Moja lista blogów

piątek, 5 września 2014

supermenka

Czy w ciągu paru dni, a raptem kilku sytuacji życia codziennego odkryć w sobie takie moce i siły, że normalnie się tego nie ogarnia? A to jeszcze dodatkowo daje dużo frajdy i poczucia dumy i radości? No można!!! No, przynajmniej ja mogę! Ja czuję!!! Nie wiem, czy to wynik tego cholernego przesilenia jesiennego, czy hormonów, czy zeszłotygodniowej migreny, ale tak mam! Jestem SUPERMENKĄ!:) A to wszystko dzięki życiu i dzieciom i mężowi jakich mam?! Chyba tak! Coraz jaśniej dociera do mnie, że bycie matką i zoną i ogólnie kurą domową to fajna sprawa. To wyczyn nie raz i nie dwa, a na milion razy na supermena!!! Więc tak, jestem supermenką:)
źródło: sieć

Jutro idziemy na wesele, chłopcy zostają z babciami (jedna to za mało na taką dwójkę;)). Przyznaje bez bicia, że jak na supermenkę, to trochę się martwię reakcją Miłosza na brak rodziców na weekend, mimo, że od kilku dni wie, że nas nie będzie, że będą babcie itd. Ale mimo to jest chłopcem bardzo nie lubiącym zmian i różnie reaguje. Czasem odbija się to na Olku, ale zobaczymy. Staram sie być dobrej myśli. Właśnie przed chwilą skończyłam odnowę biologiczna;) Paznokcie się suszą, twarz i ciało niczym 20 lat mniej;), a to wszystko dzięki kilku specyfikom z końca szafki. Maseczki tak długo na twarzy nie miałam, że gdyby nie data ważności na opakowaniu, to nie wiem, czy bym ryzykowała;)
Odwykłam od tego typu przygotowań weselnych (przy dzieciach tak naprawdę odwykałam od wielu przyjemności, na które kiedyś miałam aż za dużo czasu). Peelingi, maseczki, paznokcie...a wszystko w 20 minut! I pomyśleć, że gdyby nie dzieci to traciłabym cenne 2 godziny na długie wylegiwanie w wannie w olejkach aromatycznych, na maseczki stóp, twarzy, dłoni, ciała.... ;) Tak to było u mnie dawno temu ;)Teraz jestem Panią swojego czasu;) hi hi hi...

Ogólnie cały tydzień zleciał nam na spacerach, czytankach, placu zabaw, próbie raczkowania i resorkach. Większość dzieciaczków moich znajomych (realnych i blogowych) ruszyła w żłobkowe i przedszkolne mury. I ja im troszkę pozazdrościłam...Te wszystkie przygotowania, troski, ekscytacje....wiem, to nie ucieknie (my za rok, ale...) ...ale....jakoś tak inaczej było. To nowy etap, na który jeszcze troszkę poczekam. Za to bez wielkiego stresu rozpoczęliśmy 1 września;) Miłosz znów jest kochającym bratem, Olkowi idzie trzecia jedynka, więc pochłania wszystko. Tak sobie ręce nie raz wkłada do buzi głęboko, że mnie na sam widok cofa, no ale jak bolą to co zrobi. Zbiera się mały skubaniec do raczkowania i siadania na poważnie! Tak szybko rośnie.
Prawdę mówiąc obaj przy sobie niesamowicie szybko się rozwijają. Jeden ma dobry wpływ na drugiego. Obaj mi dorośleją, a ja się zastanawiam kiedy?!

Ostatnio robiliśmy ciasteczka owsiane wg przepisu od Magdy, która ma je od kogoś tam- no pycha są! Miłosz je wręcz ubóstwia. Tak nawiasem mówiąc, to Magda ma zawsze dobre przepisy na ciasta, ciasteczka, torty. Do dziś pamiętam smak tortu Anetki- mmmm...miodzio:):):)
Wczoraj natomiast był drugi brat z narzeczoną (też pałaszowali ciastka :)). Wpadli w odwiedziny..fajnie było. Mam to szczęście, że wszyscy moi bracia to super ludzie (poważnie) i każde spotkanie w gronie naszej czwórki ( z towarzyszami rzecz jasna), to dobrze spędzony czas chyba dla każdego z nas. Lubię, kiedy możemy pogadać nie tylko o sprawach rodzinnych, ale i życiu. Czasem o bardzo trudnych i nie raz nie łatwych tematach. Wczoraj na tapecie była antykoncepcja i kościół oraz związki i seks. Tak nam się gawędziło przy "herbacie", że prawie wcisnęłam mojemu bratu "50 twarzy Greya" do przeczytania:)

Dobra, idę spać, bo jutro dużo wrażeń i weselicho, więc przy tych wszystkich zabiegach, worki pod oczami nie będą się dobrze komponować.

P.S. Jutro pierwsze wyjście Łukasza z Miłoszem na socatosa. Ciekawe, czy się chłopakom spodoba?

16 komentarzy:

  1. Wiesz, że ja teraz przy Zosi doceniam jaka potrafię być zorganizowana! Im więcej do zrobienia w jeden dzień - tym mam pewność, że wszystko będzie zapięte na ostatni guzik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się chłopakami, poradzą sobie z babciami :) Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał! myśe, że im się spodoba!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję! Ach, gdzie te czasu dwugodzinnego wymaczania w wannie. Tęsknię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalnie aż się zawstydziłam do ekranu, jak kolejny raz chwalisz mój tort :-) Ale to miłe, dziękuję :D A przepis na ciacha owsiane jest oczywiście od niezawodnej Matki Browar ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ALe ja bym się z chęcią na weselisko wybrała, potańczyła, pojadła ;)
    No tak, ja tez na szybko się "robię", wszystko w biegu, zwariować można ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem tutaj pierwszy raz. Chętnie wybrałabym się na wesele. Ostatnio byłam na swoim własnym 4 lata temu. Każda matka jest supermenką. Prowadzenie domu i wychowywanie dzieci to nie jest taka prosta sprawa. To fajnie że masz takich braci. Ja niestwty rodzenstwa nie mam. Zapraszam do siebie. Trzy M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że wesele udane i udalo Wam się pobawić, odreagować i pobyć w swoim towarzystwie bez dzieciaków. I te rozmowy dorosłych...i co brat uległ? Przeczyta? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale u Was dużo się dzieje! Chłopaki rosną, Ty piękniejesz i taka optymistyczna jesteś - super!
    Udanej zabawy na weselu!

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja lubie czasem odkryc w sobie ta symermenke . Jesli wszystko idzie po mojej mysli , obiad zrobiony mieszkanie posprzatane to sie jakos tak nudno robi . Lubie zyc na pelnych obrotach lubie gdy cos sie dzieje, jak nie mam czasu na dupce siasc spokojnie . ;) Taka dziwna jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahah faktycznie musisz mieć świetnych braci. A jak tam po weselu?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odkąd mam dziecko z pełną odpowiedzialnością powtarzam, że każda matka to superwomen. Ta, która dodatkowo pracuje zawodowo albo wychowuje więcej niż jedno dziecko to jest superhipersuperwoman! Ale przydałby mi się zastrzyk Twojej energii, bo ja ostatnio trochę ospała jestem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja droga, nie od kogośtam, a od Matki Browar :) Dawno temu był nawet przepis na blogu :) http://matkabrowar.blogspot.com/2013/10/matka-na-sodko.html
    A ja z kolei mam ten przepis od mojej Guru z http://francjapomojemu.blogspot.fr/ :)
    Supermenko, masz rację, to co robimy codziennie to nie lada wyczyn :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)