Moja lista blogów

poniedziałek, 20 października 2014

bo trzeba się śmiać, wariatkę grać

Ależbym się wyładowała w tym poście, gdybym tylko umiała tak pisać, ale nie umiem i chyba nie chcę, bo tak o Księciu z Bajki, że nie taki książę, to dziwnie. Ale jak mój chłop raz jeszcze mnie tak wkurzy, to Bóg mi świadkiem, że rzucę szmatą i popieprzę całą robotę. Zajmę się tylko dziećmi- promise!!!

W sobotę były zakupy i tak bardzo udane, więc jestem mega zadowolona. Co prawda miało być samej, a wyszło, że pojechali ze mną Miłosz i mąż (Olek został z babcią) i obawiałam się tego, ale w gruncie rzeczy wyszło bardzo sympatycznie. Każdy coś zakupił, chłopcy odpoczęli od siebie nieco, więc nie ma co narzekać:) I jeszcze w niedziele obiad u mamy:):) Jakby to Miłosz powiedział PYSZOTKA:)

Dziś znów zbieraliśmy orzechy (ja się zastanawiam, gdzie te wiewiórki się podziały u licha) Mamy już cały kosz i rozdane prawie półtorej reklamówki i jeszcze zbieramy- nieźle. W tym roku dziękować Bogu wszystko tak obrodziło:) Oby w przyszłym było podobnie.

Dwa tygodnie temu wróciłam do ćwiczeń, ale takich podstawowych codziennych. Takie robiliśmy zawsze na lekcji w-f w szkole, bo strasznie bolał mnie kręgosłup. A i samopoczucie lepsze. Nareszcie sięgam dłońmi do podłogi;) Zawsze ćwiczę z chłopcami rano, jak się już ze wszystkim ogarniemy i raz namówiłam wieczorem męża, choć pewnie liczył na inna gimnastykę ;) ale i tak było wesoło:)
Ćwicząc z Miłoszem, bo Olek na razie tylko patrzy i się śmieje z każdej zmiany pozy, słyszę tylko "MAMO, PATRZ!!! i w tym momencie podnosi nóżkę w górę albo obie rączki daje w bok albo jeszcze coś innego.

W sobotę między Miłoszem a moim bratem, który był z zoną u nas z wizytą wywiązala się taka oto sytuacja:

Miłosz dał Sławkowi katalog ikei i powiedział, że to kotlet dla niego. Sławek miał odgadnąć, czego mój mały kucharz użył do jego zrobienia.
Sławek zaczął wymieniać: A czy jest tu: sól? pieprz? curry? bułka tarta? papryka? wegeta? czosnek? sos? itd. 
Za każdym razem z ust Milosza padało: TAK!
W końcu po dobrych kilku minutach i chyba wymienieniu wszystkich przypraw i składników brat pyta: Czy wujek wymienił juz wszystko?
Miłosz: NIE!
Sławek: nie?! a jakiego składnika wujek nie powiedział?
Miłosz: mięseczko:)

Ponieważ godzina jeszcze w miarę przyzwoita, to na książkę się jeszcze chwilka znajdzie:)

źródło: sieć
SPOKOJNEGO SNU....

4 komentarze:

  1. Ładnie musiał Cię luby podkurzyć :) Ale dobra z Ciebie dyplomatka, bo nikt nic nie wie :D A z Miłoszka rośnie niezły kawalarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj rośnie rośnie. jak nic, ma to po tacie. Ano ładnie, ładnie. Przeszło mi dopiero pod prysznicem, jak nagadałam gąbce, jaki to z niego chłop;)

      Usuń
  2. czas spędzony z rodzinką bezcenny :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)