Moja lista blogów

czwartek, 5 września 2013

smak cytryny

Jeszcze nigdy, cytryna nie smakowała mi tak jak wczoraj. Pyszna, delikatna i ten smak...ach..:):) Pyyyysznnnna:):) Tak w tej ciąży kocham cytrynę!!!! Na sama myśl o ciepłej herbacie z cytryną ślinka mi cieknie:) W poprzedniej miała taka fazę na pomarańcze. Coraz częściej zastanawiam się, czy Fasolka nie jest chłopczykiem...No ale jeszcze troszkę trzeba będzie poczekać.

Na wczorajsze popołudnie zaplanowałam sobie (tak wiem, miałam nie planować), że zabiorę Miłosza znowu na sąsiedzko osiedlowy plac zabaw, aby miał jak najwięcej do czynienia z dziećmi. Bo tu na naszej wiosce troszkę mi dziczeje i na widok dzieci bardzo histeryzuje. Ale jak to bywa z planowaniem, cały plan szlak trafił!!! Mąż zapomniał wyciągnąć wózek z samochodu (mimo, iż prosiłam o to z 50 razy...wrrr...).
Ok, przebolałam... postanowiłam, że może zrobimy sobie pierogi ze śliwkami. Obieraliśmy z Miłoszem śliwki, pokroiłam, maluch już zacierał raczki w mące- kochany smyk:)- i nagle...wrrrr...nie ma jajek!!!! a do tych pierogów potrzebne mi całe jedno!!!! wrr...więc po pierogach. Oberwało się znów mężowi za brak jajek w lodówce (choć wiem, że On ich nie znosi;) no ale że odebrał telefon, to się nasłuchał marudzenia ciężarówki...Widocznie, nie było mi wczoraj pisane planowanie wspólnego popołudnia....

Dziś znów wybieramy się na placyk:) oczywiście mąż zapomniał zostawić wózek!!!!! Aaaa....dobrze, że kończy wcześniej i dowiezie bryczkę Młodego, więc chyba czeka nas rodzinny wypad:)

W pracy szaleństwo. Normalnie czasem mam ochotę zostawić wszystko jak jest i po prostu wyjść...
Ehh czuję się już tym naprawdę zmęczona, no ale już niedługo tygodniowy urlop się zaplanował sam, więc będzie czas odpocząć. Choć bardziej mnie cieszy cały ten czas, który będę mogła spędzić z Miłoszem. Tylko my:)
Mąż nadal "pisze" pracę...Mam nadzieję, że przed przyszłoroczną gwiazdką się wyrobi :)



11 komentarzy:

  1. Takie smaki tylko w ciąży. :)
    Ja zawsze uwielbiałam cytrynkę. Ale tylko w herbacie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja mama ze mną w ciąży też kwaśne jadła. Może jednak dziewczynka? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzisz, te stereotypy to chyba nie do końca działają... Na Zośkę wpierniczałam kapustę kiszoną i kiszone ogórki + kwaśne żelki, a na Stacha nie mogę odkleić się od wszelkich słodkości...
    Ale herbaty z cytryną szczerze nie cierpię jeszcze od czasów dzieciństwa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to czasem jest, że się sypie wszystko po kolei:) mnie na myśl o cytrynie wykręca:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, na co ja będę miała ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, czyzby kolejna brzuszkująca mama?:) gratuluję:)

      Usuń
  6. Ależ ja mam teraz ochotę na herbatkę z cytryną i miodem. Wcale nie przez smaczki ciążowe, ale przez ból gardła. Tylko chyba nie będę ryzykować w drugim tygodniu karmienia piersią, bo to ponoć silne alergeny.
    Planowanie jest bez sensu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w pierwszej ciąży zajadałam się lodami cytrynowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w ciązy jadła lody wiśniowe i jogurt kawowy. Mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach Ci mężczyźni,z innej planety chyba:-)

    Jeszcze Ci nie pogratulowałam stanu odmiennego bo jak to mówią "zarobiona jestem" ale czytam namiętnie w drodze do domu. A za kilka tygodni zawita u mnie w domu gorąca herbata z cytrynką-symbol nadchodzącej jesieni.

    Trzymaj się cieplutko i dbajcie o siebie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję:) tak się zastanawialam gdzie sie podziewasz, bo już dawno u ciebie nie było wpisu...mam nadzieje, że juz niedługo znajdziesz i czasu dla siebie:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)