Moja lista blogów

środa, 11 grudnia 2013

własne cztery ściany

Tak chyba to już jest, że człowiek całe życie pracuje, podróżuje, imprezuje, wychowuje dzieci..., ale jest w tym całym naszym życiu miejsce, które jest tylko jego. Miejsce w którym czuje się spełniony, bezpieczny, szczęśliwy. Myślę, że kiedy człowiek ma te swoje własne (lub na współkę z bankiem;) cztery ściany, to inaczej postrzega pojęcie domu, swojego miejsca na ziemi. My wynajmowaliśmy przez 3 lata mieszkanie. Nie czułam z nim żadnej więzi sentymentalnej- po prostu było. Teraz, kiedy mamy własne cztery ściany, moja troska o to miejsce jest zupełnie inna. Moje pojęcie domu jest inne. Czuję się tu bezpiecznie, dobrze, szczęśliwie, mimo, że jeszcze kable ze ścian gdzieniegdzie wystają, mimo, iż ciągle lamp wszędzie nie ma, mimo, iż powoli, powoli dopiero wijemy nasze gniazdko, to czuje się szczęśliwa. Czuję, że to moje miejsce na ziemi:)
Nigdy też nie należałam do osób, które byłyby maniakami sprzątania, choć w swojej półce zawsze miałam żołnierski porządek (i tak jest do dziś:)), tak tu w naszych czterech ścianach lubię to robić. Poważnie:), lubię jeździć na mopie czy odkurzaczu dbać o nasz dom, nasze kwiatki (nie pytajcie w jakim były stanie na wynajmowanym;)), nasz plac po budowlany, który kiedyś będzie ogrodem;)
Wczoraj jak prawie w ogóle poczułam potrzebę i chęć posprzątania szaf i szafek, umycia okien przed świętami:)
 Tak mnie to wciągnęło, że wieczorem odczułam tego skutki, bo przecież mało kto tak lata ze szmatą w 6-tym miesiącu ciąży (a może nie jestem jedyna;))? Garnki, filiżanki, szkło, koszyczki, przyprawy, kubki wszystko latało po całej kuchni:) Czułam moc i potrzebę. to było jak samorealizacja- prawdziwa kura domowa hi hi hi;)
I zgrzeszyłam tak latając. Dałam się ponieść na tyle fantazji, że zrobiłam sobie pół filiżanki własnoręcznie robionej gorącej czekolady!!!
Skutki dała mi odczuć wieczorem lekka migrena.
Ale warto było:) Odrobina tej przyjemności tylko dla siebie:)

Od kilku dni chodzą mi po głowie pomysły na prezenty pod choinkę, ale o tym napiszę kiedy indziej, kiedy będę już pewna, że to własnie to:)

Cudowna pogoda zachęca do spacerowania, daje mnóstwo nowych pomysłów, energię do działania....

24 komentarze:

  1. Tak własny dom to podstawa :) W ciąży porządki to normalka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak słyszałam, choc pierwszej ciąży byłam na to odporna;)

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam nasz domek mimo że jeszcze do końca wykończenia jeszcze daleko. Ale na wielkie porządki to muszę mieć chęci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak u nas, ale takie drobne rzeczy wprowadzane do domu baaardzo cieszą:)

      Usuń
  3. zazdroszczę:-)ileż ja bym dała za to aby mieć te cztery ściany dla siebie,żebym się nie zastanawiała po tysiąc razy czy przykrości teściowej nie zrobię usuwając jej rzeczy a pomimo już dwóch lat u męża jest ich na prawdę sporo.

    powiem Ci jedno-fajną masz zastawę-uwielbiam małe filiżaneczki chociaż kawa obowiązkowo w największym kubku jaki w domu mam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, może po prostu pozbądź się jej rzeczy raz a porządnie wszystkich? w końcu odrobina prywatnosci i miejsca tez jest wasza...może zrozumie, może pomów z mężem, aby cię wsparł?

