Moja lista blogów

środa, 4 czerwca 2014

takie życie

Czerwiec rozpoczęliśmy Chrzcinami Olusi a. W dzień dziecka podarowaliśmy synowi Sakrament, przez co ma już swojego pełnoprawnego Anioła Stróża;) Wszystko obyło się bez większych zawirowań organizacyjnych, a w rodzinnym gronie:)  Lubię takie spotkania, choć usiąść i pogadać choćby chwilkę z każdym nie było szans. Wiele pomogły nam w przygotowaniach nasze mamy, choć przyznaje bez bicia, że były momenty dość mocno konfliktowe, ale rozpisywać się nie ma tu co, bo to chyba normalne w różnicach pokoleniowych;)

Od poniedziałku jest z nami teściowa, ponieważ ja chwilowo wróciłam do pracy, a ktoś musiał zając się chłopcami. Więc z kim im będzie lepiej jak nie z babcią.
Powrót do pracy po pieluchach, zabawach autkami i całej domowej otoczce to niesamowita przyjemność. Odżyłam!!! Nareszcie mogę pomyśleć o czymś innym niż tylko o dzieciach. Cudownie jest wrócić znowu do ludzi, do pracy, która czasem bywała uciążliwa, to jednak teraz z perspektywy matki domowniczki, jest mi niezmiernie potrzebna dla mnie samej. Przyznaje, że nie tęskinę za chłopcami (przynajmniej na razie). I to nic złego. Kocham powroty do domu, kiedy Miłosz wiesza mi się na szyi i tak mocno się wtula, że nie potrzeba żadnych słów, abym wiedziała, że tęsknił! Nawet Olek, choć taki malutki, to też się wtula i gaworzy jak nakręcony, kiedy tylko jestem przy Nim. Chyba cała nasza trójka potrzebowała odpoczynku od siebie wzajemnie, a napewno ja najbardziej. Złapałam się nawet na tym, że nie pamiętam kiedy zastanawiałam się w co się ubrać, że jednak przy dzieciach, pracy, mężu i domu można znaleźć czas na pomalowanie paznokci, na dłuższy prysznic, na pomyślenie o sobie! Oj, bardzo tego potrzebowałam. Potrzebowałam znów poczuć się kobietą, nie mamą (choć wiem, że to jedno i to samo, ale jednak...)

Dziś (środa) Miłosz z babcią, szwagierą i szwagrem i dzieciakami pojechał do Inwałdu do parku miniatur. Pierwszy raz mój mały synek pojechał w świat bez mamy...beze mnie.....tak dziwnie mi było! Takie cholerne dziwne uczucie w sercu...Wiedziałam, ze kiedyś nastąpi taki czas, ale na to chyba nie byłam jeszcze przygotowana.....
Jutro natomiast wybieramy się do ZOO. Idę do pracy tylko na chwilkę, a potem ruszamy na podbój (kolejny) krakowskiego ogrodu zoologicznego:)

PS. Kilka zaległych zdjęć:
 .....mój stary czajnik od mamy:)

Miłosz luzak w wersji Matrix
...i Olek na codziennym relaksie;)

11 komentarzy:

  1. Ale masz słodkich synków.
    No i czajnik- ma to coś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyjaś pupa na 2-gim zdjęciu to mistrz drugiego planu :D
    Malowanie paznokci mówisz? Ech, kiedyś to była normalka... Ale Ty wiesz, ja ten luksus to odbywam już tylko raz na kilka tygodni u kosmetyczki... Pomalować jeszcze i byłby czas, ale wiem ze pazur nie przetrwałyby do całkowitego wyschnięcia przy tych moim małych szogunach :)
    I cieszę się, że chrzciny udane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Malowanie paznokci to i u mnie luksus :)
    Fajnie, że możesz oderwać się od pieluch i jeszcze masz taką dobrą opiekę w postaci babci.
    Miłosz ma fajną czuprynkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. no taki powrót do pracy jest fajny :) na chwilę oderwać się od rzeczywistości domowej ;)
    dzieciaczki rosną jak na drożdżach :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Oluś jest silny! Prawdziwy Mężczyzna :) A czajnik bombowy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że sobie dobrze radzicie i macie pomocną babcię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. szybko wróciłaś do pracy :)
    chyba trzeba jednak to czuć, bo mnie przeraża wizja pogodzenia obowiązków domowych i pracy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wracam do pracy w styczniu, po 4 latach przerwy, matko jak się boję!
    Przeraża mnie dojazd w jednastronę 75 km;(
    Wiec nie wiem co jeszcze zrobię..
    Ale Twój Oluś pięnie podnosi główkę ? Już?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pracuję po macierzyńskim już prawie rok i bardzo sobie to chwalę, w końcu jest okazja by codziennie zrzucić dres i podmalować oko ;-) choć nie ukrywam, że po paru minutach w biurze zaczynam okropnie tęsknić!

    OdpowiedzUsuń
  10. No muszę przyznać, że i dla mnie powrót do pracy był zbawienny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Każda kobieta z ulgą wita pracę po macierzyńskim. Rodzina rodziną, ale coś musi ją spajać, a bez finansów ciężko o dobry byt. Jeśli da się pogodzić obie sfery ze sobą, to czemu nie pozostawić takiej sytuacji na stałe.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)