Moja lista blogów

piątek, 20 czerwca 2014

Seksualizacja już od pieluch

Od jakiegoś czasu sporo uwagi poświęcam tematyce edukacji i rozwoju dziecka. Włos mi się na głowie jeży, kiedy słyszę (niestety coraz więcej) o potrzebie "uświadamiania seksualnego" małych dzieci (przedszkolaków). Postanowiłam zacytować na łamach bloga tylko część artykułu, który wywołał moje jawne i WIELKIE oburzenie!!! Ja NIE tego oczekuję dla moich dzieci od instytucji, które odpowiedzialne są za edukację przedszkolną!!!

Oto fragment artykułu: "Podczas konferencji w Polskiej Akademii Nauk od krajowego konsultanta w dziedzinie seksuologii prof. Zbigniewa Starowicza można się było dowiedzieć, że już niemowlęta potrafią przeżyć orgazm. W opracowaniu WHO można było przeczytać, że "rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia". Dlatego liczne autorytety uznały, iż edukację seksualną trzeba rozpocząć już przed 4. rokiem życia. Dziecko powinno potrafić wyrażać własne potrzeby i życzenia. Bardzo dobra dla realizacji tych celów jest zabawa w lekarza.

Dalej jest jeszcze śmielej. Już 9-latki powinny nauczyć się "skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne w przyszłości". Poniżej 15. roku życia można dziecku wpoić "krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa".


Standardy seksualne dla dzieci
Prezentowane na konferencji standardy edukacji seksualnej opracowane zostały przez WHO i niemieckie Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej. Aby wprowadzić w życie owe standardy, warto skorzystać z zalecanej pomocy naukowej - "ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców". Z tej książeczki maluchy dowiedzą się, że "dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne (...), a dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy". Malca poinstruuje się, gdzie jest położona łechtaczka i jak jest zbudowana, a na kolorowym obrazku zobaczy penis w czasie wzwodu, nauczy się masturbacji. Zostanie mu wpojone, że bycie lesbijką lub gejem jest normą i zachęci się go do spróbowania prezerwatyw w różnych kolorach i smakach. Pewności siebie nauczy twoje dziecko masturbacja. Malec będzie chroniony przed molestowaniem, jeżeli pozna praktyki i techniki seksualne. A w rzeczywistości zaowocuje to przedwczesnym rozbudzeniem pożądania seksualnego, wyzbyciem się poczucia wstydu oraz eliminacją wszelkich norm obyczajowych.


Świat wywrócony do góry nogami
Mamy XXI wiek i podobno nie możemy wychowywać dzieci tak jak 30 czy 50 lat temu. Musimy iść z postępem. Zgoda. Tylko dlaczego postęp ma być adekwatny do brutalizacji życia? Dlaczego współczesnemu dziecku odbiera się zaczarowany świat fantazji, baśni i zastępuje się go poradnikiem nauki seksu? Zwolennicy takiego systemu twierdzą, że dziecko teraz wcześniej dojrzewa. A dowodem na to jest onanizm podczas leżakowania przedszkolnego. Zawsze była i będzie grupa dzieci przedwcześnie dojrzałych płciowo. - W latach 60. XX wieku chodziłam do przedszkola w małym miasteczku - wspomina Danuta, nauczycielka biologii. - W grupie było dwóch chłopców, którzy zaglądali dziewczynkom pod sukienki i pokazywali swoje siusiaki. Nikt jednak z tego powodu nie wyciągał wniosków, że pozostałe dzieci trzeba sprowadzić do poziomu zainteresowań tych dwóch malców.
Teraz w obyczajowych kwestiach większość musi się podporządkować mniejszości. Normy mniejszości są bowiem postępowe i zgodne z kulturą UE. Nie możemy być zaściankowi i moherowi. W imię postępu nasze dzieci niemal od pieluch powinny być zapoznawane z "akceptowalnym seksem" i dowiedzieć się o "komunikowaniu w celu uprawiania przyjemnego seksu i o zaopatrywaniu się w antykoncepcję". Trochę starsze dzieci, te 9-12-letnie, powinny "brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne", a tak wyedukowani 12- i 15-latkowie sami powinni zaopatrywać się w antykoncepcję. Wszystko jest oparte na technikach i doznaniach czysto hedonistycznych, niemających nic wspólnego z miłością, która jest zaprzeczeniem egoizmu i która dobro kochanej osoby stawia ponad swoje przyjemności. A może, aby wychować w przyszłości wartościowego człowieka, warto od najmłodszych lat wpajać dziecku poczucie odpowiedzialności za swoje czyny, troskę o innych, zwłaszcza tych słabszych, zainteresować dziecko sprawami egzystencjalnymi, z którymi będzie musiało się zmierzyć w swoim życiu".


