Moja lista blogów

niedziela, 7 kwietnia 2013

sexy mama, sexy tata, a gdzie miejsce na normalność?

Od kiedy Kasia Cichopek wydala książkę pt. "sexy mama" odnoszę wrażenie, że w Polsce rozpoczęła się nagonka na wszystkie matki. Jakaś dziwna moda, nadmierne kreowanie wizerunku matki "super laski" z nienaganna fryzurą, idealną figurą, super ekstra makijażem, który utrzymuje się przez cały dzień mimo pracy jaką wykonują matki.
 Do tego wszystkiego jeszcze jakby mało było, kreowanie gospodyni domowej, jako piękną, idealną, nieskazitelną, która w szpilkach, ładnym (mało wygodnym stroju czasem) pomyka po domu układając idealnie ubrania, ręczniki i sama sprzątając cały dom.
Jakakolwiek informacje o matkach gwiazdach by się nie przeczytało, uwaga dziennikarza zwrócona jest tylko na to jak wygląda z makijażem, a jak bez, a czy ma szpilki, a czy dres, a czemu nie gorset itd.

Myślę, że nie o to chodziło Pani Cichopek w jej książce, jednak temat bardzo chwytliwy, choć nadmiernie już wykorzystywany. Powoli odnoszę wrażenie, że zanika normalność w myśleniu polaków. Przecież matka w dresie, czy koszuli flanelowej z kucykiem i bez makijażu jest równie seksowna co ta z gazety. Czemu pozwalamy, aby normalność naszych domów zamieniała się w jakąś fikcję? Czy naszym dzieciom naprawdę potrzebna jest matka w idealnie modnym stroju, biegająca po spa, kosmetyczkach i sklepach zamiast ten czas poświecić rodzinie?

Całym sercem jestem za tym, aby matki miały możliwość zrobienia czegoś tylko dla siebie, kreowania i rozwijania swoich marzeń. Jednak nie potrzebujemy do tego tytułu "sexy mamy" aby to osiągnąć. Tym co robimy dla naszych rodzin, nie dalby rady nawet najbardziej utytułowany i wykształcony manager, a my dajemy radę:)!!!!

Z drugiej strony, zastanawiam się dlaczego ta cała nagonka na bycie sexy dotyczy tylko kobiet. A co z facetami? Czy przez to, że są już naszymi partnerami, czy ojcami naszych dzieci nie ma potrzeby aby starali się nadal o nasze względy, tak jak robili to, kiedy związki dopiero się kreowały? Czy nie jest tak, że jak się zaczynały randki, to facet pachniał na kilometr, a teraz już tylko na metr (i to nie zawsze)? Czemu potrafił na każde spotkanie przyjść ogolony, a teraz jak raz w tygodniu i to jeszcze pomruczy, po marudzi? Dlaczego to tylko kobiety muszą w tych cholernych stereotypach i wyobrażeniach dążyć do tzw. "ideału". To absurd!!!!

Mam to szczęście, że dla mojego męża jestem nie tylko seksowna, ale przede wszystkim mądra, inteligentna i zaradna. Nie potrzebuję biegać po domu w szpilkach i garsonce po to, żeby pokazać jaka jestem super. Ja to wiem i bez tego i Ślubny też.

Nie dajmy się zwariować i nie gońmy, czegoś, co jest tylko widoczne z zewnątrz!!
W życiu liczy się inteligencja, czułość, zaradność, lojalność, a nie kolejne buty w szafie, która mogłaby być pokojem.
Przestańmy w końcu patrzeć na matki pod katem "sexy", a doceńmy Je za czułość i serce jakie wkładają w wychowanie dzieci i wspólne życie z partnerem/ mężem.

źródło: sieć 
źródło: sieć 
źródło: sieć 
źródło: sieć 
źródło: sieć

12 komentarzy:

  1. moda idzie z USA a jak to zwykle bywa, często popadamy w skrajności. Myślę, że każda sfera jest ważna i ta wewnętrzna i zewnętrzna, trzeba jedna do wszystkiego podchodzić z umiarem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znajdźmy złoty środek, bo lubimy popadać w skrajności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak,to prawda co piszesz....najważniejsze aby kazdy czlowiek był sobą..pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja tam czytam "sexy mamę"..oczywiscie wszystko z umiarem:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie miałam okazji, ale może nadrobię tę pozycję książkową:) dla mnie bycie sexy to stan umyslu nie koniecznie ciała:) pozdrawiam wzajemnie:*

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. ten temat zbierał mi się juz od dawna i nie wiem, czemu akurat teraz wyplynął, ale po statystykach widzę, że dość potrzebny:)

      Usuń
  6. Zgadzam się w 100%.
    Jestem jak najbardziej za, żeby matki robiły coś dla siebie, spełniały się, ale na Boga.! Nie dajmy sobie wmówić, że każda z nas wstaje z nieskazitelnym makijażem i fryzurą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem za tym, byśmy robiły coś dla siebie, jednak ta cała nagonka, która powstała do czegoś nas zmobilizowała. Gdyby nie media to pewnie myślałabym, że tak ma być- dres, brak makijażu, uplamiona bluzka, ale przede wszystkim nadmierne kilogramy, które "otrzymałam" po ciąży i dlaczego miałabym je zrzucać? Przecież jestem matką.
    Teraz to już widzę trochę inaczej, wiem, że mam walczyć o siebie, o swoje samopoczucie i wiem, że MOGĘ być równie sexowna jak kobieta o idealnym ciele, która jeszcze nie ma dzieci.
    To chyba o to chodzi w tym wszystkim, ale ja także podpisuje się pod Twoimi słowami :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w 100%! Popadamy ze skrajności w skrajność. Rzeczywiście kiedyś kobiety- matki często były zaniedbane, niezbyt ciekawie ubrane i generalnie mało seksowne. Teraz z kolei kreuje się wizerunek matki seksownej, zadbanej, z nienagannym makijażem, w szpilkach. Zejdźmy na ziemię - najważniejsze, żeby kobieta dobrze się czuła ze swoim ciałem i wyglądem. Nie sądzę, żeby na co dzień po mieszkaniu któraś z nas biegała za dzieckiem w szpilkach czy sprzątała w najlepszych ciuchach...Owszem- zgadzam się z tym, że kobiety powinny o siebie dbać, ładnie wyglądać, ale nie do przesady. W dresach też można wyglądać seksownie. Ja nie lubię być na co dzień świetnie umalowana (raczej naturalnie), bo jak potem wybieram się na imprezę i maluję się podobnie, to w ogóle nie czuję się inaczej niż zwykle:) A właśnie tak chciałabym się czuć.
    Super post!!!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)