Moja lista blogów

wtorek, 18 listopada 2014

opłacało się

Chyba warto jest czasem ponarzekać. Wyrzucić z siebie, to co nas dusi, co nas męczy i boli i dać po prostu upust emocjom. Mnie, przynajmniej puki co się opłaciło! Dostałam cudowna propozycję od Bellove, z której za chiny ludowe nie zrezygnuję! Potrzebuję siebie w tym swoim macierzyństwie, ale o tej przyjemności jeszcze będzie:):):)

W sobotę moja mama przyszła do chłopców, więc mogłam wreszcie zająć się prawdziwym sprzątaniem w domu. Na dodatek mama w ramach relaksu i przyjemności zgrabiła liście w naszym ogródku, które zdążyły nalecieć od środy. I cieszy mnie to, że sprawiło Jej to ogromną frajdę, bo dzięki temu Łukasz mógł kończyć karmnik, który robi chłopcom (jest genialny, ale o tym innym razem). W poniedziałek byłam w pracy, chłopcy zostali z Magdą. Byłam wśród ludzi!!! Boże, jak ja tego potrzebowałam. Az się mama moja śmiała, że jak jestem to mi się gęba nie zamyka, a teraz taka cisza! Jak nie ja. No ale w domu tak się nagaduje, że w pracy delektuje się tym spokojem;)

Dziś chłopcy wytyrani dwu- dniowym wczesnym wstawaniem, nie bez oporów, ale fundowali sobie porządną 3-y godzinna drzemkę, a ja miałam czas na spokojne dokończenie pierogów i CIEPŁĄ herbatę:) Po szybkim ogarnięciu domu, wpadłam pod kołdrę i oddałam się czytaniu. Kończę już Szwaję, więc pewnie jutro lub niebawem zbiorę się na recenzję trzech tytułów książkowych z moich książkowych zakupów targowych:)

Jutro natomiast na dwa dni przyjeżdża Teściowa i posiedzi z chłopcami, żebym mogła złapac trochę równowagi i oddechu- mąż załatwił:). Więc we czwartek i piątek poumawiałam wszystkie możliwe zaległe spotkania z przyjaciółkami i koleżankami. Do tego w czwartek wybieramy się z mamą na zaległe odwiedzenie ciuchaczy. Już nie pamiętam, kiedy razem gdzieś wychodziłyśmy, więc korzystamy z okazji:)

Więc ponarzekać się opłacało! Dostałam zupełnie niespodziewanie przemiły prezent od losu:)

I do tego WRESZCIE kupiłam w sobotę osłonkę na ta nasza bazylię do kuchni:)

Aaaaa....zapomniałam jeszcze, że w niedziele znalazłam czas na domowe zabiegi kosmetyczno- fryzjerskie! Aż sama byłam w szoku, że tak się udało. A jednak dobra organizacja tez się czasem przydaje;)

Znów wieje w mojej głowie optymizmem, więc to wszystko musiało się zdarzyć, aby na nowo spojrzeć na wiele spraw:)

Idę pod prysznic i szybko wracam dokończyć moją książkę, bo skoro mąż wybył dziś po uśpieniu chłopców na mecz do kolegi, to pozostaje mi również oddać się przyjemnemu hobby:)

5 komentarzy:

  1. Cieszę się ogromnie,że jednak chandra jesienna odpuściła a Ty powracasz do równowagi:-)
    Jak dla mnie jesteś Matką na Medal,Matką Spokoju i Opanowania a Twój optymizm powinien być sprzedawany w każdym sklepie kilogramami:-).
    Poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale napięty grafik! az zazdroszczę! :D wyjścia do ludzi ..;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu lepiej :P A Iza robi cudowne zdjęcia, ależ piękna przygoda przed Tobą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. super! jak pozytywnie i radośnie :)
    cieszę się razem z Tobą i czekam cierpliwie na recenzję książek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Widzisz jaka ze mnie dobra wróżka :) a jeszcze się okazało, że mamy dwie wspólne znajome: Paulinę i Anię :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)