Moja lista blogów

czwartek, 19 września 2013

urlopowe zawirowania

Tydzień urlopu na ogarniecie wszystkich spraw, to stanowczo za mało;)! Dziś jest czwartek, a my dopiero ogarniamy podstawowe plany i zajęcia, jakie mieliśmy do zrobienia w tym tygodniu.
Stanowczo i jednoznacznie stwierdzam- jest dobry dla ludzi, którzy mają już nieco starsze dzieci! Hi hi hi, a tak poważnie, to przydałby się jakiś niewidzialny skrzat, który pomógłby w utrzymaniu ładu i składu w tym naszym przybytku. Miłosz uwielbia odkurzacz, wiec mam nadzieje, że jak już troszkę podrośnie, to nie odwidzi mu się to zainteresowanie;)
Ogólnie mimo zawirowania jest baraadzo wesoło i przyjemnie. Mimo, że Ślubny nadal pisze swoja epopeje magisterską, znajduje czas dla nas:)

Smaki ciążowe nadal mnie nękają. Co chwila to co innego. Wczoraj padło na czekoladę z orzechami. Nie jadam czekolad, ani orzechów ze względu na migreny, ale wczoraj dla jednej kostki dałabym sobie krwi upuścić;) Ta jedna kostka zmieniła się w całą tabliczkę!!!! dobra była:)
Po tym absurdalnym wyczynie między mną a mężem wywiązała się następująca rozmowa:
ja: Kochanie wiesz, to chyba przez te skurcze, mój organizm po prostu domagał magnezu. 
A, że czekolada i orzechy to bogate jego źródło, więc chyba to sama natura zadziałała:)
mąż: (z mina nie mogącą ukryć śmiechu) Na pewno masz rację! 
Jutro jak twój organizm będzie potrzebował tłuszczu, to przyniesiesz w reku słoninę:)
Po tych słowach oboje parsknęliśmy śmiechem....

Dziś ze względu na paskudna pogodę pędem wybraliśmy się z Miłoszem na pseudo spacer, który wynikł z konieczności upolowania kilku składników do dzisiejszego obiadu. Zmarzliśmy niemiłosiernie, ale ciepła herbata z cytryna i "rześkie" powietrze wynagrodziły nam ten mrozik.
 A na obiad placki z kurkami, mniam!!!

Po drodze do sklepu (2 km w jedna stronę) napotkaliśmy ostatnie już chyba ślady lata. 
Tak po prostu, przy chodniczku, tak po prostu samotnie w trawce rósł ostatni czerwony maczek.
Piękny!!!! Aż od razu zrobiło się cieplej, na samo wspomnienie lata.
Że też biedny się uchował jeszcze:)
A teraz puki potomstwo śpi, matka zabiera się za obiad:) Ach już nie mogę się doczekać tych placków:):):) 

10 komentarzy:

  1. Pyszne będą ;) Fajnie, że jesz to, na co masz ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, obawiam się że po porodzie surowo za to zapłacę.

      Usuń
  2. Mniam mniam faktycznie smak naszedł na placki :) a maczek piękny na chwilę lato wróciło :)zapraszam do siebie,pozdrawiam gorąco i czekoladowo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja mam ostatnio ochotę na grzyby :)
    marzy mi się risotto z grzybami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie jadlam, może spróbuje?:)

      Usuń
  4. kurki.. o mamo! ale bym zjadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. zapraszam. powinnaś teraz wsuwać, bo za niedługo to będzie tylko cud diety matki karmiacej;)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)