Moja lista blogów

poniedziałek, 16 września 2013

jak pech, to pech

A miało być tak pięknie!!! Moje najgorsze obawy co do weekendowych imprez okazały się niestety nie bezpodstawne.
Po pierwsze szalejące hormony ciągle wywoływały u mnie ataki płaczu...Ile ja się napłakałam w ten weekend, to szaleństwo;/ Popołudniu szykując się na wesele, spadłam, a raczej zjechałam ze schodów!! Bogu dzięki, że Dziecku nic się nie stało, bo asekurowałam się ręka. Cała wyobijana i posiniaczona ruszyłam w weselny tan...
 Wspaniale wesele, orkiestra, jedzenia, przyjaciele, których tak długo nie widzieliśmy (z racji ciągłej budowy) i ona...miss migrena w roli głównej. Nikt jeszcze nigdy mi nie popsuł tak beszczelnie miłego czasu:( Choć starałam się trzymać dość długo, o północy (niestety) musieliśmy się zebrać, bo mimo dobrych chęci ból był już bardzo uciążliwy. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa i mąż musiał pomóc mi wejść do domu i pokoju.
Oczywiście niedziela to odsypianie choroby, bo przecież wycieńczony organizm domagał się regeneracji. Na domiar złego chodzenie nadal sprawiało trudności, bo po raptem kilku krokach bolał brzuch (wiadomo trzeba było leżeć, aby Fasolka ucierpiała jak najmniej). Cale szczęście do imprezy urodzinowej Julka, wszystko się uspokoiło i mogliśmy wszyscy wspólnie świętować Jego pierwsze urodziny. Byliśmy wszyscy zaskoczeni, że dzieciaki mimo baaardzo krótkich drzemek chojrakowały do samego końca. Później szczęściarze odsypiali to w samochodzie w drogach powrotnych.
Padliśmy z mężem jak przysłowiowe kawki, po chwilowej batalii z małym "wyspanym" Słodziakiem, który zasnął dopiero w naszym łóżku (choć zawsze śpi u siebie w pokoju, ale ten jeden raz można było odpuścić;)).

Od dziś mamy urlop, więc nareszcie delektujemy się towarzystwem naszej czteroosobowej rodzinki;)


 

12 komentarzy:

  1. To faktycznie weekend z przebojami... oby szybko te cholerne migreny przeszły i uważaj na siebie! Też sie w ciąży naryczałam za wszystkie czasy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, nie zazdroszczę, ale może chociaż w weekend odpoczniecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj nie fajnie z tą migreną, wiem jak to jest.
    Aby Ci te migreny odpuściły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty uważaj tam na siebie i dbaj o fasolkę ;)
    Migrena to paskudztwo, ja jej na szczęście nie mam, ale znam ją bo moją bliską koleżankę często dopada!

    OdpowiedzUsuń
  5. i tak długo wytrzymałaś na weselu :)
    uważaj na siebie!

    OdpowiedzUsuń
  6. jej podziwiam,że tak długo wysiedziałaś mimo migreny! też nieraz miewam takie mocne bóle nie do zniesienia...
    udanego urlopu :D a jak znajdziesz chwilę zapraszam do siebie sissi1910.blogspot.com :):) ja tu wpadam bo bardzo milutko jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JESTEM, JESTEM I CZĘSTO ZAGLADAM DO cIEBIE, BO I TAM JEST BARDZO MILUTKO:)

      Usuń
  7. Tyle czasu wytrwać z migreną? Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Monia, dobrze że nic Wam - Tobie i fasolce - się nie stało... Uważaj na siebie kochana, bo w tym cudownym stanie nasza równowaga jest mocno zaburzona...
    I co do migreny - a to paskuda! Współczuję, że tak Cię męczy...
    Miłego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę CI żebyś odpoczęła na urlopie:)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. To dobrze, że upadek nie był poważny. Dbaj o siebie i odpoczywaj!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)