Więcej artykułu znajdziecie TUUUUU .

Wzbudziło to mój niesmak, a zarazem wielki szok. Jak można nakazać 6-cio, czy 9- cio latkowi masturbację???!!!!
Ja rozumiem rozmowy o seksie i antykoncepcji w wieku 15 lat, ale to nad czym się obraduje, to chyba jakieś kpiny są! To ja chcę uświadomić moje dzieci na czym polega miłość fizyczna, szacunek do partnera w łóżku, że nie należy się spieszyć, jesli tego jeszcze nie czuje, a nie żeby środowisko narzucało im, kiedy mają odbyć stosunek, a kiedy nie!
źródło: sieć

W internecie jest dużo więcej artykułów i wywiadów z ekspertami w tej tematyce. Polecam, zapoznajcie się z tym problemem. Nie lekceważmy go!

9 komentarzy:

  1. Wiek 15 lat to trochę za późno na zaczynanie rozmów, moim zdaniem. Edukacja powinna zacząć się od małego, ale informacje powinny być odpowiednio dostosowane do wieku i powinni (do pewnego wieku) robić to rodzice. Jak dla mnie wiek 12-18 lat to na uprawianie seksu za wcześnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To normalne, że dziecko jest ciekawe swojego ciała (tak jak i tego, co je otacza), rodzice powinni normalnie do tego podchodzić, nazywać poszczególne części, wyjaśniać jakie są różnice między chłopcami i dziewczynkami (bo są i zawsze będą!), ale masturbacje w wieku przedszkolnym i kolorowe prezerwatywy dla dzieci - to jest chore i wynaturzone. Niestety w naszym kraju mniejszość zaczyna mieć coraz więcej praw, a na dodatek pozwala im się wprowadzać w życie swoje poglądy. Tylko dlaczego MNIE każe się rezygnować z moich? To jest tolerancja???

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym chciała, żeby Państwo zajęło się tym, co do niego należy, zamiast ingerować w rolę rodzica. Jest wiele do zrobienia w innych dziedzinach, a seksualność dzieci to jednak kwestia wychowania i światopoglądu, który powinni dziecko przekazać rodzice.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masakra! Nie, nie i jeszcze raz nie! ja tez się natknęłam na kilka podobnych artykułów w ostatnim czasie. Czuję, że to nie przypadek tylko jakaś perfidna kampania, która tylko nas straszy i robi wodę z mózgu. Nie wierzmy takim trendom!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie interesowałam się za bardzo tą tematyką, bo moje dzieci są już pełnoletnie, a w czasach kiedy były dziećmi, akurat media i państwo w tej sprawie milczeli, może i dobrze. Martwi mnie trochę, że coraz więcej sfer naszego życia, które uważam za osobiste, staje się wywlekane i rozpatrywane jako sprawa publiczna. Nie wiem, co do tej pory było nie tak z naszym systemem edukacji. Moim dzieciom najwyraźniej nie zaszkodził, podejrzewam, że wielu innym też. W populacji zawsze znajdą się tacy, którzy nie chcą się uczyć, tacy, którzy mają problemy z dyscypliną czy też bardziej od reszty rozbudzeni seksualnie, to nie żaden znak czasu, tak było zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam nadzieję, że cała ta "kampania" to jakiś żart :( Jestem na nie oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  7. Musze poczytać o tym więcej, ale wkurza mnie, jak inni decydują za nas, co dla naszego dziecka jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem rozmowy o seksie, a konkretniej o tym co może seks przynieść i jak się zabezpieczać, powinny być wcześniej - ok. 10 roku życia może, patrząc na to, że już 11-latki rodzą dzieci! Ale to tylko i wyłącznie dlatego.
    A to co tu przeczytałam?? Chore. I nigdy nie zgodzę się na to, żeby moje dziecko od malutkiego dziecka uczyło się masturbacji, czy było zachęcane do poznawania smaków prezerwatyw - no ku*&%&?? Co to jest w ogóle??

    Z drugiej strony pozostaje mieć nadzieję, że skończy się na gadaniu... Ja w szkole też miała przystosowanie do życia w rodzinie, wg opisu o zabezpieczeniach itp, a w kółko było o alkoholu i narkotykach :/

    OdpowiedzUsuń
  9. masz rację to okropne. dzieci nalezy chronic przed tego typu uświadamianiem jak najdłużej. udowodniono, że uświadamianie nastolatków i zapoznanie ich z metodami antykoncepcji wcale nie zmniejsza liczby niechcianych ciąż a tylko zachęca do współżycia w mylnym poczuciu bezpieczeństwa. Mam dwie córki i mam nadzieję, że wychowam je na porządne dziewczyny, które nie będą podlegały takim "trendom".

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)