Moja lista blogów

piątek, 16 maja 2014

męskie ramię

... nie dałam już rady, to wszystko mnie przerasta i jeszcze ta cholerna pogoda....jestem zmęczona fizycznie i psychicznie, za szybko świat kreci się dookoła, za bardzo chcę...to wszystko mnie przerasta, a właściwie lekko przerosło. Dziś po rozmowie telefonicznej z mamą już nie dałam rady z tym wszystkim...łzy same poleciały, jak wielkie grochy i w dodatku z taką siłą i natarciem, że najlepsza wycieraczka nie dałaby chyba rady...i tu w całym tym moim potoku łez, nagle poczułam silne przytulenie małego chłopca, który zostawił zabawki i przyszedł przytulic swoją mamę....i poryczałam się jeszcze bardziej, a on na mnie spojrzał i tą malutką rączką zaczął ocierać łzy, cały czas się do mnie uśmiechając....Przeszło, a On natychmiast wrócił do swojej zabawy...
Uświadomiło mi to jeszcze bardziej, że macierzyństwo, mimo, że cholernie trudne, to tak bardzo potrzebne i piękne...Mój Mały Rycerz dzielnie przytulił mamę, kiedy tata był w pracy........
źródło: internet

34 komentarze:

  1. Cudowny mały mężczyzna...
    Bądź dzielna :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, ale dzielny Synuś :) Przytulam Cię mocno, jutro będzie lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby, bo czuję takie wewnętrzne rozdarcie, niemoc,,,

      Usuń
  3. wzruszające..... :) też doświadczam tego typu sytuacji od mojego Dziecia :) aż serce rośnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to prawda, a ja w razie potrzeby mam jeszcze dwie dodatkowe pary męskich ramion:)

      Usuń
  4. aby te czarne chmury przeminęły jak najszybciej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem Cię doskonale, mnie też przydałoby się czasem takie męskie ramię, mimo, że z pewnością mam mniej na głowie niż Ty, choćby dlatego, że mam tylko jednego urwisa. Miłosz to świetny chłopak :) Możesz być z siebie dumna :)
    Chciałam też zaprosić Cię do nowego kąta w blogosferze, który urządzam razem z Bąbelkiem http://codziennosc-malego-czlowieka.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję za zaproszenie:) jestem dumna i z niego i z olka i z męża.

      Usuń
  6. dzieci są mądre, wyczuwają jak coś jest nie tak....
    to było urocze :))) na pewno dodało Ci siły :)
    trzymaj się mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodało i pomogło w szlochniu. teraz juz tylko taki wewnetrzny chaos został.

      Usuń
  7. Widzę że i Ciebie nie ominął kryzys :( Na początku czujemy się takie silne, cały świat mamy u stóp. A później niestety przychodzi moment, kiedy czujemy się samotne z tym natłokiem macierzyńskich obowiązków... Swoją drogą, to cudowne że Twój Miłoszek tak potrafił ukoić Twój smutek, mały wrażliwy chłopczyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba każdego co jakis czas dopada. u mnie po prostu za dużo sie tego wszystkiego nawarstwiło: dom, praca, bunt Miłosza...a zachowanie Miłoszka bardzo mnie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się tego po nim. Widocznie wiek nie ma znaczenia...

      Usuń
  8. Czasami trzeba się wypłakać ale cudownie, że syn stanął na wysokości zadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chciałabym płakać i spać i łakać i spać....tak, to prawda, że stanął. To mnie zaskoczyło, że tak zareagował, ale bardzo jestem z Niego dumna:)

      Usuń
  9. Aż mnie łzy w oczach stanęły... Sił dużo :*

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo dobrze znam te momenty bezradności i bezsilności....i tą małą rączkę która pociesza, ale pamiętaj to są tylko momenty, one mijają, jutro będzie już po :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje, za słowa otuchy:*:*

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem co czujesz... niestety... Ale jak napisała Magda, to są na szczęście tylko chwile, które mijają i o których z upływem czasu już nie pamiętamy. Wspaniale zachował się Twój synek ;) Kiedy ja przechodzę chwilę załamania, moja córka też stara się mnie pocieszyć - cudowne dzieciaki :)

      Usuń
    3. ty też się trzymaj Oleńko:*

      Usuń
  11. Czasami też dopadają mnie takie momenty i łzy lecą same. Emila od razu wyczuwa mój nastrój i mnie tuli.
    Głowa do góry. Wierz mi takie momenty będą wracać, ale zaraz po nich jest o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie to nie ostatni taki potok łez, ale serce mi urosło i mężowi też, jak mu powiedziałam, że nasz synek jest taki dzielny i zaradny. popłakanie bardzo oczyszcza;)

      Usuń
  12. Kochana każda z nas ma chwile, kiedy wszystko się wali na głowę, a ręce opadają. Ważne żeby dać sobie prawo do chwil słabości. Nie jesteśmy cyborgami. Nie chcę tu odgrywać "ciotki dobra rada" ale postaraj się znaleźć chwilę dla siebie-to naprawdę pomaga :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Madziula. chyba własnie powinnam pomyslec troszkę o sobie, a łatwiej bedzie;) wczoraj była książka, a dzis twoją namowa ide na kąpiel relaksacyjną:)

      Usuń
  13. Wspaniały wpis. Miałam kilka podobnych sytuacji i pamiętam każdą z nich bardzo szczegółowo. Świadomość że czasem ta mała istota przyjdzie nas pocieszyc mimo tej całej swojej bezradności, bo niby co on może, daje ogromną motywację do działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz 100% rację, taka moc i takie doznanie, to ogromny przypływ pozytywnej energii. Ma się wtedy poczucie, że ten mały człowiek, to wielki mały człowiek!:)

      Usuń
  14. Warto znieść wszystko, wszystkie ciężkie noce, zmęczenie i brak czasu dla siebie... dla chwil, takich jak ta:) Myślę że będzie tych chwil coraz więcej żeby wynagrodzić trudny czas. No i oczywiście podziwiam każdą mamę, która ma co najmniej dwójkę dzieci. Odkąd sama nią jestem każda ma u mnie medal:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki;) dzis juz lepiej, jest mąż, jest tylko rodzinna atmosfeta, jest smiech i zabawa:) ale masz absolutna rację- warto doczekac takich chwil, bo one umacniają:) pozdrawiam

      Usuń
  15. Kurcze, jakie to cudowne. Wzruszyłam się :} .. Kochany chłopak. Nie chciał, żeby mama była smutna
    Pozdrawiam. Trzymaj się! Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  16. Aż ścisnęło mnie w gardle. Z Twojego wpisu zieje straszny smutek. Uszy do góry! Dzieci dużo przeczuwają. Gdy mi było bardzo smutno to córcia co chwilkę mnie przytulała a zdawać by się mogło, że za dużo nie rozumie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też mam takie chwile zwątpienia.
    Mimo, że każdemu się wydaje, że Emilka już duża i jej łatwiej,
    Mylą się, jest trudniej.
    I zdarza mi sie płakać, moje dziewczynki mnie pocieszają. Natalka potrafi przytulić, a Emilka powiedzieć dobre słowo;)
    Jak ważni jesteśmy dla innych.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)