Moja lista blogów

środa, 16 kwietnia 2014

nareszcie ja;)

Nie myślałam, że nastanie taka chwila, a raczej takie 3 godziny w ciągu dnia, kiedy to będę mogła wyjść na kawę i ploty do przyjaciółki. A jednak! Udało się:)! Cały ten czas tylko kawa, wygodna kanapa, słodkie co nie co i my dwie paplające bez przerwy;) Tego mi trzeba było. W sumie to Nam obu, bo K. też ma małego bąbelka:) To miód na moją kobieca duszę, bo brakowało mi jej bardzo. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłyśmy mamami, nasze spotkania były bardzo częste, teraz nieco się zmieniły. Zmienił się też ich charakter, bo obie byłyśmy z tzw. ogonkiem ( mi towarzyszył Olek, a jej Adaś:)), ale chłopcy kochani, spokojni, śpiący, nie absorbujący:) Śmiałyśmy się z siebie pod koniec spotkania, bo to spotkanie miało nas nieco "odizolować" dzieci, a tymczasem większość tematów to:..dzieci;) hi hi hi:)
Przed spotkaniem mąż podrzucił mnie na pobliski bazarek o którym wielokrotnie już pisałam na blogu po książki. Odczułam ogromną potrzebę zatracenia swoich myśli w jakiejś książce, że jej brak zjadał mnie od środka. Więc przeliczyłam kasę ze skarbonki "pączkowej" i wyzbieraną kwotę z woreczku zabrałam na zakupy. Kupiłam na straganiku dwie książki (literatura czysto kobieca, tak na zajęcie czymś innym myśli niż pieluchy, dzieci, dom itd.). Pierwsza to "Wichrowe wzgórze"- powaga nie czytałam!! Ale wiem, że pewnie prawie wszyscy je czytali lub obejrzeli film. Druga to "wszystko czego pragnę". Za obie zapłaciłam łącznie 22 zł, wiec jestem zachwycona:?) Pani sprzedawczyni troszkę mniej, bo jak zobaczyła mój worek z 10, 20 i 50 groszówkami, to miała chyba nieodpartą pokusę unicestwić mnie;) Ale szybko poszło- zaufała mi na słowo, że jest odliczone. 
Tak więc dziś po ćwiczeniach pędzę o łóżka na czytanko. Mąż ma dziś ogląda mecz z kuplami poza domem, więc będzie tylko cisza, pierzynka, ciepła zielona herbata i książka, no i oczywiście mam nadzieję, że nadal śpiące dzieci;)

Mieliśmy dziś w ogóle sesję fotograficzną chłopaków. Piotr (fotograf- wspaniały człowiek) miał niesamowicie dużo cierpliwości dla małych modeli, a chłopcy, zwłaszcza Miłosz dużo zabawy. Nawet nie myśleliśmy, że z Niego taki model będzie, a tu proszę taka niespodzianka. Ale o tym więcej już niebawem:) 

Martwi mnie natomiast mój wewnętrzny brak odczuwania nachodzących Świąt, ale nie ten materialny, a duchowy. Nie mogę się ostatnio odnaleźć. Gdzieś pogubiłam cały wielki post, nie zauważyłam nawet jak szybko przemknął przez te 40 dni. Nie zauważyłam, że dziś już środa i wielkie Triduum Paschalne już niebawem. Że tak naprawę moje serce i dusza nie są w ogóle przygotowane na to wielkie święto:(
Nie z zaniedbania , ale raczej ze zmęczenia i nie oszukujmy się macierzyństwa. Moja głowa wypchana jest teraz chłopcami. Moja mama powtarza mi, że jak dzieci porosną, to będzie łatwiej, bo przy maluchach jest ciężko. Coś w tym jest, dlatego tak bardzo się cieszę, że modlimy się wieczorami wspólnie z Miłoszkiem (czasem z Olkiem na rękach), bo nie tracę całkowitego kontaktu z Bogiem, a dla mnie to ważne. 
Na niezielnych mszach też ciężko się skupić, bo to za Miłoszem patrzeć trzeba, to Mu tłumaczyć, gdzie Bozia itd. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że tęsknię za ta bliskością Pana Boga (choć wiem, że On jest blisko mnie). 

16 komentarzy:

  1. Cudny synulek! gratuluję! :)
    Mi też czas przemyka! a z paciorkiem wieczorami to u nas tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że udało się gdzieś wyjść. :)
    Zawsze to jakaś odskocznia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że udało ci się wyrwać na plotki. Zazdroszczę, że masz czas na książki mi ostatnio go brakuje. Dzieci, dom i dodatkowa praca która wypełnia mój wolny czas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, wyjście na kawę przy dzieciach wydaje się luksusem. Tylko, że chyba tak naprawde wszystko jest kwestią chęci i organizacji. Fajnie, że Tobie sie udaje wyłuskac kilka chwil dla siebie :) Co do Świąt, to moje w tym roku tez przyszły niespodziewanie. Jakoś tak ciągle w biegu. Mało brakuje żeby je przegapić :(

