Moja lista blogów

piątek, 7 listopada 2014

na słodko

Nie pamiętam, kiedy w moim domu było tyle słodyczy! Co gorsza, nie pamiętam, kiedy ostatnio pochłaniałam taka ilość ciastek- jeżyków konkretnie. W sumie, to jak tak spojrzeć wstecz parę dni, to w ciągu nich pochłonęłam o wiele za dużo nie tylko tych wymienionych wyżej, ale i słodyczy wszelakiej maści, łącznie z cukrem, którego nie używam!!!
Mój zdrowy, stabilny plan żywieniowy, moje poglądy i rację zostały bez opamiętania zagłuszone słodyczą. Nie jest mi z tym też jakoś specjalnie źle, bo takie pyszne te jeżyki były;) Oj, już dawno tak nie miałam. Pewnie zaraz przejdzie i znów zapragnę kasz, suszonych owoców i ulubionego kremu z buraczków, ale teraz zatracam się w makaronie z pesto i suszonymi pomidorami- pycha!:)
Towarzyszy mi jeszcze w tym wszystkim zdrowy rozsądek dzięki Bogu.

Pochłonęły mnie książki bez reszty. Oczywiście tylko w tych wolnych chwilach, kiedy nie zajmuję się wychowywaniem naszych dzieci i codziennymi 'przyjemnościami" domowymi:) Tęskniłam za tym czasem, tęskniłam za książką, za sobą poniekąd. Teraz wolny czas to ja, nie laptop, nie internet. I lubię ten stan:)
Wreszcie ogarniam się prawie ze wszystkim, choć jak nadal czegoś nie zapiszę na kartce, to nie zapamiętam. Ostatnio Miłosz przejął obowiązki p.o. mojej pamięci. O co nie poproszę, aby mi przypomniał, zawsze w odpowiednim momencie mi przypomni:) Złote dziecko. Olek buszujący wśród domowego życia usilnie nie daje matce na chwilkę usiąść. Oczy dookoła głowy!!! Wstaje, raczkuje, a raczej pędzi na raczkach jak rakieta. Jego ulubione zajęcie: palec w kontakt. Mokry dodam jeszcze!
Ale za to jak z Miłoszem się już bawią!!! Pękam z dumy, z zachwytu, z radości, z matczynej miłości, że moje bąble tak się już dogadują. Pewnie się nie obejrzę, a razem będą już brykać na całego.
Miłosz sporo zmienił nastawienie do brata od czasu, kiedy już sam stoi, a czasem nawet Go klepnie- na co nie pozwalamy rzecz jasna. Jak tylko jeden stanie obok drugiego lub naprzeciw siebie, to śmiechów i hihów nie ma  końca!!:) Są też najważniejsze słowa i gesty, które świadczą o niesamowitej braterskiej miłości.

Własnie przypomniało mi sie, że miałam wczoraj kupić osłonkę na bazylię do kuchni, bo na tym moim spodeczku, to tak jakoś łyso. Aaa.. i suszarkę, bo moja w sierpniu się spaliła. Widocznie przeżyję jeszcze bez niej trochę.
Z reszta teraz staram się nie niszczyć włosów za bardzo, bo po drugim porodzie nadal wypadają w ilościach przerażających. Ale od kilku tygodni staram się ich nie maltretować ani farbą (choć by się poważnie przydała), ani prostownicą. Kupiłam serie wzmacniająca włosy (przeprosiłam się z Pantene) i chyba zaczyna to wszystko razem jakoś  działać, bo zaczynam dostrzegać efekty.
Byłoby dobrze, bo nie bardzo bym chciała zostać łysa:) Choć taki nowy image?!:)
Mąż pewnie by się ze mną rozwiódł;)

Dziś już weekend, a my z mężem nie mamy pojęcia, kiedy to poleciało. Cały tydzień! A tu już weekend. Mąż już zaplanował sobie cięcie drewna. Więc mnie pozostają juz tylko do wyboru sprzątanie i gotowanie:)
W niedzielę chcielibyśmy wybrać się za miasto, aby chłopcy łyknęli świeżego powietrza. Termos, kanapki i w drogę na długi jesienny, listopadowy spacer:)

Słodkiego weekendu kochani:*
źródło: internet

9 komentarzy:

  1. jeżyki mmm... zjadłabym
    co do wolnego czasu..
    mną zawlądnął laptop
    musze iść na odwyk :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Ty w ciąży jesteś, więc jezyki nie zaszkodzą;) nawet rzekłabym, że wskazane. Polecam książkę, niezła alternatywa dla kompa.

      Usuń
  2. moje dzieciaki pojechały na długi weekend do dziadków, więc czeka mnie relakssssssssssssss ;))) a spacer genialny pomysł, herbata w termosie ...uwielbiam takie wypady!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, no to masz relakssss jak sie patrzy:) korzystaj ile tylko sił:)

      Usuń
  3. Wszyscy sie dziwią ale ja praktycznie nie jadam słodyczy. Jakoś mnie nie ciągnie. Za to książki uwielbiam i co najważniejsze ostatnio znajduję na nie coraz więcej czasu :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jak czegoś nie zapiszę to zapomnę ;)
    Książki dawno nie czytałam, bo teraz każdy wolny czas to przeznaczam na remont i malowanie mebli, ale to mnie bardzo cieszy i powiem ci nawet, że to mój taki relaks ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu mamy za duzo na głowie. Wychowanie dzieci to nie zabawa, apowazne zajęcie, które nieziemsko cieszy, ale i zajmuje:) zazdroszczę Ci tej toaletki, bo ja tez miałam taki plan:odresaturować stara toaletkę do nas do sypialni. Niestety trafił mi się mąż, który nie ma sentymentu do takich dzieł i po 3-ch latach z toaletki nic już nie zostało, ale za to ma być nowa do zestawu mebli w sypialni. A każde zajęcie niż bycie kura domową jest relaksem: jedni mają ksiązki, inny malują meble;)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja cierpliwie czekam na recenzję książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedna juz była. zdecydowanie moja ulubiona po targach. skończyłam już też dwie nastepne, a obecnie czytam szwaję. będzie i recenzaj tych dwóch, ale nie mam teraz na to siły, bo mój dzień wypełniaja aktywni synowie, a jak skończą i ida spać to marzę tylko o prysznicu i snie:) będą jak obiecałam:*pozdrawiam

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)