Moja lista blogów

czwartek, 31 stycznia 2013

made in Poland

Już dłuższy czas chciałam się wypowiedzieć na ten temat. Naszych rodzimych produktów. Z każdej strony zasypywani jesteśmy informacjami, a to o "kryzysie", a to, że PKB ostatnio spadł, że nie jest dobrze itd.
Moim zdaniem sami jesteśmy za to troszkę odpowiedzialni. Polskie firmy są w złej kondycji, wiele z nich bankrutuje, zwalnia...a czy ie jest czasem tak, że sami po części jesteśmy za to odpowiedzialni? Przecież jeśli "statystyczny kowalski" kupi chleb, mleko i szyneczkę, czy owoce w osiedlowym sklepiku Pani Krysi, a nie w hipermarkecie, czy podobnej zagranicznej sieciówce to przecież wesprze tym nie tylko swój lokalny rynek, ale przede wszystkim pozwoli na dalsze funkcjonowanie małego, polskiego sklepiku. Zauważyłam, że nawet po najdrobniejsze zakupy jeździmy (chodzimy) do wszelkiej maści sieciówek. Więc jak taki mały sklepik ma się utrzymać, przetrwać? Ktoś może powiedzieć, że jest drożej u Pani Krysi, ale czy te 0,20- 1zł różnicy na produkcie robi aż taką różnicę? A takiemu sklepikowi nieraz ratuje to zycie!!! Wiem, że każdy ma różną sytuację finansową, ale to nie znaczy, że w sieciówkach jest taniej.
źródło: sieć
Od kilku miesięcy z mężem kupujemy artykuły produkowane tylko w Polsce. Wszystkie, których kod kreskowy zaczyna się od 5 9 0 ....
źródło: sieć

 I z wielką dumą stwierdziliśmy, że są wspaniałe, niesamowite!!!! I mam zamiar je zachwalać!!!! Jednak dużo bardziej w tego typu zakupach, konsumpcji ma dla mnie znaczenie, że to polski producent. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w sklepie sieciowy ( choć raz w miesiącu tam jesteśmy- oszukiwać nie będę), ale częściej zakupy robimy w sklepie osiedlowym, w sklepach kosmetycznych ale osiedlowych, nie rossmanach czy sephorach.

Dzięki takim zakupom, mam wewnętrzne poczucie, że pomagam komuś małemu przetrwać, że w jakiś sposób wspieram w tych nie łatwych czasach.....

W całym moim poszukiwaniu polskich produktów, odkryłam mnóstwo wspaniałych kosmetyków, produkowanych przez polskie firmy. Zakochałam się ziaji, AA, czy Joannie (choć w mojej szafce łazienkowej znajdzie się jeszcze kilka innych firm). Ostatnio zaszalałam i obłowiłam się w zwykłym kosmetycznym, za całe 37 zł.
i najwspanialsze jest to, że większość z nich przewyższa swoim działaniem renomowane zagraniczne marki, z których wcześniej korzystałam.

Uwielbiam przyjemne kąpiele (zwłaszcza we dwoje), więc uciekam, bo dziś mamy wolną chatę- mały już śpi!!:) A My mamy wreszcie czas tylko dla siebie:)

PS. udało mi się dzisiaj zrobić niedużą gimnastykę, bo jak zaczęłam Ewkę, to po 3 min myślałam, że będzie po mnie;) Chyba muszę rozruszać najpierw moje ciałko:)

środa, 30 stycznia 2013

"piękne ciało, to stan umysłu"

Te wspaniałe słowa padły z ust wspanialej trenerki Ewy Chodakowskiej.
Ponieważ cała Polska chyba ćwiczy z Ewką, wiec zainspirowana ostatnim postem Oli Wiechy i Moa'a postanowiłam i ja zrobić coś dla siebie i zadbać o stan swojego ciała:)
Wczoraj zainspirowana ściągnęłam darmowy program opracowany przez Ewę, który znajduje się tu: http://www.ewachodakowska.pl/ i oczywiście wyczytałam wszystko, aby przypadkiem dziś czegoś źle nie zrobić (ponieważ dziś miałam zacząć).
Najbardziej spodobała mi się rada Ewy: "nie ćwicz na czczo"..... no tak, wiec dziś najpierw zjadłam kolację, czyli kromkę ze smalcem oraz kawałek melona z szynką parmeńską (zdrowo prawda;)), a teraz nie jestem w stanie  się nawet ruszyć;)
no cóż, ten punkt w dniu dzisiejszym nie był mi pisany;)
Zabiorę się za to, ale chyba dopiero po zakończeniu piętra, bo na salonowym metrażu z małym nie jest łatwo (bo ćwiczyć będę dopiero jak będzie spał). Więc trzymajcie za mnie kciuki;)

