Moja lista blogów

sobota, 22 lutego 2014

open the window

Dzisiejsza sobota minęła pod patronatem mycia okien. Ponieważ Aleksander wyznaczony termin przez lekarkę ma za 2 tygodnie (choć Bóg sam jeden wie, kiedy to będzie), powoli przygotowujemy dom na młodego osobnika. Miłosz bardzo dzielnie pomaga w porządkach. Z resztą On uwielbia pomagać w sprzątaniu, więc czemu ja nadal tak się tym dziwie i nacieszyć nie mogę?!:)

W tygodniu sama umyłam dwa okna ( w kuchni i łazience), po czym dostałam niezłą burę od męża, który z sarkazmem stwierdził, że aż dziw bierze, że w tym stanie firanek nie uprałam ze wszystkich pokoi...(chciałam, ale już po tych dwóch oknach sił nie miałam na więcej..). Dziś z pomocą przyszła moja mama, która dzielnie i z największą przyjemnością walczyła z pozostałymi oknami (kocham Cię mamo i raz jeszcze bardzo dziękuję za pomoc:*). Najdziwniejsze jest tylko to, że ja raptem posprzątałam (jak co sobota) niewielka część domu, a byłam tak potwornie zmęczona, jakbym tydzień w kamieniołomie pracowała. Ach, ta ciąża...ale już niedługo.

Z racji wyjazdu "służbowego" do szpitala w najbliższym czasie, dziś zafundowałam sobie fryzjera:) Jednak nie wiem, czy to pogoda, czy zmęczenie ogólne, ale jedyne o czym marzyłam, kiedy Pani Dominika rozpieszczała moje włosy, to powrót do domu do łóżka:) Powrót i był, ale łóżko już nie. Pomogła za to mała kawa i ploteczki z mamą;)

Jutro moi dwaj bracia obchodzą urodziny (ale nie są bliźniakami. Po prostu obaj urodzili się w tym samym dniu i miesiącu, ale z ośmioletnią różnicą) więc mama organizuje rodzinny obiad na ich święto. Będzie tzw. przez nas "pyszne ciasto", które mama miała jeszcze siłę (choć nie wiem skąd) zrobić zamiast tortu. Także niedziela zapowiada się wolnością kulinarną herbaty;) A ponieważ kocham obiady mojej mamy, to czeka nas błogie smakowanie i lenistwo:)

Ale dziś...dziś marzy mi się kąpiel w wannie..taka ciepła...z solą relaksacyjną....z błogim leżeniem i odpoczywaniem po całym tygodniu....jak mi tego brakuje....
Niestety nie zamierzam ryzykować chwili przyjemności, bo nie chcę przyspieszać (przynajmniej na razie) porodu Olka. Już z Nim ustaliłam, że do 27 lutego do godz. 17:30 nie rodzimy, bo Miłoszek idzie na swój pierwszy bal karnawałowy, który organizują wspaniałe Mamy blogerki. W poniedziałek jedziemy wybierać kostium dla mojego Malca w wypożyczalni. Bardzo jestem ciekawa, czy Synowi spodoba się na balu. Choć wierzę w to mocno, że tak, bo bardzo lubi towarzystwo innych dzieci:)

Teraz jednak zmierzam na kolacyjkę (dziś po dwóch dniach przerwy znowu koktajl z selera, jabłka i cytryny. Pyszności:)!!!!)

Spokojnej niedzieli:*

PS. Mój mąż nie chce mi przywieźć spaghetti od mamy  na kolacje, mimo, że brata mojego odwozi:(:/

21 komentarzy:

  1. gdy się przeprowadzaliśmy, była w 37 ciąży z Helenką.
    nie oszczędzałam się, rozpakowywałam całe dnie kartony i torby.
    sprzątałam, myłam okna, układałam rzeczy, przenosiłam toboły z kąta w ką, a Helenka i tak urodziła się po terminie :)
    o dziwo mimo tego stanu miałam wtedy mega powera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy pierwszej ciązy miałam tak jak Ty z Helcią i tez mnie przetrzymał, ale ta ciąża od samego poczatku jest inna i tak myśle, że pewnie niebawem nas nieźle zaskoczy mały brzuszyński. oby tylko poród byl tak szybki jak pierwszy:)

