Moja lista blogów

wtorek, 23 czerwca 2015

koszyk z czereśniami

Kiedy przeprowadzaliśmy się do domu 3 lata temu, najbardziej brakowało mi rówieśników, ludzi, placów zabaw i całego osiedlowego zgiełku. Chciałam wracać do bloku, do "ludzi".
Dziś po tym czasie wołami by mnie nie zabrali z mojej ulicy hi hi:)
Człowiek musi się chyba do wszystkiego przyzwyczaić. Wszystko przetrawić.

Mieszkanie na jednej ulicy z osobami nieco starszymi ma ogromny plus. Nie chodzi tylko o mentalność, ale o  życzliwość, chęć rozmowy (krótkiej bo krótkiej, ale zawsze), kiedy jesteśmy na spacerze. Nie chodzi tylko o co weekendowe zawodzenie na cały regulator odtwarzacza piosenek Andrzeja Rosiewicza, Maryli Rodowicz, czy Bayer full. Nie chodzi tylko o w miarę stosowne sąsiedzkie "dzień dobry", a potem każdy do siebie. Wśród takich sąsiadów człowiek czuje się nie raz jak w domu. Jak członek rodziny.
Tu każdy każdego zna, pilnuje;). Tu mimo wielopokoleniowości jest fajnie.
Wczoraj dostaliśmy, tzn. chłopcy dostali kolejny koszyk czereśni (tym razem od Pana T.) Nie kupowałam jeszcze w tym roku czereśni, bo co chwilka jakiś życzliwiec z naszej ulicy raczy nas dobrodziejstwami własnych sadów i ogródków:)
To miłe uczucie, kiedy wiesz, że całkiem obcy Ci człowiek pomyśli o innym sąsiedzie. I nie ma znaczenia czy ,młody, czy stary.
Sąsiad to sąsiad:)
I prawdą jest, że jest kilku co wkurza, to bez nich nie byłoby to samo;)
źródło: internet



10 komentarzy:

  1. Z sąsiadami trzeba żyć w zgodzie nawet z tymi wkurzającymi :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, choć znam takich sąsiadów, których czasem lepiej omijać z daleka;) również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Może i mnie kiedyś nie wyciągną wołami...z mojej ulicy i domu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna jest taka życzliwość :) Zwyczajna, ludzka, prosta i niewymuszona. Mnie na wieś, do domu ciągnęło zawsze :) No a musiałam do bloku wrócić i się męczę okrutnie...
    Zmieniłaś nazwę bloga?? Muszę ponadrabiać, bo zaległości mam ogromne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zmieniłam, choc zastanawiam się czy słusznie. niby wydawało mi się to ok, a jednak jakoś przestawić sie nie mogę. oj, teraz to i ja do bloku bym chyba nie mogła. za bardzo juz mi tu dobrze:)

      Usuń
  4. hahaha
    to fakt,są tacy sąsiedzi co tez wkurzają....ale są częścią całości :))
    mój ostatnio ciął drzewo piłą łańcuchową kilka godzin :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko! no to uroczo byłao:)ale bez takich sasiadów to nudno by chyba było;)

      Usuń
  5. Brakuje mi takich kontaktów z sąsiadami w moim bloku, tam gdzie mieszkałam to każdy znał każdego, tutaj w Warszawie ludzie wolę się wyobcować

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mieszkam na samym końcu miasta pod lasem i mamy taki osiedlowy sklepik, w którym co weekend Pani puszcza stare hity na cały regulator :D Jumaha jumaso :D Ma taką altankę gdzie dzień w dzień zima/lato siedzi miejscowa inteligencja. Niestety miasto wykupiło plac i niedaleko powstało 7 bloków :( Tragedia. Szybko jeżdżące samochody uliczką jednokierunkową pod prąd. A najgorszy jest nasz "gwiazdor" bokser Jack..icz....

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)