Od kilku dni mam w pracy różne zdanie z moją mamą ( razem pracujemy), więc czasem sytuacja, a może raczej atmosfera jest różna. W ciągu 8-u godzin potrafimy się poróżnić, pokłócić i dobrze dogadać. Jeszcze do tego chłopaki ciągle w trasie, więc mamy babiniec w firmie i nie ma kto czasem rozładować atmosfery.... Może chyba coś w powietrzu wisi...oby szybko spadło...

Miłego dnia:*

ps. dziś słyszałam pierwszy raz tą  piosenkę w radiu od bardzo dawna, jakoś kojąco na mnie ostatnio działa;)



wtorek, 29 stycznia 2013

..and the winner is....

Niestety, zabawa dobiegła końca:( 
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy brali udział za miłą zabawę :)!!!!
Nie przedłużając, chciałam tylko poinformować, że niestety nie wszyscy zadeklarowani dotrwali do końca, więc konkurencja troszkę zmalała;)

Komisja "gier i zakładów" czuwała nad przebiegiem losowania:

wszyscy blogerzy biorący udział w zabawie

 w puli zostali tylko wytrwali:)


maszyna losująca ruszyła


 ...and the winner is...

... lilijka:)

serdecznie gratuluję!!!! 
Proszę o przesłanie swojego adresu na mojego maila: monika.koziel13@gmail.com, abym mogła przesłać czary mary kubek:)
 Mam nadzieję, że Ci się spodoba:)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Dziś są moje urodziny!!!!!

Wczoraj zasypiałam jako 27-io latka, a wstałam o rok starsza:) Tak, tak, tak, dziś są moje urodziny!!!! Kolejne osiemnaste już od dekady;) Jak się czuję? wspaniale!!! Nie przejmuje się, że jestem już starsza!! i to ani troszkę! Mam taki pogląd, który zna pewnie każdy z Was "że kobieta jest jak wino, im starsza tym lepsza"... Jak pomyśle, że jeszcze tyle przede mną (jak Bozia pozwoli oczywiście:)). Jak co roku od męża dostała przepiękny bukiet kwiatów:) choć w tym roku musiał się z nim podzielić z Miłoszkiem:) Sami zobaczcie jaki piękny:)

Niestety stoi w słoiku, bo jeszcze wazonu się nie dorobiłam..na razie;)

Zmykam świętować z moim młodszym mężulkiem, ale najpierw dedykuję sobie ten kawałek:)

przypominam o CANDY, zaraz koniec!!!!!!!

Kochani, jeszcze tylko niecałe 3,5 godziny do zakończenia zabawy. Przypominam, że należy odpowiedzieć na wszystkie pytania, aby brać udział w losowaniu czary mary kubka niespodzianki!!!!

Poniżej linki do zabawy:
http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part-1.html
http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part2-welcome-to-miami.html
http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part-3-last-minute.html



sobota, 26 stycznia 2013

Candy part. 3 Last minute

OK, Wasze  zakończenia rzuciły mnie na kolana!!! Tak wspaniale czytając się już dawno nie bawiłam:) Az mi szkoda, że to już ostatnia część zabawy:(
A zatem do dzieła:)
pytanie 3:
Wygrałaś/ -eś podróż za jeden uśmiech!!!! Sam /-a wybierasz miejsce do którego zabierze Cię prywatny odrzutowiec. Masz 3 godziny na spakowanie tylko jednej walizki, co zabierasz i gdzie jedziesz?
źróło; sieć


Do zabawy można się przyłączyć do 28.01.2013r. włącznie.
 Trzeba tylko spełnić warunki opisane tutaj:
http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part-1. i tutaj:http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part2-welcome-to-miami.html

Losowanie już we wtorek!!!.

czwartek, 24 stycznia 2013

no to może pączka?