      Usuń
  2. W ciąży z Julkiem też miałam takie wielkie chęci na sprzątanie czy pieczenie. Nie zawsze siły pozwalały ale chęci były :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie z Miloszem ani chęci, a ni siły. a teraz kosmos jakis normalnie hormonalny mam:)

      Usuń
  3. Mycie okien jest jednym z lepszych sposobów, kiedy ciąża się niemiłosiernie wydłuża, na jej przyspieszenie. Także nie dziwie się reakcji męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mówią, ale przy Miloszu mi sie nic nie sprawdziło, więc może teraz nie ma co ryzykować wcześniejszego porodu?;)

      Usuń
  4. Dwa tygodnie, już ? Ten czas za szybko płynie...
    To się nazywa mieć szczęście! Urodzić się w tym samym dniu i miesiącu, co starszy brat! ;)
    Ja musiałam siedzieć tydzień przed porodem w szpitalu, codziennie przemierzałam schody z 7 pietra na parter i z powrotem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano dwa, ale intuicja mi podpowiada, że Olek nie poczeka do terminu. Jego ciąża jest inna niz Miloszka...więc spodziewam się syna z nienacka już niebawem:) chłopaki liczą, że jeszcze dziś olo urodzi sie w ich urodziny, jako trzeci muszkieter:)

      Usuń
  5. Ciekawe co na to wszystko Olek? Mój synek nie poczekał - miałam na poniedziałek umówione nagranie programu telewizyjnego, ale nie wytrzymał i urodził się w sobotę. Jutro świętujemy roczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olek chyba tez nie poczeka....udanej imprezki:)

      Usuń
  6. ale jaja z tymi urodzinami - w tym samym czasie :) trzymaj się już niedługo, nie przemęczaj się, wytrzymasz jeszcze dwa tygodnie...ja w pierwszej ciąży dałam sobie w kość/sprzatanie, zakupy , latanie po schodach i na drugi dzień urodziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w pierwszej miałam tak samo, a i tak Miłosz przetrzymał mnie 4 dni. teraz mam nieodparte wrażenie, że ten dzień będzie przed wyznaczonym terminem. a z urodzinami niezły numer, to fakt. braci do tej pory licza, że Olek urodzi się jeszcze w ich urodziny;)

      Usuń
  7. oj kochana alez masz energii, moze to efekt wicia gniazdka przed porodem :-) Szczęśliwego rozwiązania :*
    a mąż beee... mam nadzieję że Ci przywiózł spaghetti :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie nie przywiózł łobuz jeden. teraz muszę uważać na myszy w domu;) dziękuję i wzajemnie, czekam na ciebie:)

      Usuń
  8. ja z Oliśką do samego końca byłam na pełnych obrotach i do fryzjera tez poszłam i jaką satysfakcję miałam na oddziele ,,gdzie dziewczyny nie mogły uwierzyć ,że rodzić przyszłam:)
    trzymam kciuki za pierwszy bal synka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy:) ja przy Miłoszku byłam na pedicurze. teraz juz mi czasu tylko na fryzjera wystarczyło:)

      Usuń
  9. Okna mówisz? Czyli syndrom wicia gniazda znów włączony ;) Ustalenia dobre, wiadomo, że szykują się wielkie zmiany ale bal, czyli wielkie wydarzenie dla starszego brata nie może być w cieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba nie syndrom nawet, bo ten juz mnie chyba opuscil, lecz koniecznośc;) a bal Miloszka to ważna sprawa dla mnie i bardzo chcialabym, aby tam był:) dlatego chlopaki musza się dogadac;)

      Usuń
  10. To dobrze, że energia Cię nie opuszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej za 2 tygodnie termin:O. Ale szybko zleciało. A ja nadal tkwię w 30 tygodniu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przegapiłam urodziny Sławcia :/

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)