Moja lista blogów

sobota, 15 marca 2014

taka codzienność

Mama zawsze mi powtarzała jeszcze jak byłam z Olkiem w ciąży, że na początku z dwójką małych dzieci będzie nam ciężko, ale jakoś sobie poradzimy. Zawsze wtedy tylko się uśmiechałam, a w głowi myślałam swoje: spoko loko! przecież to żaden problem.
No cóż, mama miała rację i nie ma co tu dużo gadać. Początek choć pełen zawirowań, szczęścia i radości, to również trudny. Mimo, że to drugi raz w przeciągu dwóch lat. Jest zmęczenie, baaa  jest potworne zmęczenie, żywienie się tylko kanapka z dżemem, nieprzespane kilka pierwszych nocy, które były dla nas wszystkich adaptacją w nowej sytuacji rodzinnej. Ale po tych dwóch tygodniach przystosowania, jest już ekstra. Wspaniale, że mogliśmy (i nadal możemy) liczyć na pomoc rodziny, że przede wszystkim znaleźliśmy z mężem siłę i moc, aby się wzajemnie nakręcać do działania, aby się nie załamywać. Choć bez bicia się przyznaję, że płakałam i to nie mało, ze zmęczenia, z tęsknoty, ale to było i minęło. Teraz już po tych dwóch tygodniach jest tak dobrze, że może już być tylko lepiej.
Chłopaki się uwielbiają! Miłosz jest całkiem za Olkiem (choć na początku troszkę Go ignorował): głaska braciszka po główce, rączkach, sprawdza butlę z mlekiem, podaje pieluszki, biegnie do łóżeczka, kiedy mały płacze itd. Olek śpi już coraz mniej, chętnie otwiera oczy, słucha co się w domu dzieje (a dzieje się sporo, bo Miłosz dokazuje dość głośno;)), kocha być noszonym na rączkach- na szczęście nie rozpieszczamy Go tym z mężem, aż nadto.
Nasz plan dnia jest taki sam co dnia i puki co się nie zmieni pewnie jeszcze przez tydzień, do urlopu męża, który już niebawem:)

Wczoraj na noc przyszła moja mama do Olka (Ona go karmiła, przewijała itd. więc wyspałam się za całe dwa tygodnie. Wstałam dziś taka wypoczęta, jakbym ze spa wróciła;) Cudowne czucie.
Teraz nasze dzieciaki już w łóżeczkach śpią, więc oboje z mężem mamy wreszcie chwilkę na sprawdzenie co się w świecie dzieje, bo my ani telewizor w domu, ani radia nie mamy, choć to ostatnie chyba jednak kupimy, bo muzyka działa tak ostatnio na nas odprężająco.

Tak naprawdę teraz dopiero czuję, że jesteśmy pełną rodzinką: ja, mąż, Miłosz i Olek. Teraz dopiero odczuwam spełnienie naszych wspólnych marzeń i planów o rodzinie. Mimo zmęczenia czuję, że żyję! To niezły życiowy paradoks;)

PS. Przypominam o konkursie  http://pamietnikkobietki.blogspot.com/2014/02/konkurs-z-pomoca-w-tle.html

Miłej niedzieli:)

24 komentarze:

  1. ciesze się że juz jesteście w komplecie, pierwsze koty z apłotem... teraz bedzie tylko lepiej i lepiej ... buziolki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak właśnie zaczyna być, choć choróbsko nas dopada wszystkich po kolei.

      Usuń
  2. niby piszesz, że jest ciężko, ale ja widzę tu tylko szczęście! Jeszcze bardziej się nie mogę doczekać mojej Oli !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bo to szczęście bezgraniczne, ale nie jest łatwo sama zobaczysz:) ale to prawdziwa przyjemność, kiedy masz przy sobie rodzinę

      Usuń
  3. Super, że już coraz lepiej jest :) Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. teraz to już z górki, możesz w końcu zacząć "rządzić" jako królowa w śród swojej gromadki:-)
    Ciepełka dużo życzę i jak najwięcej słoneczka bo ono działa cuda:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na chwilke obecną brak mi czasu na "rzadzenie";) ale wszyscy chłopcy sa cudowni:)

      Usuń
  5. pamiętam te ciężkie początki, bywało różnie. łez wylałam dużo, niekiedy dalej płaczę, ale nie zamieniłabym się za nic w świecie.
    dzieci rosną i jest coraz lepiej.
    miło się Ciebie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie zamieniłabym się za żadne skarby świata:)! To chyba jest piekno macierzyństwa po prostu, które zmienia sie wraz z naszymi dziećmi:) Bardzo dziękuję, za tak miły komplement:)

      Usuń
  6. To dobrze ze juz razem w komplecie a te poczatki to u kazdej nawet doswiadczonej mamy sa takie same :) a karmisz piersia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie karmie piersią. odciągam mleko, ale mam go za mało, aby na każdy posiłek wystarczyło, więc głównie Olek jada mm. Natomiast dopuki utrzymam pokarm, mam zamiar odciągać i dawać ile mieć swojego będę. chyba masz rację, że te początki sa trudne zawsze, tylko może różne jest podejscie i doświadczenie:)

      Usuń
  7. Będę nudna ale przechodziłam to samo!
    Zmęczenie, złość ale i wielkie szczęście!
    My na cycu więc o wyspaniu się to mogę tylko pomarzyć! Na szczęście mój organizm przyzwyczaił się małej ilości spania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie niesamowite ile tak naprawdę uczuc nami targa podczas jednej chwili...moj tez się juz przyzwyczaił do nocnego wstawania:)

      Usuń
  8. Od razu mi się skojarzyło: https://www.youtube.com/watch?v=4sNlcwAh83Y
    Nie zawsze jest łatwo przy dwójce, ale zawsze paradoksalnie pięknie i szczęśliwie :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, to jest cudowne!!!!!! muszę to innym pokazać. mój mąż uwielbia moment z psem:)

      Usuń
    2. A u nas Mikołaj miał niedawno etap z chowaniem się do szafki ;)

      Usuń
  9. Wiadomo, że nie będzie łatwo, jednak widać, że odnajdujesz w tym spełnienie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że powoli wszystko ogarniacie i wspieracie się, to bardzo ważne. Bez tego drugiego wsparcia partnera byłoby zapewne strasznie ciężko nie wpaść w załamanie. Super, że Chłopaki się lubią i starszy akceptuje braciszka :) to też ważne, że nie ma zazdrości.
    Będzie dobrze, najważniejsze to opanować wszystko i z dnia na dzień będzie coraz lepiej! Fajnie, że macie oparcie w rodzinie, ja mam rodzinę bardzo daleko, nie mogłabym liczyć na stałą pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez się cieszę, bo gdybyśmy sie nie ogarneli, to cienko widzę jaką kolwiek możliwość funkcjonowania;)pozdrawiam

      Usuń
  11. Zmęcznie, ale ile miłości jest w tym co piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy to ta wiosna, czy co, ale czytając Twojego posta po cichu zaczęłam zazdrościć Ci twoich chłopców:). Tworzycie wspaniałą rodzinę, aż chce się czytać Twoje posty.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)