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też ostatnio było sesyjnie, zdjęciowo :) A z Wielkim Postem u mnie podobnie. Święta za pasem, a jakoś mało to uwewnętrznione we mnie, pod względem refleksji nad tym czasem i w ogóle. Inaczej niż w poprzednich latach, no ale wtedy nie byłam jeszcze mamą dwójki, a teraz już tak. Chyba nie zawsze można ten czas przeżyć tak jak człowiek by chciał, po swojemu, jak by sobie to wymyślił, zaplanował, ale wierzę i mam nadzieję, że to nasze przeżywanie właśnie takie matczyne, nie jest Mu mniej miłe, niż gdyby było zatopione w refleksji, ciszy. "Miłować (...) daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary". Ale tęsknota pozostaje.
    Niezmiernie ciepło pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam podobnie, nie potrafie sie skupic na niczym innym niż Olivek i Maja, wiecznie tylko myślę jak to będzie... miałam tyle planów odnośnie świat, postu, wewnętrznej poprawy, modlitwy... a teraz tylko myślę żeby przeszły jak najszybciej i Olivek był z nami... karcę się za to ... gdyby nie Maja pewnie atmosfery świątecznej byśmy nie odczuli, a tak dla niej się postaramy.
    Ja czuję się dobrze - dziękuję :* choć już mi ciężko bardzo, nie tylko fizycznie, strach niedlączny moj kompan ostatnio:(
    damy rade... no bo kto jak nie my ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś pomieszałam przy dodawaniu i pisaniu tego komentarza... W między czasie zmieniłam jeszcze nazwę i się usunęło, więc jeszcze raz:
      Witam! Przeglądając dziś różne blogi mam trafiłam na Twojego i postanowiłam napisać. Czytając posta poczułam, jakby ktoś pisał troszkę o mnie. Odkąd zostałam mamą teraz 4,5 miesięcznej Julci, również czuję ciagły brak czasu na wszystko. Czasem również na modlitwę, niestety oraz na duchową refleksję. Wielki Post minął szybko a Nam udało się jedynie raz uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Na dodatek w naszym malutkim parafialnym Kościółku, gdy była stacja obok której staliśmy Julka postanowiła się "odezwać" i zaczęła lamentować... Tak, że prawie nie było słychać modlitwy. Skonczyło się tak, że resztę nabożeństwa bujałam Ją i myślałam żeby tylko znów płakać nie zaczęła... Zazwyczaj jest grzeczna w Kosciele, ale i tak moje myśli bardziej krążą wokół tego czy jest Jej ciepło, czy nie za gorąco, czy wygodnie, czy marudzi itd. Skupienia i porządnej modlitwy jakoś nie mogę z siebie wykrzesać. Ale jak Joanna P napisała - taka modlitwa przez matczyną miłość chyba się Bogu podoba...
      A co do poprzedniego postu to mimo, że Julcia jest jeszcze malutka to bałagan i chaos w mieszkaniu zapanował. A to butelka, a to mleczko, a to laktator, grzechotka, pieluszka, sterta prania czekająca na prasowanie... A czasu na ogarniecie tego chaosu jakoś brak. Aż się boje jak to będzie w przyszłości gdy Mała podrośnie a na świecie pojawi się nowy członek rodziny. No ale teraz o tym nie myśle. Jakoś damy rade!
      Super, że mogliście taką sesję fotograficzną zrobić - już zazdroszczę. M sami robimy Naszemu Szkrabkowi zdjęcia - raczej baaardzo amatorskie. No ale zawsze lepiej mieć takie niż w ogóle:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Jakąś rozrywkę miałaś. Odpoczynek. Warto się gdzieś wybrać i pogadać z kimś kogo znamy :)

    http://czekamynacud.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja czekam na moje babskie wyjście, które z koleżanką planujemy od miesięcy, ale ciągle coś staje nam na przeszkodzie: a to choroba moja, a to choroba Liwii, później chore dzieci koleżanki i tak w kółko ;) I my też jak się spotykamy to obiecujemy sobie nie rozmawiać o dzieciach, ale zawsze wychodzi inaczej - większość czasu to tylko o dzieciach trajkoczemy ;) Mam podobne odczucia co do duchowego przygotowania do świąt.... Jestem wierząca i praktykująca, choć z tą praktyką po urodzeniu Liwii jest u mnie bardzo kiepsko... Na szczęście udało mi się pójść do spowiedzi i troszkę mi lepiej na duszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. aaaa i koniecznie pochwal się efektami sesji :) Mi się marzy taka rodzinna. Mam nadzieję, że uda nam się niebawem ją zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. odskocznia jest fajną sprawą ;) człowiek dostaje od razu więcej energii do działania :)
    miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, przy dzieciach wszystko szybko się dzieje, za szybko, nie mam chwili na rozmyślania,..wszystko w biegu.
    Wiem, że to minie, ale i ja potzrebuję stopera na chwilkę ;)
    Tak kawa z przyjaciółką dobrze robi ;)
    Bluzka z ostatniego posta to Zara z przeceny, zeszłoroczna kolekcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdrowych i Wesołych Świąt Kochana :) :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja w tym roku jakoś też wielkiego postu nie zdążyłam przeżyć.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)