Moja lista blogów

wtorek, 20 sierpnia 2013

ciążowe smaczki

Ta ciąża stanowczo różni się od pierwszej. Przy Miłoszu ochota była tylko na zdrowe, gotowane rzeczy: nabiał, pomarańcze, ryby- głównie śledziki po góralsku;), owoce i warzywa. Nie tolerowałam w ogóle ani słodyczy, ani smażonego. Nawet sam zapach mnie odrzucał.
Teraz jest troszkę inaczej. Na samą myśl o frytkach, chipsach i batonikach, ślinka mi cieknie...
źródło: sieć
  Wiem, że ważne jest zdrowe odżywianie, dlatego wewnętrznie toczę ze sobą walkę, aby nie skusić się na coś słodziutkiego. Teraz np. mam nieodpartą ochotę na milky way ameo:) mmmm......
No, ale człowiek, istota rozumna, więc puki co zdrowy rozsądek wygrywa z zachciankami.
źródło: sieć

źródło: sieć
Oczywiście nie zamierzam się katować w nieskończoność. Myślę, że raz na jakiś czas trzeba sobie pozwolić na odrobinę przyjemności. Po kilku dniach pokus mąż przywiózł mi moje ukochane lody:)
źródło: sieć
Były wspaniałe, ale po trzech łyżeczkach miałam już dość. Jednak organizm mam nie przystosowany do łasuchowania słodyczy, więc chyba nie będzie tak źle;)

Ciekawe jakie ciekawostki jeszcze czekają mnie w najbliższych 29-ciu tygodniach?;)

20 komentarzy:

  1. przy ciąży z moją Zosią miałam zachcianki na ziemniaki w każdej postaci i kurczaka z czosnkiem na ostro (takiego jakiego serwuje pewna chińska knajpka na Królewskiej w krk...pewnie znasz?) a! i jeszcze wołowe mięso, gdzie ja mięsa nie znoszę!! przy Antosiu apetyt był na NABIAŁ...naleśniki z serem i brzoskwiniami, płatki z mlekiem i rodzynkami ;)itp
    może teraz będzie dziewczynka?
    i Miłoszek będzie miał siostrzyczkę?
    POZDRAWIAM i zdrówka dla Was życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy za zyczenia:) znam tego chińczyka..ehh... narobiłas mi smaka na taki makaron z wołowinka;)prawdę mówiąc fajnie byłoby mieć parkę:)

      Usuń
  2. u mnie było podobnie, druga ciąża to zachcianki na słodycze i fastfoody.
    ciężko było się pilnować i wypasłam helenkę na 4 kg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamietam do dziś, jak opisałaś ze zjadłaś maltanki w czekoladzie...mniam!!!!:)a Helcia śliczna babeczka, ani po Tobie, ani po Niej nie widać tych zjedzonych słodyczy:)

      Usuń
  3. no i jeszcze takie zdjęcia załączasz! Ja nie w ciąży a zjeść bym mogła kilka takich czekoladek, co to na zdjęciu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to forma terapii, najadam sie widokiem;) hi hi hi:)ale fakt, takie praliny to sama rozkosz dla podniebienia:)

      Usuń
  4. w pierwszej ciąży wcinałam mięso w każdej postaci a w drugiej nie mogę oprzeć się słodyczom, owocom i wszystkiemu co słodkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, własnie wszystkie moje znajome twierdza, że druga ciąża jest totalnie inna od pierwszej. I puki co, maja rację:)

      Usuń
  5. ja z Oliśką w ciąży wcinałam oliwki(stąd imię),a ślinotoku dostawałam na myśl o schabowym i frytkach:)

    OdpowiedzUsuń
  6. hihihi ja mam dosłownie tak samo...z Synkiem nie miałam zachcianek, jadłam zdrowow, a teraz ciągle mam na coś ochotę - na coś niezdrowego:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jak przepowiada tynka, chyba szykujemy siostrzyczki dla naszych chlopaków;) a poważnie, nie zdawałam sobie sprawy, że w ciagu dnia mozna tyle myśleć o słodyczach:)

      Usuń
    2. u mnie jest ten problem że to nie tylko słodycze ale też kwaśne - tak naprawde to ja pochłaniam wszystko ;)

      Usuń
  7. Wiadomo. Każdą ciąże kobieta przechodzi inaczej i inne smaczki ma.;)
    Ja uwielbiałam jeść słodycze w ciąży, co się niestety odbiło na mojej wadze- plus 25 kg.
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tam, czasem trzeba sobie pozwolić na niezdrową zachciankę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj znam to. Kiedyś byłam jedną z pierwszych do osądzania - 'w ciąży jest, a w fast foodzie je', a teraz sama nieraz tak robię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak, moje dwie ciąże też się różniły, stanowczo były inne!
    A żeby na lody mieć ochotę to nie muszę być w ciąży ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. moje tez zupełnie inne i dzieci zuepłnie inne ;) ale ja się nie katowałam jadłam czasmi i chipsa i cappuccino raz dziennie ;) ileż można soków z buraków i marchewki ;P

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)