Moja lista blogów

czwartek, 29 maja 2014

Przepisany

Dzisiejszy post powstawał nie na łamach komputera, ale w miłej scenerii w moim kalendarzu. Ależ różni się pisanie tak na kartce, od tego na klawiaturze. To pierwsze jest znacznie przyjemniejsze- przywiodło mi na wspomnienia moje nastoletnie pisanie "pamiętnika".

Jest kilkanaście minut po 12. Siedzę w naszym ogrodzie na huśtawce, obok leży książka, którą niedawno zaczęłam czytać, obok niej książeczki i autka Miłoszka. Dzieci śpią: Olo w wózku, a Miłosz w swoim łóżeczku.  Dookoła jest cisza i spokój. Promienie słońca przyjemnie muskają moją skórę, delikatny wiatr chłodzi i otula. Jedyne co słyszę to śpiew ptaków, koszenie trawy u któregoś z sąsiadów i o dziwo pianie koguta w oddali?!
Jest super! Co tu dużo ukrywać. Jest czas na wyciszenie, odprężenie, relaks. Psychiczny relaks full wypas! Przyjemnie jest tak po prostu posiedzieć, odpocząć.
Patrzę właśnie na nasz dom- lubię go, choć czasem mnie wkurza. Patrze na kwiaty w doniczkach na parapecie- cieszą mnie:) Zasadziłam je w sobotę, ale ich widok jeszcze dziś sprawia, że usta same się uśmiechają. Dziś właśnie znajduję tą chwile dla siebie, której mi brakowało. I mimo, że prasowanie czeka, pranie się pierze, mimo, że bezustannie mam co robić w domu, dziś poświęcam czas sobie! Dziś, teraz liczy się tylko mój spokój! Tak własnie teraz zbieram siły na koleją część dnia, kiedy to chłopcy wstaną, a mąż wróci z pracy. Ostatnie dni pokazały mi, jak szybko popadam w rutynę, monotonię, frustrację, jeśli nie mam chwili na odpoczynek, na spokojne zebranie myśli....to jest ważne!! Więc dziś dom i robota czekają.JA teraz cieszę się chwilą!

W naszym ogródku jest juz coraz więcej czerwonych truskawek. Miłosz łakomczuch zjadł wszystkie 6 sztuk czerwonych, jakie były;)Tak mu smakowały, że uszy aż się trzęsły z połykania pyszności. Olek pięknie już dźwiga główkę, bawi się rączkami, a raczej je zajada, gaworzy i uśmiecha się na non stopie. Tak moje dzieci to radosne dzieci. Ja tylko ostatnio troszkę pogubiona w tym moim macierzyństwie.

Wczoraj przytachałam od mamy piękny stary czajnik (niestety ze względu na brak neta, nie mogę podać zdjęć do tego posta. Ale jak odzyskamy transfer, to sie pochwalę). Jak dla mnie jest piękny. Mam w planie posadzić w nim stokrotki i umieścić na stoliku pod altaną. Mąż, który ma odmienne zdanie co do niego, kiwa tylko głową i uśmiecha się litościwie, co należy odczytać jako: "oj moniu, moniu..." I pewnie gdybym była dzieckiem, zapytałby mnie "czy w tej bajce jest smok;)"
I zastanawiam się jak długo wytrzymam bez dostepu do świata, skoro transfer się skończył, a ja mam na chwilunię tylko kompa męża służbowego?! Wytrzymam:) bez telewizji żyję, więc bez neta też dam radę. będzie więcej czasu na książkę i może pomaluję w końcu paznokcie?!


10 komentarzy:

  1. Ja czasem mam też taką mała chwilke, jak Ty. Lubię ją bardzo ;)
    Bo mimo pomalowanych paznokci, czy ubranych szpilek, zawsze jest gonitwa, w biegu, ale te chwile kocham o której piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja lubię takie chwile kiedy mam czas na spokojne wypicie kawy na tarasie. Uwielbiam mój taras ciszę i spokój.

    OdpowiedzUsuń
  3. I ten post właśnie utwierdził mnie w przekonaniu, że chcę mieć dom. Czekam na zdjęcie czajnika!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisze się inaczej i czyta także. Oj jak ja zazdroszczę tego tarasu i tego czajnika... Może to i dobrze, że transfer się skończył. Jakoś wolniej czas płynie bez neta prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, ja też, gdy Klaudia w przedszkolu a Liwia śpi, nic nie robię choć gary w zlewie i pranie do prasowania czeka. Siadam sobie na leżak, wkładam słuchawki w uszy i delektuję się tą chwilką :) Tylko ten pies od sąsiadów, tuż przy naszym płocie, często psuje mi tą ciszę ;) Ja też obecnie bez netu, ale komórka w takich chwilach mnie ratuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, jeśli chodzi o malowanie paznokci to doskonale Cię rozumiem. I powiedz, jak to robią niektóre młode mamy, że wyglądają, jakby wyszły z salonu kosmetycznego? Ja zawsze z czymś nie zdążam. A Ty - mają dwójkę dzieci - to już i tak jesteś dla mnie superwoman.

    OdpowiedzUsuń
  7. taka chwila od neta jest cudowna i wskazana moja droga! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czajnik widziałam i faktycznie jest piękny, tak samo jak piękne Twoje kwiaty na parapecie :) Oluś to już kawał chłopaszka, rośnie jak na drożdżach i jeszcze chwila a będą się z Miłoszkiem ganiali dookoła filaru :)
    Co do chwil odpoczynku - kocham to, że moje dzieci mają drzemkę w tym samym czasie. Chwila na spokojne wypicie kawy, zajrzenie na ulubione blogi, na uspokojenie myśli. Bez tego juz całkiem bym sfiksowała. Bo bycie mamą 2-ki dzieci bywa przytłaczające... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwnie było gdy nie miałam neta :)
    Miałaś chwilę spokoju dla siebie i więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)