      Usuń
    2. aaa zapomnialam, ja kiedyś piłam kawę i wszystko w ogromnych kubkach,a teraz wystarcza mi tylko filizanka i inaczej juz nie umiem. a zastawa to prezent ślubny i mnie też się podoba:)

      Usuń
  4. dom to najważniejsze miejsce na ziemi, stąd też to jakże prawdziwe przysłowie wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz stuprocentowa rację. cos w tym jest:)

      Usuń
  5. Ehhh Monia, rozmarzyłam się jak czytałam Twój wpis....ja też chcę dom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ale masz swoje własne cztery kąty i one pewnie tez sa wspaniałe:) ale wiem, że marzysz o domku i trzymam mocno kciuki aby sie spełniło:)

      Usuń
  6. Też tak miałam jak już na swoim byliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w tym jest, że jak jest swoje to się czuje taką potrzebę:)

      Usuń
  7. NO PIĘKNE PORZĄDKI ŚWIĄTECZNE! U mnie w tym roku takie zjawisko nie zaistnieje ;) Nie mam kiedy zrobić więcej niż zwykłe kurze i mopowanie przy tych moich 2 maluchach.
    A czekolada to nie grzech, to przyjemność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy migrenie to grzech, ale w normalnych warunkach to masz rację. przyjemność i rozkosz:)

      Usuń
  8. Zrobiłaś i ogromna chęc na gorącą czekoladę. Co do sprzątania, pamiętam jak w 9 miesiącu w wynajmowanym mieszkaniu przyszła nasza kolej na sprzątanie klatki. Zamiotła i umyłam całą od 3 pietra po parter, a potem jak się położyłam na łózko tak już myślałam że nie wstanę, ból krzyża i stóp był niedoniesienia:-p. A co do prezentów, to marzy mi się aby kiedyś tam w przyszłości były choć jedne święta w których każde z nas przygotuje coś własnoręcznie dla reszty rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna, że też żadne z sąsiadów nie pomyślało, aby Ci pomóc!? a o prezentach to blisko... ciepło...gorąco';)

      Usuń
  9. kochana ja w 9 miesiącu odkurzałam i szorowałam wannę ;)

    hmmmm bidulka też jesteś z migrenami....choć ja już ponad miesiąc mam spokój odpukać :) być może spowodowane jest to tym,że zrezygnowałam póki co z sera żółtego,który też wywołuje migrenę...

    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety też. od dłuzszego czasu stosuje tzw. dietę mogrenowca (nie jem tego co powoduje migrenę) i objawy zawsze sa lżejsze, albo znikome. to naprawde działa. pisałam o tym kiedyś. możesz znaleźć w etykiecie o zdrowiu, gdybyś potrzebowała:)

      Usuń
  10. Poproszę o przepis na tę czekoladę ;) chętnie spróbuję.

    Co do mieszkania to masz całkowitą rację, mam podobne odczucia ! Choć sprzątać nie lubię..wynajmowaliśmy 2 lata i nie czułam sentymentu, ale jak jesteśmy na swoim to czuję miły sentyment do pierwszego wspólnego wynajmowanego mieszkania w nowym mieście :)
    Ale teraz można robić jak Nam się podoba, kupować i urządzać..wszystko jest Nasze i z nikim obcym nie trzeba zmian konsultować. Cudowne uczucie.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepis jest banalny (mojej mamy): pół filiżanki mleka, łyżeczka masła z kostki, cukru i półtorej lyżeczki kakao zwykłego. razem gotujemy w rondelu ciągle mieszając az się zagotuje. ja sypie tak na oko wszystkiego, bo wiem juz jakie proporcje i jaka gęstość i słodycz mi smakuje:)
      natomiast co do mieszkania to masz rację, jak jest swoje to się czuje;)

      Usuń
  11. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat...Z mężem wynajmowaliśmy mieszkanie przez 5 lat i również nie czułam większej więzi z tym miejscem. Od 2 lat mamy już własne mieszkanie i faktycznie czujemy się tu dobrze, bezpiecznie i jak u siebie :) W sprzątanie, gotowanie i wystrój też się bardzo wkręciłam. Czasem jak mam wolne to bardzo lubię zrobić generalne porządki, zadbać o dom, upiec ciasto, żeby w domu pięknie pachniało :)

    Pozdrawiam
    Magiczne Słowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kocham piec w domu dla moich chłopaków- sama za ciastem nie bardzo przepadam. ale kiedy stanie na stole, a w powietrzu czuć zapach ciasta jest tak domowo, przytulnie, bezpiecznie:)

      Usuń
  12. Ten własny dom,post idealnie dla mnie:)) Sami czekamy tego dna,powrotu do kraju....Naszego domku,tylko dla nas.Miejsca ciepła i spełnienia,pozdrawiam cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)