Moja lista blogów

środa, 25 marca 2015

jak statki na niebie

Dziś sytuacja chorobowa wydaje się być opanowana. No przynajmniej, jeśli chodzi o dzieci. Mąż wrócił dziś z bólem zatok (co już wiemy, że jest stanem zapalnym- znowu), a ja od wczorajszego wieczora raczę się herbata z cynamonem imbirem i miodem, bo dreszcze mnie coś połapały. Tak więc wiosna w rozkwicie;)

Chłopcy niesamowicie mnie zaskakują, przez swój okres chorowania. Zamkniecie w domu nigdy nie służyło, ani mi, ani chłopakom. Jak pediatra uświadomiła mnie, że to zapalenie oskrzeli, to już miałam w głowie obrazki, które przyprawiały mnie o ciarki co do ich zachowania. No nikt nie lubi być chory, a jak choruje facet to już w ogóle dramat. A jak ten facet jest do tego mały i jest ich dwóch, to to jest prawdziwy armagedon!
Całe szczęście niebiosa nade mną czuwają i nie dość, że chłopcy zachowują się i bawią nadzwyczaj pięknie i wspólnie, to jeszcze są względem siebie tak uprzejmi i kochani, że zastanawiam się czasem co to za antybiotyk mi ta lekarka przepisała;) Jakby mi dzieci podmienili- no ale nie narzekam, bo ten stan rzeczy strasznie mnie cieszy:) a więc, chwilo trwaj.;)
Jutro zamierzam zabrać ich już na spacer, bo lekarz pozwolił. Przez ostatnie 3 dni natomiast urzędowali chwilowo na balkonie. Ale im się podobało. We dwóch bawili się chyba lepiej niż w disneylandzie;) I pożytek z tego taki, że tym sposobem mogłam umyć okna w ich pokojach:)

Miłosz złapał zajawkę na odgrywanie bajek, które wcześniej ogląda. Więc mieliśmy już w domu biwak, hangar do naprawy samolotów i owy samolot, autobus, statek kosmiczny, rakietę, mysi składak i garaż. Ostatnio pokochał pingwiny z madagaskaru, które za pomocą sprytu naprawiają samolot. Uwielbiam, kiedy Miłosz bierze swój zabawkowy telefon i chodzi po domu informując mnie ciągle, że dzwoni do pingwinów:)!!! To jest urocze:) Czasem odbiorą, więc "wisi" na telefonie dobre parę minut i debatuje;) Jak nie odbierają, to pozostaje Mu tylko Olek do pomocy;)

Obaj z Olkiem namiętnie gotują. Miłosz nawet przyucza Olka, co by dobrze mieszał. Jak zwykle ja nie mam w czym później obiadu zrobić. A jak chce odzyskać co moje, to się kończy awanturą z Olkiem:)

A teraz, skoro moja wesoła kompania już śpi lecę się dokurować moja ukochana herbata z imbirem, co bym jutro ja doktora nie potrzebowała;)



12 komentarzy:

  1. Wesołych masz chłopaków.
    Zdrówka życzę dla całej rodzinki na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. mam z nimi wesoło i rozmaicie;) ale pewnie dobrze, to znasz, bo Twoi chłopcy są również niesamowicie;) pozdrawiam

      Usuń
  2. zdrowia dla Was!
    u nas też okres kichąjąco -smarkający

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest właśnie zaleta posiadania dwójki dzieci :) W pewnym momencie zaczynają się ze sobą bawić i mama może odetchnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no powoli mogę to powiedzieć- to prawda, choc jeszcze niedawno nie było kolorowo,

      Usuń
    2. Czekam na ten moment z utęsknieniem :)

      Usuń
  4. No i dlatego marzy mi się kolejny "Szogunek", żeby mieć "Wesoło" w domu :) Fajna taka "sielanka"

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrówka dużo życzę i pociechy z małych kucharzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę zdrowia ! U mnie z zabaw domowych też kuchnia rządzi a jedzenie jest z plasteliny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziecięca wyobraźnia jest wspaniała. Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. zdrówka w takim razie dla Was wszystkich :* !!!!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)