Moja lista blogów

środa, 7 października 2015

środa

Jest środa, po zaskakującym wtorku. Miałam pisać o tylu rzeczach, które kłębią się w mojej głowie, ale musza poczekać na spokojniejsze czasy;)

Miłoszek wrócił do przedszkola, bo już wyzdrowiał. Lubi to miejsce, powoli sie z nim utożsamia, ale jeszcze czasem rano zdarza się mały bunt. W piątek jest festyn rodzinny w przedszkolu na ogrodzie popołudniu, więc zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję, że pogoda dopisze:)

My z Olkiem codziennie w tym czasie poznajemy się na nowo. Celebrujemy wspólny czas tylko we dwoje. Fajnie nam tak:) Kiedy nastaje pora drzemki, mam raptem tak niewiele czasu na "wszystkie ważne i mniej ważne" sprawy, że nie wiem w co mam ręce włożyć. Czasem więcej czasu zajmuje mi podjęcie decyzji, co najpierw- hi hi hi:)
I pomyśleć, że tak liczyłam na chwilkę spokoju w tym czasie, a tu maraton na całego, więc to jest chyba po prostu wpisane w rolę rodzica, kiedy dziecko robi ten kolejny krok rozwojowy. 
Więc nasza codzienność wygląda codziennie tak samo, różnica jest tylko, że rano jesteśmy w duecie, a popołudniu tercetem:)

Olciu wszystko chce robić są, wiele rzeczy wymusza. Niestety jak dla nas znów wchodzimy w etap "buntu dwulatka" szczerze nam współczuję, bo przeciwnik jest nieco trudniejszy;) choć nie do ujarzmienia. Nie wie po prostu, że już jeden delikwent to przerabiał i puki co nie ma mocnych;) 


 Kiedy odbieramy Miłosza, to w przedszkolu tak się ściskają i całuja i przytulają, jakby się lata świetlne nie widzieli:) cieszy mnie to ich tak okazywane braterstwo. Oby zawsze tak byli za sobą i tak się mocno kochali!!


2 komentarze:

  1. Haha no tak ten etap testowania naszej cierpliwości nie należy do najłatwiejszych. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i do najprzyjemniejszych też nie, bo czasem jest ciężko. Ale to jest "piękno" rodzicielstwa. dzięki za kciuki, będą potrzebne;)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)