Moja lista blogów

niedziela, 12 kwietnia 2015

cepry, hej

Udało nam się!:) No co prawda z godzinnym opóźnieniem, ale udało się. Nie potrzebny był nam pośpiech. Wszystko na luzie...Wybraliśmy się cała czwórką w góry:) Ja rano przygotowałam kanapki. Łukasz w tym czasie karmił Olusia a potem mobilizował Miłosza:) Z pełnym plecakiem i ogromnym zapałem wpakowaliśmy się w nasze kombi i w góry.:):):)
Najpierw pojechaliśmy na mszę do Sanktuarium na Krzeptówkach- przepiękne. Nawet w Miłoszu wzbudziło zachwyt. Potem najlepszy obiad jaki jadłam ever- bułki z serem w samochodzie na przednich siedzeniach. Ja z Olkiem, a lukasz z Miłoszem. I na dokładkę śmiech, rozmowy i wygłupy!!!! Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba:)

Potem zgodnie z planem, pojechaliśmy do Doliny Kościeliskiej, ale szybko z niej uciekliśmy, bo chlapa i błoto uniemożliwiały normalne poruszanie się z dziećmi i szybko sie przepakowaliśmy i pojechaliśmy nad morskie oko!! Nie doszliśmy do końca, bo przy 4-tym km, obaj już lekko marudzili, a tu jeszcze tyle samo do powrotu.
Mąż szybko wyjął z plecaka paluszki i obaj dostali jakby nowych sił. Zwłaszcza Miłosz, który wracał piechotą. Dumna jestem z Niego.  Podziwiał wszystkie widoki: drzewa, żaby, góry, śnieg;) Olek natomiast wpadał w euforie, kiedy przejeżdżała koło nas dorożka z końmi.

Wróciliśmy do auta kompletnie przemoczeni (no oprócz Olka, bo On miał swój dyliżans;)), ale weseli, szczęśliwi i meeega zadowoleni. Ja lubię chodzić, może nie po górach, bo mam lęk wysokości, ale doliny kocham!!!:) I jeszcze te cudowne widoki.
Góry są piękne. Szum potoczku..śnieg...relaks na fula.
Powoli planujemy już kolejne wyprawy.
Następnym razem dojdziemy do celu wyprawy;) bo cel wycieczki został osiągnięty:)



PS. Sernik wyszedł fenomenalnie. Dostałam aż trzy dziesiątki od jurorów;)

Od rana chodzi za mną ta piosenka. Z reszta czego nie słucham w ich wykonaniu, to mi się podoba:)

4 komentarze:

  1. takie wyprawy rodzinne są najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki wypad jest super totalny reset :) Zazdroszczę tego sernika. Ja nie umiem piec :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super wycieczka, uwielbiam takie wyprawy!
    A kanapki w samochodzie wyjątkowo smakują! ;)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)