Uwielbiam paczki, ale tylko te z lukrem i marmoladą. W ciąży pamiętam zajadałam je namiętnie, obowiązkowo jeden dziennie- choć na mój stan mogłam zjadać jedną skrzynkę, no, ale wtedy nie wiem, czy na porodówkę bym weszła;) Nie jadłam ich bardzo długo, aż do tej cholernej zimy, kiedy to temperatura -10C nęci mi w głowie o pączkach. No i się skusiłam jak Ewa w raju, co więcej z każdym gryzem czułam, że własnie w nim jestem...ach...Na domiar wszystkiego moja mama ma dziś urodziny (kolejne osiemnaste;)) więc do pracy przyniosła do kawki pączuszki:):) I to specjalnie dla mnie!!!:)

źródło: sieć
A za dwa tygodnie tłusty czwartek!!:::):):)!!!!

Uświadomiłam sobie dzisiaj, że jestem bardzo podatna na wszelkie reklamy i sugestie. Choć pewnie gdyby ktokolwiek się mnie zapytał czy tak jest z oburzeniem i pewnością siebie odparłabym, że nie!!! No ale niestety prawda jest czasem bolesna. Czytając ostatnio bloga make life easier Zosia piła herbatkę z sokiem z aronii i to do tego w przepięknej zimowej scenerii... I jakoś tak mi to w głowie utkwiło, że dziś musiałam kupić własnie ten sok!! kupiłam też malinowy, no bo przecież zdrowy, dla Małego, do herbatki jak znalazł..aha..akurat! No i mam dwa soki w domu i piję sobie już chyba 6- ta herbatkę w przeciągu ostatnich 3-ch godzin ;)

No i jak tu zaprzeczać, że dobra reklama to sukces sprzedaży?!

Dużo frajdy sprawiło mi czytanie Waszych odpowiedzi do pytania nr 2 w candy:) Wnioskuję, iż  niezależność, flirt i dobra zabawa nam w głowie;)


Candy part.2 Welcome to Miami

Witajcie kochani w drugim etapie zabawy:):)
Bardzo się cieszę, że tyle Was bierze udział w candy o magiczny kubek niespodziankę.
Zwracam się z prośbą do Bee, Kruszynki, Galopka, Bellove, MiszelinyO oraz Mojej Przestrzeni, aby potwierdziły swój udział w candy pod postem:
http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part-1.html#comment-form ,
 ponieważ sama odpowiedz na pytanie nie oznacza udziału zabawie...

pytanie 2:
Jest piękny, słoneczny, gorący dzień w Miami. Żar leje się z nieba, fale uderzają o brzeg, w powietrzu czuć morską bryzę, lekki wiatr. Przystojny, dobrze zbudowany i czarujący kelner podaje Ci ulubionego drinka:) Antonio smaruje Twoje boskie ciało olejkiem z masła kakaowego delikatnymi ruchami. Budzisz pożądanie kobiet i mężczyzn znajdujących się plaży. Zazdrość w oczach pań i podziw w męskim spojrzeniu. Spragniona udajesz się po drinka do słomkowego baru plażowego. Twoje kocie ruchy zwracają uwagę. Przechodzisz właśnie obok pięknego basenu w swoich niebotycznie wysokich szpilkach klapeczkach. Nagle na oczach wszystkich łamiesz obcas i wpadasz do basenu...Co robisz, ? -proszę dokończ historyjkę:) 


Do zabawy można się przyłączyć do 28.01.2013r. Trzeba tylko spełnić warunki opisane tutaj:
http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/candy-part-1.



Z niecierpliwością czekam na waszą wersję w komentarzach:)

wtorek, 22 stycznia 2013

Candy part. 1

Witajcie kochani!!!!!!
 Ponieważ bardzo, ale to baaardzo podobał Wam się magiczny kubek,

POSTANOWIŁAM ZORGANIZOWAĆ PIERWSZE CANDY  na moim blogu juuupiiii!!!!

