Moja lista blogów

czwartek, 2 kwietnia 2015

wielka moc

Nie wiem, czy to co przeczytacie będzie świadectwem? Być może tak....
Dziś mija 10 lat od śmierci Jana Pawła II.
Dziś podczas kąpieli Olka poczułam, że muszę o tym napisać. Nigdy tego nie ukrywałam i zawsze otwarcie o tym mówiłam.
Moje dzieci. Moi dwaj cudowni synowie, z ust których codziennie niezliczoną ilość razy mogę słyszeć "MAMA", są wielkim darem od Pana Boga, w którego otrzymaniu pomogło nam wstawiennictwo właśnie naszego papieża.
Długo staraliśmy się o dziecko. To co rodziło się w naszych głowach: ta niemoc, bezsilność. Czasem strach, że może nie możemy...to było trudne...

W 2011 roku moja przyjaciółka zaproponowała mi pielgrzymkę. Poszłam w ramach urlopu, bo przy ówczesnej budowie domu to i tak była oferta de lux. I akurat w tym roku w krakowskiej pielgrzymce "szły", a raczej były niesione relikwie wtedy jeszcze bł. Jana Pawła II. Kiedy idzie się jako służba pielgrzymkowa, nie ma czasu na refleksje, modlitwę zadumę. Trzeba ciągle być uważnym, ostrożnym, bo odpowiada się za bezpieczeństwo innych. Nie miałam duchowego celu tej pielgrzymki.
Dopiero trzeciego dnia, kiedy w naszym członie były relikwie, był czas na adorację. Każdy chciał zobaczyć. Ja też:)
W kościele patrzyłam sobie na wystawione relikwie. Takie puste, niemodlitewne patrzenie. I nagle mnie olśniło! Że przecież kogo mam prosić o pomoc, jak nie człowieka, który całe swoje życie wyznaczał i kierował myślenie ludzi na dobro rodziny. No do kogo się pomodlić o pomoc, jak nie do "naszego błogosławionego papieża", który stworzył dzieło duchowej adopcji. Człowiek który najbardziej umiłował walkę o ludzkie życie od początku !!
Więc prosiłam, najmocniej jak umiałam o dar macierzyństwa. Zaufałam... Wiedziałam, że pomoże.
I pomógł. 1,5 miesiąca później dowiedziałam się, że jestem w 4 tygodniu ciąży:) Miłosz:)
Mój mały wymodlony aniołek:)
Kiedy po roku od porodu staraliśmy się o Olka, bo zależało nam, aby różnica była mała. Aby "wyjść" z pieluch raz, a porządnie. Nie wychodziło. Miesiąc, drugi, trzeci, piaty...nic....
I wtedy w mojej głowie zaświtało ponownie. Tak ni z gruszki, ni z pietruszki. A jakby tak jeszcze raz spróbować?  Ta myśl tkwiła we mnie przez kila dni. W połowie kwietnia 2013 umówiłam się z Janem Pawłem, że ponownie podejmę duchową adopcję, za jakiegoś malutkiego człowieczka, a On pomoże nam przy drugim dziecku. W lutym 2014 urodził się Oluś:)

Można snuć wiele teorii, ale ja wiem, że wstawiennictwo Jana Pawła II pomogło nam w posiadaniu dzieci. Moi dwa mali chłopcy są dla mnie cudem wymodlonym. Nie dam się przekonać, że było inaczej, bo wiem jak ciężko nam było. Wierzę, że On nam pomógł i załatwił tam na górze, to co trzeba było;):)

źródło: sieć

9 komentarzy:

  1. Aż mi się łezka zakręciła... Wesołych Świąt dla Waszej Szczęśliwej Czwóreczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz jak wzruszył mnie Twój wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz...cieszę się, że to napisałaś...piękna historia dając wiarę!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne świadectwo! Ciesze się, że Twoje modlitwy zostały wysłuchane i masz cudownych, zdrowych chłopców.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż łezka w oku stanęła! Wesołych dla Was :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie to wszystko opisałaś :-) Super masz synów i fajnie, że się Wam tak wszystko udało jak sobie wymarzyliście :-) coś wiem na temat starań, bo u nas też minęło jakieś 1,5 roku zanim zaszłam w ciąże,a teraz mój synek za tydzień kończy 6 miesięcy :-)
    Dziękuje za odwiedziny :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. To naprawdę piękne świadectwo. Cieszę się, że dwa razy w życiu doświadczyłaś takiego cudu. Jak każda z nas. Bo przecież każde nowe życie i każde dziecko jest przecież cudem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie :* wiesz ja mam troche dziwne pidejście do wiary. Wierzę w Boga, ale tak dla siebie a nie dla niedzielnej mszy czyli tłumu obgadujących się bab. No nie ważne :) ale Papierz był cudowny! Dla mnie po jego śmierci już nie ma prawdziwego Papierza.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)