Moja lista blogów

piątek, 3 października 2014

ble ble ble

Dwa tygodnie ciągłego: kataru, kaszlu, smarkania, inhalowania, wycierania, migreny, płaczu, nieprzespanych ząbkowo- katarowych nocy, migreny, pms, braku ludzkiego towarzystwa, zamknięcia w domu. A od dziś do zestawu dorzucam feminizm. Tak zionę ogniem i ilością skumulowanych uczuć do męża mego za ostatnie kilka tygodni, że zastanawiam się, czy wychowanie dzieci i macierzyństwo nie jest prostszą sprawą niż małżeństwo!!! Proszę, akurat dziś mam farta- kumulacja! Nie dość, że psychicznie i fizycznie wykończona, to jeszcze normalnie emocjonalnie...wrrrr.... poszłabym pobiegać, choć do biegających nie należę, ale  gdyby nie fakt, że już po pryszce jestem, pewnie bym to zrobiła. Sistars śpiewało kiedyś "I need some air", Jezu, jak mnie jest potrzeba chwili odmiany, aby nie oszaleć. A tu zamiast wsparcia, normalnie taran...kocham męskie wyczucie chwili;)
 źródło: sieć

Chłopcy wracają do zdrowia, to najważniejsze:) Dziś całej nasze trójce potrzeba była wyjścia na powietrze. 25 minut w ogrodzie załatwiło sprawę:) I ja i dzieciaki wróciliśmy odmienieni. Reszta dnia, to była po prostu sielanka życiowa. Cóż dziecko, też człowiek, od tych samych ścian odpocząć musi. Na kolana rzucił mnie tekst Miłosza, kiedy zbieraliśmy orzechy: " Mamo, patrz jaki orzech malutki! Wyobrażasz sobie?!:)" No zatkało mnie normalnie! I nie wiedziałam czy się śmiać, czy poważnie sprawę potraktować;) Miłosz z każdym dniem jest już tak strasznie kumaty i "dorosły", że rozmowa z Nim jest czasem dla nas niesłychanym zaskoczeniem. Zwłaszcza kiedy powtarza jakieś gesty, zachowania:)
Olek też nie zostaje bierny. Niby tylko  7 miesięcy, a my już wiemy, kto będzie największym prowoderem wszystkich wygłupów i psikusów. Niby tacy różni, a dobrali się jak mało kto:) Nie mogę się tego doczekać, choć mam też nadzieję, że przez to ich figlowanie nie osiwieje za wczas;)

Życzę Wam  milego weekendu. U mnie puki co zapowiadają się gwiezdne wojny....

14 komentarzy:

  1. Ojej, tyle chorób! Grunt, że czujecie się lepiej. Miłoszek tak cudnie zadziwia się światem, urocze. :-) No a mąż, jacy są, tacy są. Oni nie rozumieją naszych PMS i innych wnerwów. W większości nie wiedzą, o co chodzi. Na poprawę nastroju polecam kakao. U mnie miało być dziś, ale w końcu wybrałam piwo pszeniczne, dobre na nerki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że to kakao to fajny pomysł, piwa nie mogę, więc zaraz coś tam sobie przyrządzę;)

      Usuń
  2. Cóż mogę Ci powiedzieć- nie jesteś osamotniona. Chyba ten typ męski ma już zakodowane, że jesteśmy niezniszczalne i nic nam nie potrzeba. Mój też ucieka kiedy słychać, że mały nie będzie spał spokojnie. Co tam- kobitka w ciąży nie musi być wypoczęta. A następnego dnia pluje jadem na odległość a on zdziwiony moim zachowaniem.

    Słoneczka w ilościach hurtowych życzę i duuuuuużżżżżżoooooooo czekolady:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedna ty moja! jesli chodzi o rolę ojca, to mój mąż jest wzorem. nigdy nie zawiódł mnie ani chlopców na tym polu. w nocy wstajemy razem, wychowujemy razem. czasem tylko wystarczy odrobina chęci, przyznania sie do małego błędu i pozamiatane, a tu kurde nic;) nie jadam czekolady (oficjalnie;)), ale z chęcią zamienię na kefir lub suszone morele:)

      Usuń
  3. Faceci ... jedyne co Ci pozostaje to trzymać nerwy na wodzy i zlewać , zlewać , zlewać ...
    Trzymaj się tam jakoś i nie zwariuj do końca :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, gdyby w moim przypadku zlewanie było proste. jak się kocha to ciężko zlac, choć wiele bym dała czasem za odrobinę luzu;) a zwariować sie nie dam...

      Usuń
  4. I u mnie chorowito było ostatnio i jakoś ciężko było mi się dogadać z moimi chłopami na szczęście pobiegałam wypiłam nalewkę i inaczej na świat patrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja migrenowcem jestem, więc żadne "poprawiacze" nastroju nie pomogą. jedyne co mi zostaje to przeczekać;)

      Usuń
  5. I ja też tak mam czasem z Jurkiem, że nie czyta w moich myślach.. ;))
    Zdrowia, zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Choroby wycieńczają, a wiesz że to chyba klimat się zmienił? Ja ni pmsu ani niczego a przez ostatni tydzień tak warczałam na mojego, że aż pomyślałam sobie że powinnam założyć jakiś klub rozdrażnionych matek, feministek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze wiem jak się czujesz- my 4 tydz. Kończymy z glutami, oboje na antybiotyku. Młodego zalewa, było lepiej jak się przebil jeden. Obecnie kulminacja idzie drugi:-( oszaleje! Majce przeszło ślę nie wiem czy od antyb. Czy od syropu na alergię. Nie zniósł dłużej patrzeć jak cierpią... Ja mężem nie mam siły się przejmować... Napisalabym brzydko co ja myślę o malzach... Ale nie wypada;-) trzymaj się kobietko:-*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ps. Ja piję melisa tonami;-) nawet cukierki sobie kazałam kupić do ssania:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. asz wodzisz o melisie w ogóle nie pomyślałam- mój błąd. trzymajcie sie dzielnie:)

      Usuń
  9. a mnie właśnie dziś dopadła migrena :/

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)