Zasady candy:

należy pod tym postem wyrazić chęć wzięcia udziału w zabawie,
  • odpowiedzieć na pytania znajdujące się w postach oznaczony jako "candy part. 1, 2 i 3."
  • posty będą pojawiały się co dwa dni, czyli 22; 24 i 26 stycznia 2013r.)
  •  zabawa trwa do 28 stycznia 2013r. do godz. 24:00 włącznie.
  • z pośród blogerek/ -ów biorących udział i odpowiadających na wszystkie pytania wylosowany zostanie jeden zwycięzca.
  • nagrodą będzie specjalnie przygotowany na tą okazję czary mary kubek oraz pyszna herbata:) Co znajduje się na kubku będzie tajemnicą!!!!
  • tylko uczestnicy z kompletem odpowiedzi (3) będą brali udział w losowaniu.
Jeśli nie pamiętacie jak działa kubek, zostawiam linka: http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2013/01/czary-mary-kubek.html

pytanie 1:
Gdybyście miały/ -eli stworzyć swoją własną herbatę, jaki miałaby smak?


źródło: sieć


SERDECZNIE ZAPRASZAM WSZYSTKICH DO ZABAWY!!!!

lukrowy zimowy Kraków, czyli wyjść z domu i nie stracić zębów;)

Tak właśnie od wczoraj jest w Krakowie. Kiedy patrzy się na krajobraz dookoła, ma się wrażenie, że całe miasto oblane jest lukrem lub wodą..ale to wszystko, nawet śnieg!!!!! Na samochodach nie ma zwykłego lodu, a tafle!!! i to przynajmniej takie o grubości do 1 cm!!!! Widok cudowny, prześliczny, wyjątkowy, ale...nie stracić zębów, nie złamać nogi, czy ręki to prawdziwe mistrzostwo hi hi hi poważnie!!! zamiast kozaków lepiej i bezpieczniej ubrać łyżwy!!!:)
źródlo: sieć

Dzięki Bogu, dzisiaj padał śnieg, a mróz nieco zelżał:) można było przynajmniej chodzić;)

Kubki zachwyciły dziadków i babcie Miłosza, co nieziemsko nas cieszy:) Niestety mój tata w niedziele wylądował w szpitalu, więc dzień świętowaliśmy średnio przyjemnie. Na szczęście najgorsze minęło i jest po dobra opieka lekarzy.
Byłam dziś z wizytą również u mojego dziadka. To było po raz pierwszy od kiedy babcia zmarła. Dom bez Niej jest taki pusty...Dziadek baaardzo się ucieszył, że przyszłam:)!!!! Postawił na stole moją ulubioną pepsi i wypytywał o wszystko, co u nas....Zdałam sobie sprawę jak bardzo się zmienił po śmierci babci. Na lepsze.....Nie znałam Go nigdy, takiego otwartego do rozmowy, ciepłego...Przejął zachowania i gościnność po babci:)

PS. Zapraszam do następnego posta na CANDY!!!!!! Do wygrania Czary mary kubek !!!!!!


niedziela, 20 stycznia 2013

czary mary kubek

Takie małe czary mary, a cieszymy się jak dzieci:)... Udało nam się znaleźć (tzn. Miłoszowi;)) śliczny prezent dla babci i dziadka z okazji zbliżającego się Ich dnia. Na allegro zakupiliśmy przecudowny "magiczny kubek". Po prostu cudeńko!!!!! Sami zobaczcie:)
Z pozoru to zwykły, czarny kubek...

....teraz zalewamy wrzątkiem, a najlepiej ciepłą herbatką...



...i proszę nasz zwykły kubek zamienia się....




takie oto czary mary Miłosz przygotował dla babć i dziadków:)

W takim kubeczku każda kawka i herbatka smakują magicznie

czwartek, 17 stycznia 2013

siedem życzeń

W dniu wczorajszym zostałam dwukrotnie wyróżniona przez:
angelinę (http://magiadnia.blogspot.com/)  oraz
anię (http://zielonewzgorzekobiet.blogspot.com) 
w zabawie "the versatile blogger"
ŚLICZNIE DZIĘKUJĘ!!!:) 

Zasady zabawy:

  • podziekować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
  • nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.


