Moja lista blogów

wtorek, 11 lutego 2014

a jednak to nie mity

W pierwszej ciąży z Miłoszem byłam przekonana, że wszystkie te typy, które pisze się o ciąży, o tym jak się ją znosi, przechodzi, że to bzdury. Nic mi się nie sprawdziło. Nic, a nic! Nie miałam nudności, bólu piersi, smaków na słodkie lub tłuste. Nic tak naprawdę nie zadziałało, nawet oznaki porodu! Wszystko poszło tak, jak nie "statystycznie", bo to chyba o to chodzi. Nie było żadnego efektu wicia gniazda, niczego, co by mogło świadczyć o tym, że tak jestem w ciąży i niedługo rodzę. Jedyne co to efekt puchnięcia jak balon wodą.
Ta ciąża, druga z Olkiem jest zupełnie inna. Przeszłam chyba przez wszystkie możliwe zabobony ciążowe: smaki, nudności, senność na początku, po niesamowitą aktywność do dnia dzisiejszego.  Pojawiały się zachcianki (z którymi udało się wygrać dzięki Bogu), pragnienia, ciągłe pobudzenie seksualne, energia do zaskakującego funkcjonowania w ciągu dnia (mogłabym maraton przebiec), aż po efekt wicia gniazda.
Szaleję w domu i to na sama końcówkę. Wczoraj chciałam tylko odpoczywać ( nie wyszło), a dziś umyłam okna, posprzątałam spiżarnię. Najchętniej wyprałabym jeszcze firanki, ale mąż by mnie chyba prześwięcił, gdybym je w tym stanie ściągała. Nie wiem skąd, ale mam taka potrzebę sprzątania... a nie przepadam za tym (wolę prasowanie)....

Zawsze uważałam to za mit, za chyba nudy w domu. Ale teraz? Ledwo czasem zakręt łapię, a okna mam lepiej niż na święta wypucowane:) To dziwne...może jest tak dlatego, że teraz jestem u siebie, na swoim. Może własnie to jest tego efektem, a nie szalejące hormony?
I stwierdzam, że to nie mity, te wszystkie ciążowe zabobonki. Chyba każda kobieta przechodzi je na różny (swój) sposób i nie ma reguły na charakter ciąży?

To co jednak łączy obie moje ciąże, to ich cudowny czas trwania, ich inność na oczekiwanie wspaniałych malców:) Myślę, że będzie mi brakowało (kiedyś) tego stanu, uczucia....Z sentymentem pewnie wspominać będę ten czas, kiedy oczekiwaliśmy chłopców.  Teraz czekam już tylko na poród. Nie boje się, bo wiem co mnie czeka, jak może być i jak się zachować w pewnych sytuacjach. I mam ogromna nadzieję, że skoro ciąże były różne, to poród będzie taki sam, czyli szybki (bez bóli pleców itp). Ale na to też nie mam wpływu...i to chyba tez jest fantastyczne w ciąży- jej nieprzewidywalność....

29 komentarzy:

  1. Moje dwie ciąże też były inne. Miałam inne zachcianki, inaczej się czułam.
    A porody... no cóż też były inne mimo, że dwa cc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to mnie zaskoczyłaś, bo zawsze myślałam, że cc to tak samo sie przechodzi, a tu proszę...czlowiek całe życie się uczy:)

      Usuń
    2. Pierwsze cc było po 12 godzinach normalnego porodu. Jak już było po wszystkim to najgorzej było wstać z łóżka a potem to szybko doszłam do siebie. Byłam przekonana, że drugi poród będzie łatwiejszy bo bez tej męczarni wcześniej. Mimo, że bóli praktycznie nie miałam, szybka decyzja cc to potem długo dochodizłąm do siebie. Źle się czułam nie mogłam wstać z łóżka, źle zareagowałam na leki przeciwbólowe, miałam wielkie krwiaki i mimo, że minęło już ponad 5 miesięcy to dół brzucha nadal jest drętwy.

      Usuń
  2. Miałam tak samo :) Dosłownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hi hi hi, no to możemy robić statystyki;)

      Usuń
  3. Ja nie mam aż takiego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko przed Toba Basiu, ale to piekny czas sama zobaczysz:)

      Usuń
  4. Ciekawe czy i ja będę tak inaczej przeżywała drugą ciążę - o ile się zdecydujemy na nastepnego bobasa, bo póki co trzeba ogarnąć jednego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłabyś się jak człowiek szybko się organizuje w ogarnianiu dwójki :D

      Usuń
    2. za niedlugo sprawdzę, to też się wypowiem:)

