Moja lista blogów

poniedziałek, 1 września 2014

Dożynki miejskie

31 SIERPNIA 2014 ROKU. Moje pierwsze dożynki od chyba 18 lat! Pamiętam ostatnie na jakich byłam u dziadków (śp.) remiza, orkiestra, wieńce, masa ludzi ze wsi i nieziemska zabawa do białego rana. A wszystko ku chwale najwyższego za udane zbiory:)
Świetna tradycja, ale byłam pewna, że już bardzo zapomniana, nie aktualna. Ja mieszkam co prawda w mieście, ale takiej jego części, że sąsiedzi mają kaczki, kury i traktory. Uprawiają kukurydzę i hodują króliki. Taka miła odmiana od betonowych budynków i pędzącego świata;) Zeszłoroczne to była klapa, bo organizowane przez jakiś komitet, więc byli sami panowie z "napojami". W tym roku było inaczej. Miasto zorganizowało dożynki razem z nasza rada dzielnicy i tym oto sposobem była impreza "masowa";)
Tak więc byłam przekonana, że jak wpadnie góra 30 osób, to będzie...a tu program i wszystko dopięte na ostatni guzik.
Zabraliśmy się więc z ciekawości od początku. Punkt 12:30 witaliśmy korowód dożynkowy; masa wieńcy, krakowiacy i krakowianki, a wszystkich prowadziła orkiestra dęta w strojach krakowskich!!!! Na Miłoszu największe łał zrobił oczywiście wóz policyjny, który chwilowo blokował drogę, aby korowód mógł spokojnie trafić na miejsce. Potem odbyła się piękna msza polowa, do której przygrywała również orkiestra więc jak dla mnie to był cud miód:)

Po Mszy już oficjalne przywitanie, przemówienia, dyplomacja- srutu tutu i masa atrakcji, głównie dla dzieci. Była policja i straż miejska, które zorganizowały konkursy i zabawy dla dzieci i dorosłych (dorośli mogli założyć alko- okulary po których człowiek widzi jakby miał we krwi 1,6 promila i trzeba było przejść slalom. Ci co próbowali mówili jedno- to nie możliwe, aby normalnie się poruszać!!!!). Były też zjeżdżalnie, trampolina, wata cukrowa, lody i kiełbaski z grilla. Na scenie trwały przedstawienia przygotowane przez dzieci (przynajmniej te widziałam, bo musieliśmy się wcześniej zmyć, gdyż wybieraliśmy się na mecz mojego brata). Wieczorem imprezę zakończył chyba koncert Małgorzaty Ostrowskiej.

Na te kilka godzin jakie byliśmy było bardzo fajnie i nieźle zorganizowane. Za duży plus uważam mnóstwo atrakcji dla dzieciaków. Można by powiedzieć, że było tak familijnie (przynajmniej do 15:30).
P.S. właśnie mąż mnie oświecił, że trwa tam dyskoteka... A my w łóżku, no nie!;););)









Rano natomiast zebraliśmy się na boisko, aby nieco aktywnie spędzić czas wspólnie cała czwórką. Miłosz pograł z mężem w piłkę- i nie wiem nadal, który miał większa frajdę;) Ale dziś Miłosz w końcu nauczył się grać w piłkę nożną, tzn. przyjął do wiadomości, że piłkę trzeba kopać, a nie nosić;)
Potem grał z tata w kosza (Mąż brał go na ręce i Młody tylko wrzucał piłkę do kosza), ale ile miał z Tego przyjemności. My z Olkiem tylko z boku (na razie) obserwowaliśmy i biliśmy brawo naszym "sportowcom".


Ach, lubię takie dni, kiedy czas nam tak aktywnie mija w gronie rodzinnym- wiem, że się powtarzam, wiem;)

13 komentarzy:

  1. możesz się powtarzać bo ja uważam podobnie! :)
    czas spędzony z rodzinką BEZCENNY :)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie uczestniczyłam w takich prawdziwych wiejskich dożynkach .. a szkoda . wielka szkoda .
    Po zdjeciach widać że było super . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna relacja! Kiedyś też bywałam na dożynakch jak mieszkałam w mojej rodzinnej miejscowości, a teraz od dawna już nie byłam :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas dozynki będą 6 września, jednak oglądać je będzie tata z Natalką, ja jadę do Katowic na spotkanie mam blogerek, szkoda, że cię tam nie będzie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również bardzo żałuję, ale jestem wtedy na weselu..mam nadzieje, że nadejdzie wreszcie taki dzień, że wypijemy na spokojnie chociaż mała kawę:)

      Usuń
  5. No nieee, i nas tam nie było! Nawet nie wiedziałam o tej imprezie, wielka szkoda. Choć wróciliśmy o 14 z wesela, ale na popołudniowe atrakcje mogliśmy się załapać. A gdzie to dokładnie się odbywało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na placu przy archiwum miejskim na załęczu. nie pamiętam tak dokladnie skoszonych trawników po drodze;)

      Usuń
  6. Ze wsi pochodzę i nigdy na dożynkach nie byłam:/. Teraz widzę jak wele mnie ominęło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu w przyszlym roku zabieraj swoich facetów i przyjeżdżaj do nas;)

      Usuń
  7. A ja co roku zaliczam kilka dożynek z racji zawodowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, nieźle. a czym sie zajmujesz? jesli wolno spytać?

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)