Moja lista blogów

czwartek, 16 października 2014

to znak

Po czym poznaję, że zima się zbliża? Nie tylko po mijających kolejnych kartkach kalendarza, nie tylko po chłodzie i potrzebie cieplejszej piżamki. Od czterech tygodni rozprawiam się z pająkami, wielkości połowy dłoni, grubymi, czarnymi...fuuuj!!!! Od czterech tygodni ja z potrojoną energią je wypraszam, a one i tak wracają. Czy nie czają bazy, że ja ich w domu nie chcę? Że jak kumpel nie wrócił, to lepiej się do nas nie wybierać na zimowanko?!
To będzie nasza trzecia zima w domu. Przy pierwszej na widok dodatkowych lokatorów wrzeszczałam, bo pająków się boję... Mąż z zawałem leciał i rozprawiał się z delikwentem. Rok temu już tylko mały przestrach i szybko po męża (bez wrzasku), ale i tak później tydzień patrzyłam, czy w tym miejscu innych nie ma. W tym roku rozprawiam się z nimi sama. Wszystkie rzecz jasna w naszej sypialni (bo mamy ją akurat nad garażem), a w garażu to już cmentarzysko jest. Nawet na ścianach. I wszystkie akurat ulokowują się w naszej narzucie, bo to przytulny koc. Tak więc średnio co dwa dni, z narzutą niosę takiego szczęśliwca, który ucieka co sił. Ale niestety ma pecha, bo z moją obecna wprawą, raczej nie ma szans;) To jeden z plusów domu- pomaga przezwyciężyć fobię;)

Chorubsko wreszcie nas opuściło! We środę byliśmy z Miłoszem na małym spacerze, a jutro (jak nic się nie wydarzy) idziemy na chwilkę i z Olkiem. Tak więc powoli kończymy przymusowy areszt domowy. Ciesze się jak dziecko z cukierka, no ale po czterech tygodniach nie ma się co dziwić.
Przez to "domowanie" dopadła mnie straszna ochota na zakupy. Więc jeśli nic się nie zmieni, to w sobotę ruszam na zakupy! sama, bez dzieci i męża!:):) I jaram się tym faktem jeszcze bardziej;)

Przy okazji wieczornej rozmowy małżeńskiej, kiedy to Panowie śpią smacznie w swoich łóżkach, padł pomysł puść na koncert Stinga. W końcu w marcu ma grać w Krakowie. Ślubnemu musiałam nieco naświetlić postać, bo zawsze myli Go z Philem Collinsem, ale dzięki youtube, sprawa szybko się wyjaśniła. Niestety, czar prysł, kiedy zobaczyliśmy ceny za bilety:( Puki co, to nie na naszą kieszeń i jak to Mąż powiedział "na youtube, też ładnie brzmi;)". I tego wieczoru muzycznie pozostaliśmy już w klimacie Phila Collinsa;)
Na koniec jeszcze dzisiejsza rozmowa z Miłoszem:
Ja: Synku, powiedzieć tatusiowi, że trzeba wynieść śmieci i że mamusia bardzo Go o to prosi.
Miłosz: Tato! ŚMIECI!!

miłego wieczoru:)

16 komentarzy:

  1. U nas również pająki dają o sobie znać tylko ze mnie one nie ruszają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam, że za parę lat mnie też nie będą;)

      Usuń
  2. Dziecięca subtelność :)
    Ja natomiast nie mogę odżałować dzisiejszego i jutrzejszego koncertu Preisnera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czasem powala z nóg;) to prawda, choć ja nie należę do zwolenników tego rodzaju muzyki, ale chetnie bym zobaczyła Mistrza w akcji.

      Usuń
  3. brrr aż mnie zmroziło po 1 akapicie!! nie znoszę!!!!!!! brrrrr :P :P
    u nas w bloku tego nie ma, ale czasem zdarzy się jakis okaz i jest panika na pół osiedla haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mieszkałam w bloku, to tez tak było. teraz nie mam wyboru, albo one albo ja;)

      Usuń
  4. Oj fuj! Pająki! Miałam dreszcze jak czytałam o nich, dobrze że nie mam takich widoków na codzień! Choć może w końcu przestałam wrzeszczy na widok małego pajaczka...
    No i Miłosz przekazał co miał przekazać w dwóch słowach.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaskakuje nas co chwilka. już czasem boję sie mysleć, co jeszcze wymyśli.

      Usuń
  5. rany! pająki aaaaaa ! podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No co ty pająki to nic strasznego:-) w porównaniu z lokatorami wieżowców i mieszkań koło zsypów.Dwa lata nerwów, obrzydzenia i ciągłego sprzątania a i tak cholery nie dawały za wygraną 1: 0 dla nich- i tak podsumowując ja zabrałam manatki do męża o one zostały/
    pięknej pogody życzę abyście nadrobili straty:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, przebiłas mnie!!! jesteś moim guru, bo ja bym tygodnia nie wytrzymała;)

      Usuń
  7. Pająków się nie boję akurat, ale na narzucie bym ich nie chciała :) A Stinga na youtube miło posłuchać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj miło, choć live byłoby pewnie jeszcze przyjemniej:)

      Usuń
  8. no cena na koncert Stinga jest powalająca....ja zrezygnowałam z piekarnika i do tej pory go nie mam ale na Stingu byłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja już nie mam za bardzo z czego zrezygnować,no chyba że z tarasu, ale nie wiem, czy chciałabym odpuscic taras kosztem Stinga, choć przeżycie pewnie niesamowite.

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)