Moja szczęśliwa siódemka:
  1. Do 19-tego roku życia byłam całkowitym abstynentem alkoholowym i tytoniowym z wyboru. Przeżyłam wszystkie   klasowe osiemnastki na trzeźwo:) Na jednej z imprez znajomy solenizanta  pytał mnie czy napewno jestem polką, bo to nie naturalne dla nas polaków, aby ktoś nie pił i to jeszcze na 18-tce. Osobiście nie uważam, żeby picie było nam wpisane w naturę, no ale może On miał akurat inne zdanie;) ale TAK jestem 100%-wą polką!! :)
  2. przez 22 lata nosiłam okulary (od 2-go roku życia). Będąc w podstawówce nie znosiłam tego i zawsze jak tylko wyszłam z domu to je ściągałam, ale dopiero za blokiem, bo raz mama przyczaiła i była straszna afera w domu. 
  3. zawsze kiedy myślę o zimie mam jeden obraz z dzieciństwa. Byliśmy za dzieciaka na feriach u babci i dziadka na wsi. Dziadek miał dom na dość duużym wzniesieniu, w sam raz na zimowe szaleństwa. A, że akurat było tyle śniegu, że sanki nam zjeżdżać nie chciały, bo były zaspy, dziadek wypchał worki foliowe słomą dla każdego berbecia po jednym. Ale była jazda!!!!:) Pamiętam to jak dziś...zjeżdżało się  zajebiście,ale pod górę szło się po kilkanaście minut później:)
  4. mojego męża poznałam na pierwszym roku podczas kolejnej poprawki z mikroekonomii (mimo, że  wykłady mieliśmy wspólne przez pół roku, to jakoś się nie spotkaliśmy wcześniej). Zdali wtedy wszyscy poprawiający, tylko nie my dwoje.... i od tego się wszystko zaczęło:) 
  5. jestem bardzo wrażliwa osobą, jeśli chodzi o ludzką krzywdę, ale twarda ze mnie sztuka, jak bronie swojego zdania (nawet wtedy, kiedy już wiem, że mogę nie mieć racji).
  6. lubię czasem pobyć sama ze sobą, 
  7. lubię oglądać meksykańsko- brazylijskie tasiemce, które opowiadają o niemożliwej miłości, ale zawsze kończą się happy endem:)
zapraszam do zabawy:
http://www.mamazone.pl/
http://www.malamama.pl/
http://book-and-cooking.blogspot.com/
http://mine-inside-out.blogspot.com
http://martynkowy-swiat.blogspot.com
http://male-tete-a-tete.blogspot.com/
http://e-mamazklasa.pl/
http://ppiotrowska.blogspot.com
 http://mamaszymona.blogspot.com
http://marcelai4katy.blogspot.com

środa, 16 stycznia 2013

day by day

Kolejny dzień w pracy, kolejna przyjemna kawa w pracy, a potem jak na styczeń przystało pracy tylko na 2-3 godz., a potem 5 godz. czekania, aż coś się wydarzy. No, ale nie ma co narzekać, tylko trzeba się cieszyć, że jest praca w ogóle. Lubię swoją bardzo (i pewnie już o tym wiecie), ale czasem ten bezruch mnie dobija, ale tylko przez kilka minut, bo zawsze co wymyślę, żeby zmobilizować zespół do działania:)
źródło: sieć
Wczoraj byliśmy z małym u okulisty na badaniu dna oka i jeszcze jakimś jednym (ale nie pamiętam nazwy). Młodzieniec był bardzo grzeczny, spokojny, aż okulistka była w szoku, że jak na takiego małe faceta jest tak spokojny i cierpliwy- mój zuch!!:) 
W domu, a raczej na poddaszu panowie poprawiają ściany, bo troszkę fuszerki się wkradło, jednak całe szczęście Ślubny ma wszystko pod kontrolą...Już nie mogę się doczekać!!!Zwłaszcza schowania ubrań do garderoby, ponieważ nasza dotychczasowa szafa, która składa się z torby campusa i sterty ciuchów na niej powoli pęka w szwach...
źródło: sieć
... hi hi hi może nie wygląda to jeszcze tak, ale nie wiele brakuje ;)

Zmykam do pracy, bo jakieś nowe moce we mnie wstąpiły;) .....Miłego dnia:*

niedziela, 13 stycznia 2013

sobota, 12 stycznia 2013

"i tańczy dla mnie.."

