Moja lista blogów

czwartek, 14 marca 2013

misje, czyli trzy najważniejsze ołtarze

Od niedzieli odbywają się w naszej parafii Misje przed Triduum Paschalnym. W tym roku postanowiliśmy ze Ślubnym, że weźmiemy w nich udział. Wybraliśmy się we wtorek na nauki dla małżonków ze stażem krótszym, niż 20 lat (my w kwietniu skończymy dopiero 3). I powiem wam, że opłacało się. Ojczulek prowadzący mówił to, co każda z par obecnych chyba potrzebowała usłyszeć. Co nam najbardziej utkwiło w głowach, to chyba zwrócenie uwagi na trzy najważniejsze ołtarze w życiu małżonków. Oto i one:
  1.  ołtarz (stół ofiarny) w kościele- aby zawsze pamiętać o praktykowaniu wiary i modlitwy. Nie tylko o jedności z małżonkiem, ale i z Bogiem, bo przed Bogiem ślubowaliśmy sobie dozgonną miłość, szczerość i wierność.
  2. stół w domu (posiadamy!!!)- bardzo ważny w tworzeniu i istnieniu oraz funkcjonowaniu rodziny. Przy stole nie tylko się jada, ale rozmawia, patrzy na siebie. Tworzy on pewną łączność, więź między domownikami.
  3. łoże małżeńskie. Kiedy ojczulek o tym wspomniał od razu pomyślałam o naszym, które jeszcze w kartonie nie poskładane czeka w sypialni. Ślubny zaraz po wyjściu z kościoła powiedział, że leci składać trzeci ołtarz:) Ja również uważam, że bliskość i intymność w związku jest bardzo potrzebna.
Tak więc pouczeni, bogatsi o pewne drogowskazy pędzimy przez nasze wspólne życie.

Jak pogoda szybko się nie zdecyduje czy jest już wiosna, czy zima, to mnie migrena wykończy. Niestety bóle migrenowe w przeciągu tego tygodnia dokuczały mi już 3 razy. Co mi z tego, że trzymam odpowiednia dietę migrenowców, nie pije alkoholu, jak działam na każdą zmianę pogody jak migrenowy barometr. A tu funkcjonować jakoś trzeba: w pracy, w domu. Mam nadzieję, że już niedługo nasza pogoda się zdecyduje na którąś z pór roku, bo słabo  widzę te wszystkie jej niezdecydowania.
Prze migrenę nie zmrużyłam dziś w nocy oka. Ciągle kursowałam łóżko- łazienka...masakra. Dopiero wykończona padłam gdzieś ok. 6:00 rano. Niestety sielanka snu nie trwała za długo, bo Miłoszek juz wstał. Dobrze, że w takich chwilach mogę liczyć na wsparcie męża, ale i on musiał się do pracy zbierać niebawem. 
Jednak mogłam liczyć na wyrozumiałość synka:) Jak zwykle bardzo grzeczny i kiedy już padałam ze zmęczenia, On akurat też szedł spać, więc pospaliśmy dziś oboje w ciągu dnia.


Od wczorajszego wieczora mamy nowego Papieża. Franciszka:) od razu nasunęła mi się postać św. Franciszka z Asyżu, taki zwykły, pokorny i potrzebny.  Jestem bardzo ciekawa i pełna nadziei na jego pontyfikat. Liczę na to, że swoją charyzmą i modlitwą poprowadzi chrześcijan droga miłości ku Bogu. A dla tych, którzy nie są chrześcijanami będzie człowiekiem pokornym i wartościowym, który poprzez modlitwę i świadectwo stanie się orędownikiem pokoju na świecie.

Od dziś rozpoczęliśmy przedostatni etap wykończeniówki: łazienkę u góry. Robią to chłopaki, którzy budowali nasz dom. Jak na jeden dzień pracy jest supcio!!! ale nie chce zachwalać, przed zakończeniem, ale jest ok...hi hi hi ....

Zmykam, bo zaraz "przyjaciółki".

17 komentarzy:

  1. Czasem warto posłuchać kogoś innego, kto zwraca naszą uwagę na rzeczy ważne i te mniej ważne.Ze szczegółów składa się życie.Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem warto posłuchać kogoś innego, kto zwraca naszą uwagę na rzeczy ważne i te mniej ważne.Ze szczegółów składa się życie.Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem warto posłuchać kogoś innego, kto zwraca naszą uwagę na rzeczy ważne i te mniej ważne.Ze szczegółów składa się życie.Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak masz rację, zycie to szczególy:) równiez mocno i ciepło pozdrawiam

      Usuń
  4. te trzy ołtarze....niby takie oczywiste a trzeba przypominać!!!!! zazdroszczę, ze macie ekipe, mój mąż praktycznie walczy ze wszystkim sam czasami z jednym lub dwoma pomocnikami....krew mnie zalewa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my (tzn. mąż) wiele robi sam, ale choćby nie wiem jak sie straał, to na flizowaniu sie nie zna. Mnie też krew zalewa, że tak sie to wlecze u nas, ale takto juz jest jak czlowiek chce zaoszczedzić, bo nie sztuka jest wziąść kredyt, ale go spłacić. Wytzrymaj kochana

      Usuń
  5. o, to łazienka raz dwa będzie wykończona, super :)
    A z tymi ołtarzami to mądrze powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje, że to będzie takie raz, dwa...pozdrawiam

      Usuń
  6. zazdroszczę Wam, u nas nie ma i nie było misji, a do tego ja nie mogłam uczestniczyć w naszych rekolekcjach wielkopostnych, ale słucham w internecie: http://www.langustanapalmie.pl/rut, niesamowite rekolekcje. Ciekawa jestem tego Papieża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też:) choc mam takie przeczucie, że będzie ok:)

      Usuń
  7. U nas również nie było takich misji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania przesłała mi linka w powyzszym komentarzu. mam zamiar posłuchac tych internetowych rekolekcji. Tobie tez polecam:)

      Usuń
  8. Pamiętam, że kiedyś byliśmy na rekolekcjach (chyba ze 2 lata temu) i ksiądz też mówił o tych ołtarzach. I bardzo nam się to wtedy spodobało. I bardzo wryło mi się to w pamięć.
    My na razie nie mamy nadal stołu jadalnego, ale zawsze jemy wspólnie, przy ławie w dużym pokoju. Przyjdzie czas i na wielki stół. ;-)

    My też braliśmy ślub w 2010. ;-)

    Miłego weekendu! :-*

    Ps. Też oglądam Przyjaciółki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na migrenę spróbuj nurofen zatoki. Nie uwierzyłam, póki nie spróbowałam. Ból nie rozwija się, nie przechodzi do stanu masakry. Poleciła mi to koleżanka, która sprowadzała sobie leki aż z USA. Aha, no i żadna z nas jakoś nigdy nie leczyła się na zatoki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiałam rekolekcje w liceum i gimnazjum. Za to teraz sie opusciłam zupełnie. Wykrecam sie tym że nie mam czasu, ale to mało prawdziwy powód.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)