Moja lista blogów

czwartek, 13 listopada 2014

bo to naturalne

To chyba wpływ tej jesiennej pogody. Choć czy można obwiniać pogodę, za swój nastrój, samopoczucie? Raczej nie, a szkoda, bo to taka dobra wymówka.
Jestem cholernie przemęczona całym swoim macierzyństwem.
Jestem przemęczona tym brakiem chwili dla siebie, całym pędem dnia, który towarzyszy mi dzień w dzień.
Jestem przemęczona brakiem intymności i spokoju. Nie mam co marzyć o spokojnym siku, kiedy obaj moi synowie są na "chodzie".
Jestem zmęczona ciągłym gadaniem, wyjaśnianiem. Marzę o dniu milczenia!
Jestem zmęczona ciągłym obracaniem się we własnych 4-ch ścianach. Nawet jeśli wpadną znajomi, to do nas. A ja potrzebuję wyjść na zewnątrz. Ale przy ciągłym przeziębieniu, rytmie dnia naszych lub innych dzieci nie ma szans na dogranie spokojnego wyjścia.
Jestem zmęczona ciągłym spacerowaniem w te same miejsca dzień w dzień. No bo przy dwójce małych dzieci (w tym jedno w wózku) jakiś nowych tras raczej ciężko szukać. I mimo, że kocham spacerować, to powoli zaczynam całym tym uważaniem, aby jakiś "król szos" nie zdmuchnął mi dzieci z chodnika. O jakości chodnika to już nie wspomnę, bo to by elaborat można było pisać.
Jestem zmęczona do potęgi ciągłymi krzykami, wygłupami, piskami, skakaniem, wstawaniem o wszystkie przedmioty w domu, aby Olek nie grzmotnął o podłogę. Mój kręgosłup to już na skraju wytrzymania jest.
Jestem zmęczona ciągłym wstawaniem w nocy, jak nie do jednego, to do drugiego. Bo zęby, bo duszności, bo bułeczka, bo smoczek, bo..., bo..., bo...! Potrzebuję jednej przespanej nocy, aby lekko wypocząć.
Jestem zmęczona ciągłymi wrzaskami, jeśli któremu coś nie pasuje lub jak próbują mnie sprawdzić, na ile mogą sobie pozwolić (a Olek to już mistrzunio w tej kwestii. Jednak puki co trafił na niezłomność matki- pytanie tylko do kiedy?).
Jestem zmęczona swoim macierzyństwem!!!! Jestem padnięta fizycznie i lekko psychicznie. Wieczorem, kiedy chłopaki wreszcie usną padam na twarz! Nie mam siły na nic.
Zmuszam się do pójścia pod prysznic, czy do książki, aby choć chwilę odpocząć! A wieczorem zeka na mnie jeszcze zaległe prasowanie, obiad na dzień następny i reszta zajęć domowych, które same się nie zrobią! I gdyby nie pomoc Łukasza, to nie wiem, czy funkcjonowałabym po dzień dzisiejszy!!! I mimo, że mam dużą pomoc i oparcie w mężu, to padam!!! Jestem tak nieziemsko zmęczona macierzyństwem i domem, jak po tygodniu w kamieniołomie!!!

To całe moje macierzyństwo przysparza mi również wielu łez i to nie tylko tych szczęśliwych. Sporo jest tych niemocy, bezradności, zmęczenia! I mimo, że płyną rzewnie, w najmniej oczekiwanym momencie, to oczyszczają, pomagają.

I jak każda zdrowa matka muszę ponarzekać na swój los, bo mimo, że czerpię z macierzyństwa wielki ogrom przyjemności, to również nieco niewygody, buntu, zmęczenia.

Więc jestem matką walczącą o każdą chwilkę dla siebie, o chwile samotności, ciszy, spokoju, normalności.

A to taka dzisiejsza ja
I ma chwilowo tego dość. Chcę wakacji, odpoczynku od tego wszystkiego!!! Nie ma siły, nie mam i chyba nie chcę jej szukać. Potrzebuję chwili tylko dla siebie, bez całego towarzyszącego ogonka!!!

10 komentarzy:

  1. Kochana jak ja Cie rozumiem. Ale niedawno znalazłam te swoje chwile! Wiem, że to co jest moją pasją daje mi mnóstwo radości i spełnienia. Czego i Tobie życzę. A jakbyś chciala poczuć się kobieco to zapraszam na sesję za free - zorganizuję wizażystkę i będziesz miała metamorfozę - chcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy chcę? mów kiedy i gdzie mam się stawić:) zaraz piszę do Ciebie maila w tej sprawie:):):)~!!!!!!!!

      Usuń
  2. Rozumiem i też tak mam, szczególnie gdy choroby zagościły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest nas więcej? o kurde, czyli to nie tylko jakas moja kobieca fanaberia?! dziękuję:*

      Usuń
  3. To normalne zjawisko i świadczy o tym, ze z twoja głową wszystko w porządku :D
    Znam ten stan i te wiadra wylanych łez :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki serdeczne:) mam nadzieję, że i Twoje wiadra pozostaną mniejsze, a z czasem ich ubędzie.

      Usuń
  4. Kurcze...chyba każda z nas miewa bądź miewała takie stany. A co dopiero przy dwójce dzieci... Ja podpowiem, że może Miłoszek powinien od połowy roku pójść do żłobka, klubu malucha bądź przedszkola? Choć na parę godzin.To już duży chłopak jest...:) Tak czy siak, jestem z Tobą duchem i trzymam kciuki, żeby wszystkie złe moce minęły i pozostały same te dobre. Pocieszę Cię, że u mnie to się dopiero zacznie, a u Ciebie już minie i sytuacja się odwróci :) Na wszystko trzeba czasu, ale to minie! Będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od wrzesnia przyszłego roku planujemy wysłac Go do przedszkola, a Olka pewnie do żłobka, bo będę chciała wrocic do pracy, ale do tego czasu muszę nie zwariować... Dziekuje za ciepłe słowo i mam nadzieję, że ta kawa w końcu wypali;)

      Usuń
  5. Dobrze ze to z siebie wyrzucilas! Oj doskonale Cie rozumuem ale zgodze sie z Ania - gdybys poslala Miloszka choc na 4h dziennie duuzo by Ci to pomoglo... Mnie przedszkole Zosi i zlobek Stacha uratowalo zszargana psychike i 2tyg z nimi chorymi w domu uswiadomilo, ze juz bym tak dluzej nie dala rady. Nie katuj sie i zapisz gdzies Miloszka - z korzyscia dla niego bo nauczy sie funkcjonowac w grupie, zlapie kontakt z rowiesnikami, pozna nowe miejsca, zabawki, nowe aktywnosci... Korzysc bedzie tez dla Olka, bo wreszcie bedziesz miala chwile tylko dla niego, no i korztsc dla Ciebie ogromna - spokoj i cisza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myslę, a nawet czuję. Co do Miloszka, to od wrzesnia chcemy Go dać do przedszkola i pewnie w kilku kwestiach będziemy szukać niezbędnych informacji wśród naszych znajomych, którzy te kroki już poczynili;) Chetnie byśmy Go posłali do jakiegos klubu, ale na chwile obecną nie ma takiej możliwości finansowej, bo te pieniążki chcemy przeznaczyć na inny cel. Natomiast od września mamy nadzieję mieć w domu już prawdziwego przedszkolaka:) Ale jest czasem cholernie ciężko...z reszta sama wiesz:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)