Jest mroźny zimowy wieczór, maluszek już śpi w swojej kosmicznej piżamce od dłuższego czasu, udany spód do Pavlovej czeka na wykończenie, w domu zgaszone światła...rozlega się tylko blask i zapach mojej świecy o woni lodów śmietankowych oraz...telewizora w którym Ślubny ogląda mecz piłkarzy ręcznych....oboje sączymy złoty napój z pianką na dwa palce tylko dla dorosłych...pełen relaks i tylko jedno słowo ciągle krąży po naszych myślach...DLACZEGO???!!!???..Własnie przekonaliśmy się, jak los bywa okrutny dla wyposzczonych kochanków...Mama męża, która opiekuje się na co dzień Miłoszkiem i mieszka z nami jednym salonie, dziś pojechała do szwagierki na weekend do drugich wnuków...ileż wczoraj był w naszych myślach i sercach ekscytacji, pożądania, motyli w brzuchu, planów na dzisiejsza noc. Niestety, ale my kobiety mamy ten cholerny czas w naszym pięknym życiu, ze choćby chuć w nas szalała nieziemska, na kilka dni stajemy się niedysponowane..No, rzesz k...akurat dziś!!!??!!! I tak erotyczny wieczór i szalona noc zamieniły się w spokojny wieczór i grzeczną noc:((:( I gdzie tu sprawiedliowość?!

Nie przypuszczałam, że tak łatwo nam pójdzie z wyborem paneli na górę. Przy wyborze na dół była niezła zadyma...Nasze odmienne gusta, wizje...dziś ich nie było...
Wybraliśmy zgodnie o dziwo..ale, to miłe:)
źródło: sieć

Chyba oboje doroślejemy.

Największym zaskoczeniem było dla nas jednak wysłuchanie w stacji komercyjnej utworu bardzo, ale to bardzo modnego i lubianego ostatnio w kraju wiślanym..Kiedy usłyszeliśmy w radiu Weekend, nie byliśmy w stanie uwierzyć w to do końca, ale po dłuższej chwili już piosenka szła na fula, a my w naszej skodzie śpiewaliśmy jak "ona tańczy dla mnie"...Nie spodziewałam się, że muzyka czysto weselna (disco polo) zagości wśród Adele, czy Pitt Bull'a. A jednak:)



środa, 9 stycznia 2013

ściana płaczu

takową mamy właśnie w naszym salonie. Po niedawnej przeprowadzce, prawie wszystko mamy jeszcze w pudłach, torbach i kartonach. Do tego dochodzą zabawki młodego, fotelik, materac dla mamy, odkurzacz, który jest potrzebny itp. Jednym słowem ściana płaczu. Za każdym razem, kiedy na nią spoglądam, przechodzę lub szukam np. swetra do pracy mam przeszklone oczy, załamane z niemocy ręce, myśli nabite łaciną, a co gorsza ogarnia mnie frustracja... Ja wiem, ze na wszystko potrzeba czasu i za chwilkę już każda z tych rzeczy znajdzie swoje miejsce w naszym domu, ale...ale  na razie muszę to przetrzymać.

Wybrałam dziś kolory do pokoi u góry:) co więcej mąż dał mi wolną rękę co do wyboru kolorów, a gusta mamy w tej materii totalnie odmienne. I pomyśleć, że pomogły mi w tym naleśniki:)
Powinnam czuć zadowolenie, radość, choć w moim przypadku to powinna być euforia, szaleństwo, ekscytacja!!!!!....Niestety, nie potrafię się tym cieszyć do końca tak jakbym chciała, bo chwilowo mamy poprawne relacje partnerskie. To minie, ale nie znoszę kiedy tak jest miedzy nami. nie mogę sobie miejsca znaleść, to mnie frustruje, przygnębia....
Dodatkowo ślubny zabiera się za pisanie pracy mgr jak pies do jeża. Wkurza mnie to nieziemsko, bo ten stan trwa już rok, a zaraz zaczną się na uczelni burzyć, znowu biurokracja, płatne itp....szkoda mi tej kasy, jak diabli...Wiem, że nie ma czasu za dużo, ale za dużo kiedyś wziął na swoje barki i teraz to wszystko się po prostu zaczyna walić, przez brak czasu...

