Moja lista blogów

piątek, 9 października 2015

nidgy w życiu

Moje nigdy w życiu nie wypala nigdy!:) Przyzwyczaiłam się już do tego, ot co!
Zarzekałam się będąc w technikum, że moja noga nie postanie na wtedy jeszcze akademii ekonomicznej. I co, skończyłam tam i licencjat i magistra.

Zarzekałam się od kiedy pamiętam, że telewizora w sypialni mieć nie będę!!! I co? Jak już zdecydowaliśmy się po 4-ch latach na kupno, to obecnie jedyne miejsce możliwe do ulokowania to nasza sypialnia:)

Dziś Miłosz miał w przedszkolu festyn rodzinny. Świetnie zorganizowany, dopracowany do drobnego szczegółu. Były tańce, DJ, a raczej wodzirej, zabawy sprawnościowe i zdobywanie pieczątek. Każde dziecko miało swoją karteczkę imienną, gdzie zbierało pieczątki po zakończonych konkurencjach. Warunek konieczny: wykonanie rodzinne. Więc ja wspomogłam łapanie piłeczki do kubełka, Olek dał się pomalować na buzi, a potem całą czwórką tańczyliśmy zumbę. Miłosz mimo totalnej niechęci, tak się pląsał, że wylądował razem z prowadzącym i we dwóch wyginali ciała;)
Przyjemnie było tak piknikowo spędzić popołudnie. Nawet Manolo był zachwycony, mimo, że przemarzliśmy na amen :)
Chyba pora wyciągnąć już ciepłe zimowe kurtki i zacząć grzać w domu.


3 komentarze:

  1. brawoooo...świetna rodzinka niczego sie nie boi ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne, rodzinne popołudnie mieliście dzięki temu piknikowi. Ja tez już dzisiaj wyciągnęłam nasze wierzchnie odzienia zimowe, bo czuć zimę coraz bardziej. Nie poratuję się jednak, bo w swoje się nie mieszczę ;) Haha co do telewizora w sypialni to my też zarzekamy się, że go tam nie będzie. Nawet gniazdka tak ulokowaliśmy żeby nas nie korciło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna taka rodzinna zabawa. A co do kurtek zimowych - jestem za, bo zmarzłam wczoraj na kość.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)