 brzuszków:) miałam zamiar codziennie rano również uprawiać jogging, kiedy mały śpi, ale moja chęć wyspania się jest większa ;)


wtorek, 3 lipca 2012

czasem słońce, czasem deszcz

dzisiaj Kraków nawiedziły burze, a grzmi i błyska się do tej pory ( jest 22:22). Grzmoty bardzo
przypadły do gustu M. Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś tak się śmiał kiedy tylko zagrzmi:) jest uroczy:)
Jednak najważniejszą informacją dnia dzisiejszego jest to, że wreszcie przyjechały nasze kaloryfery i
 będziemy mogli wykończyć dół naszego domku i się wprowadzić już niebawem:) Dzisiaj nanosiłam
ostateczne poprawki na projekcie mebli kuchennych. Wybrałam komplet białych szafek w stylu retro z
 ikei. Ja je uwielbiam:)

Na obiad dla chłopaków zrobiłam zapiekankę z warzyw:) Poniżej efekty obiadu:




Skład:

marchewka,

ziemniaczki,

cukinia,

troszkę kiełbaski.

Wszystkie składniki kroimy w plasterki i układamy ( warstwowo) w naczyniu żaroodpornym.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stp. i zapiekamy ok.1,5h.

Pyszotka!!!

Uwielbiam tak przyrządzony obiad. Bardzo często dodaje zamiennie inne składniki, choćby pieczarki, 
fasolkę szparagową, bakłażana lub brokuła itd. Wymieniać można bez końca- po prostu kto co lubi:)


Nadal pada...