Moja lista blogów

niedziela, 12 października 2014

poruszona...

We czwartek będąc w pracy, podczas przerwy śniadaniowej usłyszałam od mojej mamy coś niesamowitego, coś dla mnie osobiście wzruszającego.
 Mama powiedziała mi podczas rozmowy, że" podziwia mnie za to, że tak bardzo poświęcam mój czas na zabawę z dziećmi i że jest ze mnie dumna, że potrafię być dla nich taka dobrą matką!"  Byłam zaskoczona....wzruszona...tak bardzo doceniona....nawet teraz kiedy o tym myślę, mam łzy w oczach. Moja mama nie należy do ludzi, którzy przywykli kogoś chwalić, więc jej słowa wypowiedziane jeszcze przez Nią, są dla mnie bardzo ważne i bardzo, ale to bardzo budujące. Nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę takie uznanie od mamy...bardzo Jej za to dziękuję, bo  bardzo wiele dla mnie samej to znaczy:) Nie tylko jako matki, ale przede wszystkim jako córki:):*
źródło: sieć

My natomiast znów jesteśmy uziemieni w domu. Teraz Olek ma zapalenie krtani, a Miłosz właśnie się z niego wykaraskał. I tak nie mam dzieci w przedszkolu ani żłobku, a i tak w domu fabryka leków i z choroby wyjść nie możemy:(  Chyba przyzwyczailiśmy się, bo to będzie nasz czwarty tydzień w domu, więc o wyjściu na pole raczej nie ma znowu szans. Przynajmniej dopóki mąż z pracy nie wróci i nie zajmie się Olkiem. A pogoda taka piękna i tak mi serce ściska, że moje dzieciaki zamiast biegać po polu, to w domu z katarami i cała resztą bakterii siedzą. Ale cóż, takie życie, nie ma co narzekać, tylko Bogu dziękować, że nie szpital.

Tak więc, aby nie dać się rutynie i w domu nie zwariować: malujemy, czytamy, opowiadamy, ćwiczymy, śpiewamy (labada jest naszym hitem;)), przyklejamy, wydzieramy, gotujemy i uczymy się wierszyków. I na odpoczynek też czasem znajdziemy chwilkę czasu, zwłaszcza po to, aby mama mogła spokojnie obiad zjeść, co by sił nie brakło.

Prawdę mówiąc, gdyby nie fakt, że byłam w pracy dwa dni, pewnie byłoby mi mniej do śmiechu. Należę do tych ludzi, którzy potrzebują chwili wytchnienia, świeżego powietrza. Żałuję tylko chłopców, bo Im pewnie też by się przydało. Dlatego mam w planie pożegnać to cholerne chorubsko już w tym tygodniu, aby moje Smerfy mogły znów cieszyć się wolnością. Mam nadzieję, że tym razem św. Juda pomoże;)


7 komentarzy:

  1. Bardzo wzruszające. Takie słowa wypowiedziane przez mamę muszą być niezwykle budujące, zwłaszcza jeśli tak jak piszesz mama nie jest zbyt wylewna. Piękne to.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ze św. Judą też ostatnio za "pan brat"...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla mnie jest niezawodny!!! nie raz i nie dwa mi pomógł. Jest moim ulubionym świetym:)

      Usuń
  3. rozumiem Cię doskonale co znaczą te słowa od mamy...czasami też mi tego brakuje...
    potrafią człowieka podbudować!

    i dużo zdrówka dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie słowa od bliskiej i ważnej w naszym życiu osoby są najpiękniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Usłyszec takie slowa z ust kogos kogo sie kocha i ceni to duza rzecz :)
    Zdrowia Wam i nam :-)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)