Moja lista blogów

poniedziałek, 23 grudnia 2013

bo, kiedy świat spowalnia...

to jedyny znak, że już niebawem Święta:) I to te wyjątkowe, przy których człowiek chwilkę się zatrzymuje, nasz czas mierzymy już inaczej...czekamy na pierwszą gwiazdkę, na rodzinę, na choinkę, na wieczerzę wigilijną, pasterkę...

Od siedmiu lat (Boże, jak ten czas zasuwa) nasze Święta z Mężem spędzamy razem w naszych rodzinnych domach: Najpierw wigilia u moich rodziców, potem trasa 200 km, aby na wieczór zasiąść do wigilii z rodziną męża:) Potem pasterka (dla wytrwałych;)), Boże Narodzenie u teściów i drugi dzień świat znowu w krk u moich rodziców.
Kiedy Wasze lodówki przygotowane na przyjecie tych wszystkich cudownych wigilijnych potraw, nasza jest puściutka i przygotowana na przyjecie tej masy wałówki, którą zawsze ze sobą przywozimy od naszych rodziców:) Ach, te kochane Mamy:)

Ubraliśmy wczoraj choinkę. Po raz pierwszy pomagał nam Miłosz, choć "pomagał" to za dużo powiedziane, bo do czasu, kiedy nie było bombek odkurzacz był ciekawszym zajęciem;) Dopiero na sam widok łańcuchów, bombek i światełek Mały człowiek wykazał zainteresowanie. Dzielnie pomagała nosić szyszki i bombki, które niesamowicie Go nęciły jak były już powieszone.

Mimo tłumaczenia, próśb i tłumaczenia, straciliśmy bombki w liczbie sztuk jeden (ale braliśmy to pod uwagę, przy zeszłorocznym zakupie ozdób;)).
Choinka cudownie wprowadza nastrój w naszym domu już taki typowo świąteczny:)

Tak cudownie było wczoraj wtulić się w męża przy świecącej choince:)

Prezenty też już gotowe, wiec pozostaje mi tylko przygotowanie listy wszystkich tobołków, które musimy ze sobą zabrać w drogę. Miłoszek sam zrobił na warsztatach charytatywnych prezenty dla dziadków:) Sam pomalował bombki choinkowe, które w Wigilię otrzymają dziadkowie: Do tego zestawu mamy jeszcze ręcznie zdobione anioły z masy solnej dla pozostałych domowników:)

Wkurzam się tylko na fakt, że zawsze spowiedź i duchowe przygotowanie serca do Bożego Narodzenia zostawiamy na później, a tak na prawdę na ostatnia chwilę:( W tym  roku chcieliśmy inaczej. Były rekolekcje, chcieliśmy je przeżyć, posłuchać, skupić się na tym co przecież w święta najważniejsze, a diablisko nam tak namieszało, ze nie było jak:( i żałujemy bardzo, ale może w przyszłym roku jak dożyjemy uda nam się bardziej przygotować duchowo do Narodzenia Bożego.....

Teraz uciekam już do sterty prasowania, które czeka na mnie od kilku dni....

Natomiast z okazji Świąt Narodzenia Bożego, chciałabym złożyć Wam serdeczne życzenia, miłości, ufności, zdrowia i radości ciepła domowego ogniska. Aby te Święta były spędzone w duchu rodzinnej miłości i śmiechu, szczęścia i pięknych doznań:)
źródło: internet

10 komentarzy:

  1. ja też miałam pomocnika przy ubieraniu choinki :) obyło się na szczęście bez rozbitych bombek ;)
    zdrowych,wesołych,rodzinnych Świąt kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana my w tym roku wlasnie mamy takie prawdziwe oczekiwanie i jak kiedys pewna dziewczyna czekala na narodziny syna tak i my juz kazdego dnia wyczekujemy. Wesolych i rodzinnych Swiat!

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę ci radosnych Świąt. Pełnych ciepła, radości, spokoju, dużo zdrowia i czego sobie zapragniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! U nas też jedna bombka rozbita.....ale przez Tomasza :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie choinka też ubrana z pomocnikiem ;)
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wam też życzę zdrowych spokojnych świąt!
    Odpoczywaj :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne bombki Miłosz zrobił :)
    Dla Was też Wesołych Świąt i spokojnych :)
    Odpoczywaj!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego co najlepsze na te Święta dla Was ;)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego dobrego po świętach! Bombki pomalowane przez Twojego syna to arycydzieło ;)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)