Moja lista blogów

niedziela, 18 sierpnia 2013

sielanka

Ostatnie dni mijają nam raczej błogo, wesoło i leniwie. Są wspólne śniadania, obiady i kolacje. I prawda jest taka, że to zasługa wolnego, to jest to niesamowicie przyjemnie i budujące:)
Miłosz zajada już z Nami przy stole:) To takie niesamowite, że jeszcze tak niedawno ten malec leżał w łóżeczku, pił mleczko, a teraz zaczyna pić z kubka, jadać kanapki i nieblendowane obiady. Ten czas tak szybko leci....

Ponieważ weekend porozpieszczał nas troszkę w domowej atmosferze, mam takie wewnętrzne poczucie jedności naszej rodzinki. Brakowało mi tego bardzo. Praca na tygodniu i inne obowiązki, czasem zasłaniają istotę piękna, która zawarta jest w zwykłym domowym rodzinnym czasie...

Upiekłam ciasto- szarlotkę, ukochana mojego męża. Przez długie tygodnie zbierałam się na pieczenie i wreszcie czas się sam znalazł ;) Jeszcze nigdy nie piekłam z takim zacięciem:)

Podczas niedzielnego wylegiwania sie w ogródku, mój mały synek nazbieral dla mnie pierwszy raz w życiu "kwiaty"!!! Po prostu sama słodycz!!!! Gdybyście tylko widzieli z jakim zapałem je skubał i dawał mi do ręki;)
Nareszcie była chwilka i dla mnie. Nadrobiłam zaległości w czytaniu ostatniego national geographic. Ehhhh....błogo:)

W między czasie Milosz myszkował w piaskownicy. Potem do zabawy przyłączył się tata:)


A, że pogoda nie zawiodła popołudniowe odpoczywanie Pan Milosz zakończył w baseniku:) 
Chyba nie muszę mówić, że próba wyjęcia Go już z zimnej wody okazała się niezadowoleniem i prysznicem dla rodziców.

Po kolacji czytaliśmy wiersze Brzechwy, które cała nasza trójka uwielbia:)
Jutro powrót do pracy po pięknym wolnym....ahhh....

Dobranoc:*

12 komentarzy:

  1. miły dzień :)
    my też lubimy Brzechwę :)
    a "wyciąganie" z wody, czy to basenik, czy wanna wieczorem zawsze kończy się tak samo ;p
    szarlotka wygląda apetycznie...
    a bukiet!! prawdziwy facet Ci rośnie :) co będzie dbał o kobiety :)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj rośnie, rośnie. a żebyś widziała jaki jest czaruś do kobiet:)!! chyba żadne dziecko nie lubi wyciągania z wody. choć dobrą zabawę ma też z chlapania po całej łazience:)

      Usuń
  2. Cudowne chwile:) Ja tez nie mogę uwierzyć że dziecię nasze jeszcze nie dawni ryżem się krztusiło a teraz mając zaledwie 6+ledwie wycholony 7 ząb kawał mięcha pogryzie:)) kwiatki cudne:) U nas Anti zrywa także - same łebki:)) Ale i tak urocze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno się z Tobą nie zgodzić, że to piękne chwile...mięcho to jest to!!!! mój niestety na razie zaczął od trawki, ale to może przez to, że w ogródku jeszcze ani grama kwiatka nie mamy;)

      Usuń
  3. jaka apetyczna szarlotka :)
    choć jabłeczniki najbardziej lubię jesienia i zimą na ciepło :)
    ps. wczoraj córka też zbierała dla mnie kwiatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie lubię placków jeść, ale uwielbiam piec, więc mąż się cieszy, bo prawie całą brytfankę ma dla siebie:) to urocze, kiedy dziecko w tak prosty sposób doceni rodzica:)

      Usuń
  4. mmmm! Taką szarlotkę też bym chętnie zjadła! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zapraszam, rano jak jeszcze wychodziłam do pracy, to coś tam zostało:)

      Usuń
  5. Narobiłaś smaka i dziś u mnie też pachnie ciastem z jabłkami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szarlotka wygląda bardzo smakowicie ;-) no i oczywiście super spędzony czas ze swoją rodziną ;-)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)