Chciałabym juz tak zakończyć ta budowę, żeby On się w końcu obronił, żebyśmy w końcu mogli normalnie funkcjonować: spotykać się ze znajomymi, wychodzić wspólnie rodzinnie na wycieczki, w góry, zoo....A tak to zawsze albo nie ma czasu bo dom, albo szkoła, albo coś....

Abstrakując od zrzędzenia, popijam kolejną ciepłą herbatę z cytrynką. Uświadomiło mi to, że nie mam ulubionego kubka. Takiego tylko swojego, na każdy humor...nie mam...chyba jutro ubiję troszkę świnkę skarbonkę i sprawię sobie taki kubeczek w prezencie przed urodzinowym....

Muszę kończyć, bo mój synek bardzo dobrze rozprawia się z paczką mokrych chusteczek...

niedziela, 6 stycznia 2013

lazy sunday

Niedziela całkowicie łóżkowa. Prawie nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się paradować po domu w niedzielę w piżamie dłużej niż do 9-tej. Dziś zaszalałam i biegałam w niej do 13.....
A, że wreszcie był czas na błogie lenistwo koniecznie trzeba było to wykorzystać. Dodatkowo doczekałam się własnej sesji z synkiem, bo przeważnie to ja gonię za moimi chłopakami z aparatem.
Dziś aparat należał do męża, więc Miłosz nareszcie ma troszkę więcej zdjęć z mamusią:)






Mam nadzieję, że i wasza niedziela upłynęła równie błogo, rodzinnie i radośnie.

sobota, 5 stycznia 2013

gdzie Ci mężczyźni, a może ach te baby?

nie wiem, czy halny dotarł dziś do Krakowa, czy księżyc nie jest w Saturnie, czy może inne jakieś złe moce dopadły DZIŚ NASZĄ RODZINĘ?! nIE WIEM!!! Ale tak pokitranego dnia, to już dawno nie miałam...Od rana już wisiało coś w powietrzu. Dziś mam wrażenie, że mój kochany mężczyzna, stał się po prostu facetem...zwykłym facetem....Oj, gdybym mogła ciskać piorunami jak zeus, to obawiam się, że nawet proch by z Niego nie został....
źródło: sieć

To nie jest tak oczywiście, że Jest wszystkiemu winien, co złe, bo ja też niezłe ziółko jestem, a nocna walka z migrenom i nie wyspanie wytrąciły mnie z równowagi życiowej.... no, no, ale....czasem tak jest. Mężczyzna, nasz książę z bajki staje się facetem, a tak łatwo nie jest akceptowalne przez humorzasta babę;)

Na duchu podtrzymywał mnie dziś tylko mój malutki syneczek, mężczyzna w każdym calu, który dziś tak rozkosznie się uśmiechał i śmiał i przytulał i bawił, że warto dla Niego zakopać toporek wojenny...

 W dniu wczorajszym mój maluszek przeszedł sam siebie. Był tak zajęty zabawa i wygłupami z mamą, że zapomniał o jednej drzemce. A, że mama zmęczona, po kubek z kawą poszła do kuchni jakieś 3metry, wracając na matę do syna zastała taki widok:)
Pobił swój rekord w zasypianiu z 5 min na 5 sek:)

czwartek, 3 stycznia 2013

w pracy też fajnie jest:):):)

