Moja lista blogów

poniedziałek, 27 października 2014

bracia w natarciu

To, że braknie nam kątów w domu na nasze dwa urwisy, jak tylko Olek jeszcze ciut podrośnie, przekonaliśmy się z Łukaszem w sobotę. Nasi synowie, to nie tylko słodziaki, ale i niezłe gagatki. Od kiedy Olek sam się przemieszcza i Miłosz odnalazł w nim kompana do zabaw, choć nie wszystkich moja buzia się nie zamyka!
 Przez cały dzień, tylko: Miłoszku nie bij Olka, Olku nie ciąg Miłosza, synu nie biegaj, bo ...;  nie skacz po wersalce, bo spadniesz i zrobisz sobie krzywdę; Olku nie wolno gryź kabla od odkurzacza, bo...; Olusiu nie ciągniemy mamusi, bo...; Miłoszku nie wolno ciągnąć firanki, bo...; Olku książeczki się ogląda i czyta, a nie zjada...; Synku nie wkładaj paluszka do oka Olkowi, bo...!!!
Do tego dochodzi jeszcze wyciąganie raczkującego po całym domu Olka z pod: stołu, tablicy, pod wersalki, z koszyka z zabawkami, z baseniku z kulkami, z łazienki, z wiatrołapu, z kuchni, z pod szuflady....

 Kiedy mąż wraca z pracy, wymieniamy się i to On przejmuje pałeczkę (ja odpoczywam przy prasowaniu i robieniu obiadu na dzień następny).

 Jak Im się to jeszcze nie znudziło;)? Mnie od tego mojego kłapania na non stopie, już słabo, a Oni dwaj normalnie jak grochem o ścianę;)

I choć gadam i peplam, to cieszę się na widok takich obrazków, jak ich wspólna zabawa, wymiana zabawek, czy umiejętność dogadywania się. Miłosz jest bardzo troskliwym bratem- zawsze pamięta o Olku, choć milion razy tak mu dokuczy, że czasem się zastanawiam jak ten Olek nie ma jeszcze dość.
Olek- Manolek wpatrzony za to w Milosza jak w święty obrazek! Gdzie Milosz, tam i Olek:) Wystarczy mi, że widzę jednego, a drugi wiem, że jest obok;)

Kochają się bardzo mocno. Codziennie uczą się siebie nawzajem. To piękne doznanie dla matki (przynajmniej dla mnie). Takie ich wspólne momenty, których jest już coraz więcej, sprawiają, że to nasze ciągłe gadanie idzie w niepamięć (przynajmniej na dwie minuty;)).

Kiedy idą spać i w domu panuje cisza, cieszymy się z mężem, że ich mamy, że mimo, że łatwo nie jest, to jest tak mile zmęczenie.


 



Ponieważ Olek ostatnio ciężko śpi w nocy i trzeba często do Niego chodzić, to po takim tygodniowym maratonie, dziś mój organizm powiedział STOP. Idę spać, skoro moi synowie wybrali się na popołudniowa drzemkę:)

Miłego tygodnia:*

6 komentarzy:

  1. Fajni kumple się z nich robią :) Podziel gadanie przez pól, zaręczam że nie każde jest niezbędne :) Niech kiedyś rypnie z tej kanapy, niech mu firanka na głowę spadnie - wiesz że dzieci uczą się poprzez własne doświadczenia, tak jak i my ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już spadł i to nie raz- nie pomogło, więc z firanką wole nie próbować;) a tak poważnie, to muszę, bo jak nie to biednemu Olkowi palce wkładałby na non stopie do oka lub siadal na niego itd. czasem trzeba....jak nie dziala, to jest kara i jest spokój (na krótki czas;)).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. dziekuję za miłe slowo. zapraszam częsciej;)

      Usuń
  3. Wspaniale jest móc obserwować jak Synowie rosną, zmieniają się, będąc obok siebie :). Dziękuję za ten wpis. Za 2 miesiące pojawi się na świecie nasz drugi Syn. Mam nadzieję, że moi chłopcy też będą się "dogadywać" ;).

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. cudne, cudne chłopaki :)))) fajne jest to, że mąż cie zmienia.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)