Moja lista blogów

niedziela, 3 listopada 2013

jakiś czas

Wracam po tygodniowych wakacjach od internetu. Skończył nam się tydzień temu limit internetowy (pierwszy raz od czasu jak tu mieszkamy). Postanowiliśmy w końcu razem ze Ślubnym w końcu zgrać "Akademie Pana Kleksa" Młodemu na dysk, bo inaczej takie sytuacje będą zdarzały się częściej.  Do dziś dnia tego jeszcze nie uczyniliśmy, ale nie było aż tak tragicznie. Nauczyliśmy się żyć bez telewizora i radia, to i bez neta pociągniemy:) Co prawda, nie wiele wiem co się w świecie działo, ale może to i lepiej;)

W zeszłą sobotę targi książki w krk, więc nas też nie mogło tam zabraknąć. Po raz pierwszy był z nami Milosz, który dzielnie siedział w wózku i znosił tłum i zgiełk i potworny gorąc. Jeszcze raz Wielkie przepraszam i ukłony do państwa, którym zdarzyło nam się najechać wózkiem po nogach, a mimo to okazali wyrozumiałość i obdarzali nas tylko uśmiechem:)
Do domu wracaliśmy z piechotą (mamy niedaleko), a w torbach i plecakach bardzo skromne, ale jakże cenne zdobycze:)
Pan Miłosz dostał cztery książeczki, które bardzo, ale to bardzo mu się podobają. Ulubiona jest "Zabawny piesek".
Do moich domowych zbiorów natomiast dołączyły te dwie pozycje:
Już od jakiegoś czasu chodziła za mną Pawlikowska, ale zawsze jakoś tak nie mogłam się zdecydować. Aż do teraz.I mam i czytam jako pierwszą. Na razie podoba mi się treść. Lubie tego typu książki, gdzie porusza się prace nad sobą, na własnymi marzeniami i realizacja siebie. Czuje, że czasem pomagają spojrzeć nieco łagodniej na samego siebie, ale też czasem znajduje małą wskazówkę.
"Był sobie książę.." to zostawiłam na deser, ponieważ kocham romantyczne powieści, a ta właśnie taka jest. Ale to dopiero jak wrócimy do sypialni po zamontowaniu kaloryferów, bo takie lubię czytać
do poduszki;)

Oluś rośnie jak na drożdżach. Czasem mam wrażenie, że za chwilę pęknie mi brzuch, bo tak się napręża i wierci:) Mam nieodparte wrażenie, że Jego poród nie będzie tak prosty i szybki jak Miłosza i da mi jeszcze popalić...

Miłonio robi wspaniałe postępy!!! Zaczyna mówić inne słowa niż mama, tata, baba itp. Zabiera się za takie trudniejsze, typu: zegar, sześć, szafa, autko, zeszyt. Ale widocznie one dla niego są prostsze:)
I próbuje chodzić sam!!!!! JUUUUUUPIIII:)!!! Zamarliśmy ze szczęścia z mężem jak zobaczyliśmy naszego Szkraba dreptającego samemu do kwiatuszków!!!! Jeden z piękniejszych widoków dla rodzica chyba:)

20 komentarzy:

  1. Jak się raz odważył to już sobie będzie wędrował :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, bedzie malym wedrowniczkiem:):):) będzie chodzil do was sam bez pytania, a matka po wsi szukac bedzie urwisa;)

      Usuń
  2. najtrudniejszy pierwszy krok, a potem trzeba będzie za nim biegać i czasem trudno nadążyć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. juz nie mogę sie doczekać tej chwili, serio:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dzieki:) a jak sie czujesz?jak maluszek?

      Usuń
  4. Pawlikowska<3 tez na nią się czaję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z czystym sercem i duchem polecam. Mysle, że sie nie zawiedziesz:)

      Usuń
  5. Szkoda, że u Nas w miescie nie ma takich targów.
    Ja bym sobie jakąś książkę kupiła :)
    Fajnie, że Twój maluszek próbuje chodzić, ach pamiętam jak ja się nie mogłam doczekać tej chwili kiedy moja Julcia będzie chodzić, a teraz non stop mi ucieka na spacerze ;p

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez bardzo sie cieszę. Ja juz doczekać sie nie moge tej gonitwy:)

      Usuń
  6. Fajne książki zakupiłaś :D
    pierwsze kroki dziecka są cudowne i te jego starania bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witamy ponownie w świecie internetowców ;)
    Zakupy super. Miłoszek naprawdę zrobił postępy - dziś pięknie sobie radził w towarzystwie mojej córy i Arusia :) A Ty wyglądasz ślicznie i odmienny stan Ci służy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziekować ślicznie dziekować, za tak piekne komplementy:):)!!!!
      Kawa w tak wspanialym towarzystwie była bardzo przyjemna i powiem Ci, że bez ekspresu parzysz bardzo pyszna kawę:) Miłoszek sie starał...myslę, że nie długo bedą tak we trójkę smigać po placyku:)

      Usuń
    2. aaa zapomnialam...po tym jak mój syn chłonął Twoje muffinki, proszę zamieść przepis na blogu!!!!!!:)

      Usuń
    3. mówisz - masz :) już na blogu :) Hihi i cieszę się że kawowa porażka nie była taką wielką porażką ;)

      Usuń
  8. Książki w domu traktujemy jak skarby;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie:) u nas równiez ksiązki, to nieocenione skarby:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)