Moja lista blogów

poniedziałek, 14 września 2015

pielgrzymka rodzin i dożynki

Niedziela była u nas niezwykle intensywna. Rano po śniadaniu zapakowaliśmy całą wycieczkę i ze szwagrami pojechaliśmy do Kalwarii Zebrzydowskiej na tzw. "pielgrzymkę rodzin do Kalwarii". My pojechaliśmy na mszę na 11:00, bo na drogę krzyżowa w terenie chłopcy jeszcze nie bardzo się nadają z racji swojego wieku i możliwości chodzenia. Masa rodzin z diecezji krakowskiej:) Budująca i poniekąd też motywująca liczba młodych małżeństw, par.
Potrzebowałam tego wyjazdu, tego klimatu bardzo.



Przy niedzieli najfajniejsze jest to, że co jakiś czas mama zaprasza nas na obiad, więc wygłodniali ruszyliśmy na Kraków.  Obiad jak zwykle przerósł nasze możliwości, a wszystko takie pyszne!!!:)

Popołudniu poszliśmy na dożynki organizowane w naszej dzielnicy.
W jednej z zabaw wygraliśmy z Olusiem książeczkę z legendami w języku polskim angielskim i niemieckim:) A wszystko dzięki mężowi;)
Zagadalam sie z sąsiadką, nagle mąż podchodzi i mówi:
-Moniu, tam dają książeczki dzieciom, weź Olusia (bo Miłosz aktualnie jeździł na karuzeli), to dostanie będzie pamiątka.
-wzięłam Olka, poszłam, Olciu dostał, wracamy i nagle słyszę w mikrofonie: "hallo!! A gdzie nam Pani ucieka? Kto dostaje książeczkę, to zostaje do zabawy!:)" I przy wszystkich sąsiadach! Do męża z ogniem w oczach się odwróciłam, bo nie chodzi o to, że tańczyliśmy arkę noego, bo to fajne było, tylko, że mnie tak wmanewrował, że na buraka wyszłam, co sobie książkę weźmie i idzie!!!
Było fajnie, zabawy dla dzieci, wodzirej, jazda konna i karuzela z wesołego miasteczka, a wszystko za darmo. Jedyny minus to obecność piwa sprzedawanego, mimo, że to po części święto rodzinne w dzielnicy miało być, no ale cóż...

Dzień był dla chłopców tak intensywny, że wieczorem obaj padli po kolacyjnej pizzy (kuchnia miała wolne;)). Wieczorem Milosza zapytał, kiedy znowu gdzieś jedziemy razem:)

6 komentarzy:

  1. Dzieci uwielbiają takie dni. My zazwyczaj padamy potem na twarz ale dzieciaki sie wyszaleją za wszystkie czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kalwarię znamy z innych (równie tłumnych) uroczystości ... ale nie wiedziałam, ze mają tam też takie dożynki ....

    OdpowiedzUsuń
  3. O takiej pielgrzymki to ja też bym potrzebowała. My w ubiegłym tygodniu byliśmy w sankturium św. Rity, patronki od spraw trudnych i beznadziejnych, matek i kobiet we wszystkich stanach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mojej córce byłoby mało szaleństwa chciałaby jeszcze.
    Grunt, że wycieczka udana w rodzinnym towarzystwie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Intensywny i pełen wrażeń dzień i najważniejsze, że spędzony w gronie rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. takie rodzinne wyjazdy są fantastyczne..mnóstwo ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)