Moja lista blogów

niedziela, 6 września 2015

lubię ten stan

Kocham początek jesieni. Kocham czuć zapach wiatru i jego chłód. Kocham nachodzące mnie wtedy myśli o ciepłej herbacie z miodem i cytryną kiedy wrócimy lekko zmarznięci do domu.
To był bez wątpienia dobry weekend. Taki tradycyjny: w sobotę sprzątaniowa krzątanina i zajazd do późnych godzin nocnych z żelazkiem w ręku. I spokojna, rodzinna niedziela, ze wspólnym śniadaniem, matką przy garach do obiadu i towarzyskim popołudniem.

Dawno już nie czułam takiego przypływu energii. Na jesień poważnie czuje się lepiej. Nawet migrena się nie odzywa za często.
Zrobiłam tiramisu (ale ciastka i krem w trakcie układania musiałam chronić przed dziećmi. I tak nie obyło się bez draki, jak dostali śmigiełka do oblizania to był spokój;). A, że marnotrastwa nie lubię, to z białek zrobiłam jeszcze pavlovą. Więc niedziela była całkiem na słodko.

Popołudniu byliśmy z szwagrami i teściem na wspólnym spacerze. Miłosz przyniósł ze sobą cała masę patyków, patyczków i badyli oraz kieszenie pełne kamieni i żołędzi. Olciu natomiast ręce i buzię tak czarne, jak ziemia w lesie tylko być potrafi:)

Zapowiada się ciężki tydzień, bo Lukasz ma masę pracy i z większością rzeczy zostanę sama, ale nie ja pierwsza i nie ostatnia;)
Z Bożą pomocą damy rade:)



4 komentarze:

  1. Wow, ależ intenswynie! Ja na jesień mam zupełnie odwrotnie niż Ty, najchętniej zapadłabym w sen zimowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to już teraz rozumiem skąd te Włochy;)

      Usuń
  2. Ja mam dokładnie tak samo. Kocham jesień!!!! Też uwielbiam zapach wiatru i nawet dzisiejszy deszczowy dzień i choroba dzieci, nie wyprowadzają mnie z równowagi. Widać służą nam melancholijne klimaty i niższe temperatury :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)