Moja lista blogów

czwartek, 11 września 2014

a po ciszy nastaje teraźniejszość!!!

W poprzednim poście pisałam o cudownej, pięknej ciszy jaka nastała w naszym domu wieczorem Niestety trwała tylko do 23, bo potem wróciła rzeczywistość. I to ta najgorsza, której jeszcze nie znałam i nie przerabiałam. Miłosz: katar, gorączka, ogólne rozdrażnienie. Pierwsze myśli- nosz masz witaj jesienny wirusie!! Jak tylko Miłosz usnął ok. 3 w nocy, tak spokojnym snem cieszyłam się tylko do 6:00, kiedy to pora na Olka śniadanie nastała. 3 godziny snu (dobre i to). Rano po Miłoszu nawet ryska nocnego "dramatu" nie została. Poszliśmy więc na spacer na ulubiony placyk. Wszystko pięknie ładnie. Godzina 19:58 jem smaczna kolację w jadalni. W domu cisza, spokój..dzieci śpią:):)
Pierwsza myśl, ciepły prysznic i wieczorna lektura:) PIĘKNIE:) tak;) chwilkę po 23, kiedy zgasiłam światło Olek wrzask! Pędzę do Jego pokoju, a tu katar jak wodospad do gardełka wpada. Kaszel, rozdrażnienie....ku... a jednak chorubsko! Usnął po kilkunastu minutach wrzasku, jakby go ze skóry obdzierali. Ok, śpimy..ja wiem, może 15 min? Miłosz: płacz, wrzask, gorączka, białe i czerwone chrosteczki. NIE, NIE NIE...tylko nie ospa!!!! Ale nic zasnął w końcu po paracetamolu. Wracam do łóżka. Olek: wrzask, pisk, kaszel- świetnie sobie myślę;( lecę, lulam, całuję, wycieram nosek, łóżeczko wyżej- śpi:) Migiem do łóżka. Miłosz woła o piciu!!!!
Ok, jest piciu, proponuję Mu spanie razem (mam ich blisko wtedy, bo mają pokoje obok siebie). Syn wyraża zgodę:) Przytulam, zamykam oczy. Nagle czuje palec w oku!!! "Mamusiu?! mamusiu?!", Tak synku? Citamy? Nie Myszko, jest środek nocy. Zamknij już oczka, rano poczytamy:) Zamykam oczy i znów słyszę:" mamusiu?! mamusiu?! bułeczkę!!! -Powaga, bułeczka o 3, czy 4 w nocy. Ok, wyzbierałam się, podaję, szczęśliwy Je:) Mamusiu?! Tak synku? Tatuś!!! Tatuś jest w delegacji, za kilka dni wróci.Jedz ładnie bułeczkę (środek nocy:)). Nie, Miłoszek chce z tatusiem gadać!!!! ( i płacz)..ok. normalnie się nie daję, ale druga nieprzespana noc, sprawi, że jutro mnie rozgromią we dwóch w ciągu dnia!! Dzwonimy:) Mąż zaspany, w środku nocy słucha jak syn mówi, że je bułeczkę i że tatuś jest w pracy:) Cudo:) W końcu zasypiamy:):):) Oooo....ale nie wszyscy! Oluś właśnie wstał na śniadanie:)!!! Tak., 3 godziny snu. Matka zombie powraca do życia po szybkiej kawie (Boże, dzięki Ci za ten cudowny napój). Po domowej wizycie lekarza już wiem, że to nie ospa, a wirusowa wysypka. Ufff...środa, dziś śmigamy u siebie w ogrodzie: huśtawka, zbieranie orzechów, piaskownica, piciu, jabłuszko, czytamy bajeczki na dużej huśtawce, jemy wafle ryżowe, Olek zalicza długa drzemkę:) Pięknie:) Dziś spała z nami moja mama. Przyszła mi pomóc, abym nieco odpoczęła. Robiłam jej farbę i paznokcie, jak nasze zuchy poszły spać. Boże, dzięki Ci, że była tej nocy ze mną!!! Tej nocy obaj płakali, wrzeszczeli, bo ich katar męczył razem na raz!!! No Olek bardziej dal czadu, bo dwie dwójki dolne postanowiły, że akurat tej nocy się przekłują!!!! Nie, nie wierzę, że cała puszka pandory otwarła się jak tylko mąż musiał jechać służbowo!!! No bez jaj... A jednak...Dziś gdyby nie napój bogów KAWA, nie dotrwałabym chyba do 11! Z tego miejsca, wszystkim matkom i ojcom wychowującym dzieci samotnie Wielkie uznanie i gratulację!!!! Jesteście hiper supermenami i supermenkami!!!! Normalnie czapki z głów!!! Jest 21:12, mąż już wraca (juuupii). Idę spać, bo jak dziś znów coś się zacznie od tej przeklętej 23, to przynajmniej 2 godziny "snu" już zaliczę;)

W końcu, jakby nie patrzeć do soboty muszą zniknąć cienie i zmęczenie, bo mamy kolejne weselicho:)
P.S. A tak mijała nam środa:)



9 komentarzy:

  1. Współczuję . Nie ma nic gorszego jak chore dzieci w domu . Nie raz przerabialiśmy kilkugodzinne przerwy w nocy o północy z powodu gorączki czy kataru ..Potem po takim nocnym maratonie chodze przez caly dzien półprzytomna .. ehh . Życze dużo zdrówka .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my chore dzieci przerabialiśmy, ale nigdy sama! masakra jak dla mnie, ale od rana już odnajduję siły na kolejne zabawy:)dzięki:)

      Usuń
  2. Arusiowi jak wychodziły ząbki to też miał takie katarzysko w nocy, w dzień nawet przechodziło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak nie ospa, uff :) Tak sobie pomyślałam, jak trafne jest to przysłowie "Nie chwal dnia przed zachodem słońca" ;) Oj ale taka prawda, zwykle i u nas wszystko się sypie jak Przemka nie ma na kilka dni. Dziś pierwsza samotna noc od ponad miesiąca, aż się boję co dzieci mi zgotują, bo ostatnie nieźle śpią ;)
    Zdrówka dla chłopaków, w końcu w sobotę muszą brylować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uroki macierzynstwa, my ledwo ząbkowanie przeżyłyśmy to teraz katar razy dwa, starszy sobie radzi, młodsza w dzien tez, a noc, ja nocy nie mam !

    OdpowiedzUsuń
  5. zdrówka dla synków! :) a dla Ciebie dużej ilości snu i dobrej zabawy w weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zdrówka dla chłopaków!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. oby dzieciaczki szybko wyzdrowiały:) fajny blog ..... zapraszam do mnie http://szalejemytestujemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas podobna masakra, na szczescie kupilam ostatnio katarek bo bym sie zglutowala na maxa :)
    Zdrowka:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)