Nie myślałam, że będzie aż tak dobrze. To znaczy, może nie tyle dobrze, co spokojnie. Dziś byłam drugi dzień w pracy. O dziwo bardzo się cieszę z powrotu. Wydaje mi się, że potrzebowałam takiego powrotu dla siebie, dla własnego poczucia kobiecości lub może bardziej świadomości, że nie ugrzęzłam tylko przy gotowaniu obiadków, zabawkach i pieluchach. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zastanawiałam się w czym by tu iść do pracy? A którą torebkę? itp. Zaskoczyło mnie to troszkę, bo myślałam zawsze, że raczej zwracam uwagę i planuję co na siebie włożę...a jednak takiej ekscytacji nie przewidziałam...a miłe uczucie tak poczuć się niezależną!!!! hahaha.....
źróło: sieć

W pracy jest super atmosfera, pracuję z dwoma fajnymi facetami i swoją mamą. Dziś popłakałam się ze śmiechu w pracy, gdy słuchałam tłumaczenia chłopaków odnośnie stanów magazynowych po inwentaryzacji.
Dobrze jest tak odświeżyć umysł, pobyć w innym otoczeniu (nie tylko domo- mamowym), zająć myśli i czas innym rodzajem obowiązków. W końcu jest troszkę czasu na pomyślenie o sobie (mimo pracy oczywiście). Z nalazłam czas nawet na poczytanie pulsu biznesu.

Choć prawda jest taka, że baaaardzo, ale to bardzo tęsknię za moim Skarbem. Jak pracuję, to jeszcze jest ok, ale kiedy tylko spojrzę na Jego buzie na ekranie komputera lub fotę w telefonie mamy, czy swoim to od razu mam przed oczami roześmiana buzię mojego smerfa i wtedy zawsze mam takie poczucie tęsknoty i ogromną chęć przytulenia mojego Małego Królewicza....
źróło: sieć

Z Miłoszkiem zostaje babcia (mama męża), więc mam taki komfort psychiczny, że wiem, że małemu nic złego nie grozi, ze jest ktoś kto się Nim zajmie, kiedy mnie nie ma, ze serdecznie i z miłością o Niego dba.Dzięki temu, nie muszę się martwić, że dzieje mu się krzywda.

Jednak jutro nie zawitam do pracy, bo po całych dwóch dniach, a raczej jednym (bo wczoraj, to raczej wszyscy dochodzili do siebie po przerwie sylwestrowej. Głównym zajęciem była kawka i ploty- faceci to dopiero plotkarze;)) złapało mnie przeziębienie, na tyle poważne, że wszyscy jednomyślnie zabronili mi jutro do pracy przychodzić, do puki pani doktor nie powie, że jestem zdrowa. Więc nie wypada się tu dużo sprzeczać i kulturalnie jutro pośpię dłużej w swoim łóżeczku:) choć wolałabym mieć mniej zatkany nos...


wtorek, 1 stycznia 2013

...a new day .....

No i mamy 1 stycznia 2013 roku. Co przyniesie? nie wiem...w horoskopy nie wierzę (wiec nawet nie czytam), do wróżki nie chodzę, więc...mam przed sobą niezłą podróż z biletem "rok 2013" w ręku i zmierzam przed siebie:)

O dziwo, w tym roku, bez żadnych postanowień, obietnic....Prawie zawsze miałam swoją magiczną listę " w tym roku zrealizuję..." kilkanaście pozycji, głowa pełna obrazków jak je spełniam, a do lutego gdzieś ta lista uciekała;)
W ten rok weszłam jako "ja" doskonała i nie chcę w sobie nic ulepszać, bo lubię to co jest...a to co mnie czeka i ma sie wydarzyć, to tylko czas pokaże, co w worku 2013 los dla mnie przewidział:)
 I jestem bardzo ciekawa, co to będzie!!!

"Nie to, co przeżywamy, ale jak odczuwamy to, co przeżywamy, stanowi o naszym losie." Marie von Ebner-Eschenbach

Choć jest jedno, jedyne marzenie na ten rok: urodzić zdrowe malutkie dzieciątko....rodzeństwo dla Miłoszka....ach....

Wracam do pracy od jutra, Niby sie cieszę, ale jak tak funkcjonować bez mojego Małego Królewicza?! To tylko 8 godz. będzie dobrze i mam nadzieje że szybko zleci....

Chciałam was zaprosić na mały kabarecik, który ogladaliśmy dzis z mężem i który rozbawił nas niesamowicie.