      Usuń
  5. Ja przechodzę obie ciąże bardzo podobnie, łącznie z przyrostem wagi - idzie mi niemal identycznie. Nie ma też na to wpływu płeć dziecka, za pierwszym razem chłopak, teraz dziewczynka. Niestety wszelkie niedogodności też mnie nie ominęły. Cieszę się, że już jestem blisko końca, nie mogę się doczekać, choć porodu boje się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego tu się bać :) To jedynie moment wieńczący ciążę, moment, dzięki któremu możemy potem cieszyć się naszym Skarbem... Grunt to dobre nastawienie :)

      Usuń
    2. nie martw się, Matka B. ma rację. Jesli sobie zaczniesz wmawiać, że to sielanka, która szybko minie, to tak to odczujesz:) wszystko jest w naszej podświadomosci:)

      Usuń
  6. I takiego szybkiego porodu Ci życzę :) Niech zacznie się samo, niech pójdzie szybko i sprawnie. A z tą tęsknotą do stanu ciąży to masz rację - ja odczuwałam ją ok 2 miesięcy, bardzo intensywnie... Mimo ze miałam już Stasia w ramionach to czułam się taka opustoszała ;) Już przeszło, ale nie powiem, nachodzą mnie czasem myśli że szkoda mi, że raczej tego stanu już więcej nie doświadczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki aby tak było: szybko;) ja pamietam, jak nie byłam jeszcze w ciąży z Olkiem, że też mi do brzuszka tęskno i szybko było. zobaczymy jak teraz będzie?;)

      Usuń
  7. Moja pierwsza ciąża była też praktycznie bez żadnych typowych objawów i przejawów, może poza tygodniem delikatnych mdłosci. I teraz nie wiem czy się cieszyć na drugą czy się bać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko cieszyć!!!!! z każdej trzeba, bo to najpiekniejszy dar jaki może dostać kobieta (moim zdaniem oczywiscie)

      Usuń
  8. Ja swoją ciążę z Hanią wspominam też bardzo dobrze. W sumie nie pamiętam już dziś tych mdłości, bo szybko minęły. Przytyłam mało więc nie było co zrzucać ale pamiętam towarzyszący mi stres w związku z małą ilością wód. Od kiedy się dowiedziałam i musiałam ciągle chodzić na ktg całą przyjemność oczekiwania odebrał mi strach o małą i ciągłe, nerwowe oczekiwanie na każdy ruch. Tobie zazdroszczę tego powera. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze współczuję tego niepokoju. to musiało być bardzo trudne, jednak dobrze, że wszystko się dobrze skończyło i Hania jest zdrowa:)

      Usuń
  9. moja pierwsza ciąża była idealna pracowałam prawie do porodu, biegałam na zajęcia, szkołę rodzenia wychodziłam z domu o 7 wracałam o 20 a druga ....zagrożona, byłam dea razy w szpitalu i nic nie mogłam nosić i robić...ale i tak ciąża to cudowny okres :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, biedulko najadłas sie strachu, ale dobrze, że wszystko skończyło się dobrze i Ala jest dzis z Wami:) ciąża to niezwykly okres, to fakt i piękny czas dla kobiety:)

      Usuń
  10. Jak widać, nie ważne która to ciąża bo każda może być inna :D

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale każda jest wyjątkowa i wazna i piękna i niesamowita:)

      Usuń
  11. U mnie również każda ciąża była inna. Ta druga zdecydowanie bardziej mi dokuczała, przede wszystkim nudności doprowadzały mnie do szału!
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka Tobie i maleństwu :-)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi już brakuje tego stanu! moje ciąże też były inne ;) Ale dla mnie to był najpiękniejszy okres!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj mnie pewnie tez beedzie tego brakowało, ale teraz juz mi powoli dokucza mój brzuszek i chciałabym aby Olek już był z nami:)

      Usuń
  13. Ja poki co mam na koncie jedna ciaze.Druga na razie w sferze marzen i wielka nadzieja, ze ta druga bedzie inna niz pierwsza, w ktorej az do rozwiazania zylam w symbiozie z miska badz muszla klozetowa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj współczuję. mnie tylko druga troszkę ale troszkę męczyła. za to przy drugiej miałam takie parcie na słodycze, że potrafiłam zjeść sama tabliczkę czekolady po kryjomu.

      Usuń
  14. Ja wszystkiego doświadczyłam w pierwszej ciąży. No może te zachcianki dotyczyły mnie w mniejszym stopniu. Teraz w drugiej też...Zachcianek nie ma (albo jeszcze nie ma) ale okropne, gorsze niż przy pierwszej ciąży, nudności i paskudne zmęczenie....Chyba wolę rodzić niż być w ciąży....

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)